Portal Mrooczlandia





| Horrory | Romantica| Filozofia |

Horrory

H.P.Lovecraft: "Arthur Jermyn"
(strona 1/7)


            Życie jest okropne i tajemnicze, nadzwyczaj rzadko mamy okazję 
            ujrzeć cienie prawdy skrywane za zasłoną różnorodnych złudzeń i 
            iluzji - a kiedy to już nastąpi, życie wydaje się nam po tysiąckroć 
            straszniejsze. Nauka, która i tak już srodze daje się wszystkim we 
            znaki kolejnymi, coraz bardziej szokującymi rewelacjami, może się 
            stać ostatecznym eksterminatorem poszczególnych ludzkich gatunków - 
            naturalnie jeżeli rzeczywiście stanowimy odrębne gatunki. Umysły 
            śmiertelników nie są w stanie wytrzymać brzemienia niewyobrażalnej 
            zgrozy, jaka może się czaić w prawdzie, i która kiedyś może wychynąć 
            na beztroski, nie spodziewający się niczego świat. Gdybyśmy 
            wiedzieli czym jesteśmy, postąpilibyśmy tak samo jak Arthur Jermyn. 

            Arthur Jermyn zaś, pewnej nocy, oblał się od stóp do głów naftą i 
            podpalił. 

            Nikt nie złożył jego zwęglonych szczątków do urny ani nie wystawił 
            mu pomnika. Znaleziono bowiem pewne dokumenty oraz obiekt zamknięty 
            w skrzyni, które sprawiły, iż ludzie za wszelką cenę pragnęli o nim 
            zapomnieć. Niektórzy nawet, ci co go znali, zaprzeczają jakoby 
            kiedykolwiek istniał. 

            Arthur Jermyn wyszedł na moczary i spalił się żywcem po tym, jak 
            ujrzał ów obiekt który w wielkiej skrzyni przysłano mu z Afryki. 

            *** 

            Zapewne wielu nie chciałoby żyć, gdyby miało rysy twarzy podobne do 
            oblicza młodego Jermyna, był on jednak poetą, uczonym i nie zwracał 
            na ten fakt większej uwagi. Naukę miał we krwi, bowiem jego 
            pra-pra-pradziad, sir Wade Jermyn był jednym z pierwszych badaczy 
            regionu Konga i autorem wielu cenionych prac na temat tamtejszych 
            plemion, fauny, flory i reliktów przeszłości. Niewątpliwie stary sir 
            Wade był zapaleńcem, przy czym jego zapał graniczył nieomal z 
            obłędem; jego dziwaczne dywagacje na temat prehistorycznej białej 
            cywilizacji kongijskiej wzbudziły wiele kontrowersji i kpin, kiedy 
            opublikował je w książce zatytułowanej: "Obserwacje na temat 
            niektórych części Afryki". W 1765 roku ów nieustraszony odkrywca 
            został umieszczony w zakładzie dla obłąkanych w Huntingdon. 

            Szaleństwo tkwiło we wszystkich Jermynach, ludzie zaś cieszyli się, 
            bowiem nie było ich wielu. Ród wymierał - Arthur był ostatnim jego 
            przedstawicielem. Gdyby było inaczej, nie wiadomo, co mógłby uczynić 
            Arthur, kiedy otrzymał PRZESYŁKĘ. Jermynowie nigdy nie wyglądali 
            najlepiej, czegoś im brakowało, ale Arthur bez wątpienia prezentował 
            się najgorzej. Oglądając stare portrety rodu Jermynow widać 
            wyraźnie, iż przed narodzeniem sir Wade'a jego przodkowie mieli 
            dostojne, szlachetne i całkiem przystojne oblicza. 

            Najwyraźniej szaleństwo zaczęło się od sir Wade'a, którego 
            przerażające, dzikie opowieści o Afryce były ongiś dla jego 
            przyjaciół powodem do radości i zgrozy. Widać to było w jego zbiorze 
            trofeów i okazów, innych od tych, którymi mógłby poszczycić się 
            normalny miłośnik afrykańskiej kultury; przechowywanych w duchu 
            orientalnym, w jakim - co należy dodać - Wadę wychowywał również 
            swoją żonę. 

            Była ona, jak twierdził, córką portugalskiego handlarza, którego 
            spotkał w Afryce, i nie lubiła angielskiego stylu życia. Zarówno ona 
            i ich syn, który przyszedł na świat w Afryce, wrócili z nim z 
            drugiej i najdłuższej z jego podróży, po czym wyjechali wspólnie, 
            ale bez syna, na trzecią i ostatnią, nikt nigdy nie widział jej z 
            bliska, nawet służący, zachowanie jej bowiem było nader gwałtowne i 
            osobliwe. 

            Podczas swego krótkiego pobytu w Jermyn House zajmowała odległe 
            skrzydło, gdzie przebywała jedynie w towarzystwie swego męża. Sir 
            Wadę przejawiał dziwną troskę względem swojej rodziny - kiedy bowiem 
            powrócił do Afryki nie pozwalał opiekować się swym synem nikomu, 
            prócz odrażającej murzynki z Gwinei. Po śmierci lady Jermyn, 
            osobiście zajął się wychowaniem chłopca. 

            Jednak to opowieści sir Wade’a, zwłaszcza te snute "po kielichu", 
            były głównym powodem uznania go przez przyjaciół za niespełna 
            rozumu. 



Strona 1 > 2



Powrót do spisu pozycji działu Horrory







ميترا / मित्र / Ми́тра / Mitra
Mitra Taus Melek

Misja | Polityka Prywatności | | Kontakt | Zgłoś Błąd | Pióropusz.Net | Magical-Resources.Net
Wyszukiwarka zasobów Portalu Mrooczlandia
Internationale: Российская Федерация | English language | Deutsche Sprache | China | Lingvo Internacia

Portal Mrooczlandia www.Mrooczlandia.com
Wszelkie prawa zastrzeżone ©