Portal Mrooczlandia





| Horrory | Romantica| Filozofia |

Horrory

H.P.Lovecraft: "Coś na Progu"
(strona 1/23)




            Prawdą jest, że wystrzeliłem sześć kul w głowę mego najlepszego
            przyjaciela, ale mam nadzieję wyjaśnić tym wyznaniem, że nie jestem 
            jego mordercą. Początkowo zostanę uznany za szaleńca, bardziej 
            obłąkanego niźli człowiek, którego zastrzeliłem w celi Zakładu 
            Psychiatrycznego w Arkham. Później niektórzy z mych czytelników 
            rozważą niewątpliwie treść mego oświadczenia, powiążą je ze znanymi 
            faktami i zadadzą sami sobie pytanie, czy mogliby żywić inne niż ja 
            przekonanie, po tym jak stanąłem oko w oko z jawnym dowodem tego 
            niewyobrażalnego koszmaru - z czymś na progu.
            Do tej pory ja również miałem wrażenie, iż zdarzenia, w których 
            uczestniczę, są wytworem czystego szaleństwa. Nawet teraz zapytuję 
            siebie, czy nie zostałem w jakiś sposób omamiony lub być może 
            postradałem zmysły. Nie wiem, jak to tłumaczyć, lecz są inni, którzy 
            mogą opowiedzieć dziwne historie o Edwardzie i Asenath Derbych, i 
            nawet stojący twardo na ziemi stróże prawa głowią się nad 
            wyjaśnieniem tej ostatniej przerażającej wizyty. Starali się, co 
            prawda, sklecić dość niespójną teorię o upiornym żarcie lub 
            ostrzeżeniu ze strony zwolnionej z pracy służby, jednak wszyscy oni 
            w głębi serca czują, że prawda jest nieskończenie bardziej 
            przerażająca i niewiarygodna.
            Powiadam przeto, że nie zamordowałem Edwarda Derby'ego. Rzekłbym 
            raczej, iż go pomściłem, a czyniąc to, uwolniłem ziemię od koszmaru, 
            który pozostawiony przy życiu mógłby przynieść całej ludzkości 
            niewyobrażalne zło, grozę i cierpienia. Blisko naszych ścieżek 
            codziennych czyhają czarne spłachcie cienia i od czasu do czasu 
            jakaś zabłąkana dusza wyrywa się z nich na wolność. Gdy do tego 
            dochodzi, człowiek tego świadomy musi działać i reagować, nie bacząc 
            na konsekwencje swych czynów. Znałem Edwarda Pickmana Derby'ego 
            przez całe jego życie. Mimo iż młodszy o osiem lat, był 
            przedwcześnie rozwinięty, do tego stopnia, że mieliśmy ze sobą wiele 
            wspólnego, mimo iż on był ośmio-, a ja szesnastolatkiem. Był 
            najbardziej fenomenalnym uczniem, jakiego znałem, a mając siedem 
            lat, pisywał strofy tak posępne, fantastyczne i mroczne, że 
            zdumiewały one grono otaczających go nauczycieli. Może z owym 
            przedwczesnym rozkwitem miał coś wspólnego fakt, iż trzymał się na 
            uboczu, niczym odludek, a lekcji udzielali mu prywatni autorzy. Był 
            jedynakiem, do tego chorowitym, co kompletnie zdumiało i zaskoczyło 
            jego rodziców, a także spowodowało, iż trzymali go krótko.
            Nigdy nie pozwalali mu wychodzić bez pielęgniarki, rzadko też 
            zdarzało się, by Edward bawił się swobodnie z innymi dziećmi. Bez 
            wątpienia dzięki temu chłopiec zaczął żyć innym, wewnętrznym życiem, 
            gdzie wyobraźnia stanowiła dlań jedyną drogę ku wolności.
            Tak czy inaczej, młodzieniec ów był cudownym dzieckiem, obdarzonym 
            osobliwymi talentami, a jego wczesne teksty zafascynowały mnie, mimo 
            znacznej różnicy wieku. W tym mniej więcej czasie zacząłem 
            interesować się sztuką nieco groteskowej natury i odkryłem w tym 
            chłopcu prawdziwie bratnią duszę. Tym, co leżało poza łączącym nas 
            zamiłowaniem do cieni i cudowności, było bez wątpienia prastare, 
            gnijące i z lekka przerażające miasto, w którym mieszkaliśmy, 
            przesycone aurą dawnych mrocznych czasów, polowań na czarownice i 
            posępnych legend Arkham, którego umieszczone jeden przy drugim, 
            obwisłe, dwuspadowe dachy i murszejące georgiańskie balustrady 
            pamiętały zamorskie stulecia, przycupnięte nad brzegami mrocznie 
            szemrzącego Miskatonicu.



Strona 1 > 2



Powrót do spisu pozycji działu Horrory







ميترا / मित्र / Ми́тра / Mitra
Mitra Taus Melek

Misja | Polityka Prywatności | | Kontakt | Zgłoś Błąd | Pióropusz.Net | Magical-Resources.Net
Wyszukiwarka zasobów Portalu Mrooczlandia
Internationale: Российская Федерация | English language | Deutsche Sprache | China | Lingvo Internacia

Portal Mrooczlandia www.Mrooczlandia.com
Wszelkie prawa zastrzeżone ©