Portal Mrooczlandia





| Horrory | Romantica| Filozofia |

Horrory

H.P.Lovecraft: "Księżycowe Moczary"
(strona 1/7)


            Nie wiem w jakiej części tej odległej i przerażającej krainy zniknął 
            Denys Barry. Byłem z nim ostatniej nocy, gdy znajdował się wśród 
            żywych i słyszałem wrzask, kiedy przyszła po niego ta Istota. Żaden 
            z wieśniaków i policjantów z hrabstwa Meath nie zdołał go odnaleźć, 
            mimo iż poszukiwania zakrojone były na szeroką skalę. Teraz zaś 
            wzdrygam się słysząc kumkanie żab na moczarach, albo gdy widzę 
            księżyc przebywając w samotnych, odludnych miejscach.
            Doskonale znałem Denysa Barry'ego jeszcze w Ameryce, gdzie się 
            wzbogacił i pogratulowałem mu, kiedy wykupił stare zamczysko nad 
            moczarami w sennym Kilderry. Stamtąd właśnie pochodził jego ojciec i 
            tam też Denys pragnął radować się swym bogactwem w rodzinnych 
            stronach, niegdyś w Kilderry rządzili jego przodkowie i to oni 
            wznieśli zamczysko, w którym później zamieszkali, niemniej były to 
            bardzo odległe czasy i przez wiele pokoleń opuszczony zamek popadł w 
            ruinę. Po wyjeździe do Irlandii Barry często do mnie pisywał 
            opowiadając, jak pod jego opieką szary zamek, wieża po wieży, 
            odzyskiwał dawny splendor, jak bluszcz piął się z wolna w górę po 
            odrestaurowanych ścianach, niczym przed setkami lat i jak wieśniacy 
            dziękowali mu, że za przywiezione zza morza złoto ożywił pamięć 
            dawnych dni. Potem jednak coś się wydarzyło i wieśniacy opuścili 
            Kilderry, uciekając niby przed zarazą. Jakiś czas później przysłał 
            mi list i poprosił bym do niego przyjechał, gdyż czuł się w zamku 
            samotny nie mając nikogo, z kim mógłby porozmawiać za wyjątkiem 
            nowych służących i robotników, sprowadzonych z Północy.
            Powodem wszystkich jego kłopotów były moczary -o czym Barry 
            poinformował mnie tej samej nocy, kiedy zjawiłem się w zamku. 
            Dotarłem do Kilderry o zmierzchu pewnego letniego dnia, gdy złocisty 
            blask bijący z nieba omiatał wzgórza, gaje i błękitną połać bagien, 
            gdzie w oddali, na niewielkiej wysepce migotały widmowo dziwaczne, 
            stare ruiny. Zachód słońca był zaiste urzekający, ale wieśniacy z 
            Ballylough nie omieszkali mnie przed nim ostrzec i stwierdzili, że 
            Kilderry zostało przeklęte, ja zaś prawie zadrżałem na widok 
            pałających złocistym ogniem wież zamczyska. Automobil Barry'ego 
            czekał na mnie na stacji Ballylough, gdyż Kilderry znajduje się w 
            pewnym oddaleniu od linii kolejowej. Wieśniacy, którzy trzymali się 
            z dala od auta i kierowcy z Północy, pobledli na twarzach 
            usłyszawszy, że wybieram się do Kilderry i uraczyli mnie kilkoma 
            trwożliwie wyszeptanymi informacjami. Tej nocy zaś, Barry wyjaśnił 
            mi całą sytuację.



Strona 1 > 2



Powrót do spisu pozycji działu Horrory







ميترا / मित्र / Ми́тра / Mitra
Mitra Taus Melek

Misja | Polityka Prywatności | | Kontakt | Zgłoś Błąd | Pióropusz.Net | Magical-Resources.Net
Wyszukiwarka zasobów Portalu Mrooczlandia
Internationale: Российская Федерация | English language | Deutsche Sprache | China | Lingvo Internacia

Portal Mrooczlandia www.Mrooczlandia.com
Wszelkie prawa zastrzeżone ©