Portal Mrooczlandia





| Horrory | Romantica| Filozofia |

Horrory

H.P.Lovecraft: "Kolor z Przestworzy"
(strona 1/17)


            Na zachód od Arkham wznoszą się dzikie wzgórza, a doliny porastają
            głębokie lasy, których jeszcze nigdy nie tknęła siekiera. Są tam też 
            mroczne, ciasne wąwozy, a w nich fantastycznie pochylone drzewa i 
            sączące się wąskie strumyki, gdzie nigdy nie dociera słońce. Na 
            łagodnie opadających zboczach przycupnęły farmy - stare, kamienne, 
            omszałe chaty - i pod osłoną ogromnych występów skalnych dumają 
            wieczyście nad prastarymi tajemnicami Nowej Anglii; wszystkie są 
            teraz opustoszałe, szerokie kominy się kruszą, a wyłożone gontem 
            ściany groźnie wypaczyły się pod niskimi dwuspadowymi dachami. 

            Dawni mieszkańcy wynieśli się stąd, a nowi przybysze z innych stron 
            nie mają ochoty się tutaj osiedlić. Próbowali już Kanadyjczycy 
            francuskiego pochodzenia, próbowali Włosi, pojawili się też Polacy, 
            ale odeszli. Dzieje się tak nie z powodu czegoś, co tu widać, 
            słychać czy też czego można dotknąć, ale z powodu czegoś, co mieści 
            się tylko w sferze wyobraźni. Miejsce to właściwie nie pobudza 
            wyobraźni, ale też nie zapewnia nocą spokojnych snów. Chyba to 
            właśnie zraża przybyszów z obcych stron, bo stary Ammi Pierce nigdy 
            jeszcze słowem nie wspomniał im o tym, co pamięta z tych dziwnych 
            dni. Tylko Ammi, od lat już niezbyt sprawny umysłowo, wciąż tutaj 
            mieszka i tylko on jeden mówi czasem o tamtych dziwnych dniach; a ma 
            odwagę mówić, bo jego dom stoi w pobliżu otwartych pól i 
            uczęszczanych dróg wokół Arkham. 

            Niegdyś droga wiodła przez wzgórza i doliny, tam gdzie teraz 
            rozciąga się przeklęte wrzosowisko, jednakże ludzie przestali z niej 
            korzystać i zbudowano nową, skręcającą daleko na południe. Nawet 
            teraz można znaleźć ślady starej drogi pośród porastającego, tu na 
            nowo gąszczu, a część z nich trwać jeszcze będzie wtedy, gdy połowę 
            dolin pokryje zbiornik wodny. Wtedy zostaną wycięte mroczne lasy, a 
            przeklęte wrzosowisko będzie drzemać głęboko pod błękitną, 
            rozmigotaną taflą wody, w której przeglądać się będzie niebo. 
            Tajemnice owych dziwnych dni zjednoczą się z tajemnicami głębi 
            wodnych i z tajemną wiedzą starego oceanu oraz wszystkimi sekretami 
            pierwotnego świata. 



            Kiedy wybierałem się pomiędzy te wzgórza i doliny, żeby zbadać teren 
            przeznaczony na nowy zbiornik wodny, powiedziano mi, że jest to 
            wrogie miejsce. Powiedziano mi to w Arkham, a ponieważ jest to 
            bardzo stare miasto, w którym krążą rozliczne legendy o 
            czarownicach, uznałem, że owa złowrogość wiąże się z tym, co w ciągu 
            stuleci opowiadały dzieciom babki. Określenie "przeklęte 
            wrzosowisko" wydało mi się bardzo dziwne i teatralne. Zastanawiałem 
            się, w jaki sposób znalazło się w purytańskim folklorze. A potem 
            zobaczyłem to mroczne, biegnące na zachód kłębowisko wąwozów i 
            urwisk skalnych i przestałem się nad tym zastanawiać, pochłonięty 
            jedynie jego starą tajemnicą. Był ranek, kiedy je ujrzałem, ale mrok 
            zalegał tam zawsze. Drzewa rosły gęsto, a ich pnie były tak ogromne, 
            że nie sposób by spotkać im podobne w zdrowych lasach Nowej Anglii. 
            W mrocznych prześwitach między drzewami panowała zbyt wielka cisza, 
            a podłoże było zbyt grząskie od wilgotnego mchu i nawarstwiającego 
            się w przeciągu niezliczonych lat rozkładu. 

            Na otwartych przestrzeniach, głównie wzdłuż starej drogi, widniały 
            drobne farmy na zboczach wzgórza; były to albo skupiska kilku 
            budynków, albo tylko jeden czy dwa, a bywało, że sterczał zaledwie 
            samotny komin czy przysypana ziemią piwnica. Królowały tu chwasty i 
            krzaki róży polnej, a w zaroślach rozlegał się szelest jakichś 
            tajemniczych stworów. Wszystko dokoła spowijały opary niepokoju i 
            smutku; wszystko wydawało się nierealne i groteskowe, tak jakby 
            jakieś istotne ogniwo perspektywy czy światłocieni zostało 
            skierowane na opak. Nie dziwiłem się, że przybysze z obcych stron 
            nie chcieli się tu zatrzymywać, bo sen tutaj był prawie wykluczony. 
            Aż nadto przypominało to scenerię Salvatora Rosi, groźny drzeworyt z 
            opowieści niesamowitej. 



Strona 1 > 2



Powrót do spisu pozycji działu Horrory







ميترا / मित्र / Ми́тра / Mitra
Mitra Taus Melek

Misja | Polityka Prywatności | | Kontakt | Zgłoś Błąd | Pióropusz.Net | Magical-Resources.Net
Wyszukiwarka zasobów Portalu Mrooczlandia
Internationale: Российская Федерация | English language | Deutsche Sprache | China | Lingvo Internacia

Portal Mrooczlandia www.Mrooczlandia.com
Wszelkie prawa zastrzeżone ©