Portal Mrooczlandia





Biblioteka


| Horrory | Romantica| Filozofia |

Horrory

H.P.Lovecraft: "Szepczący w Ciemności"
(strona 1/33)


Proszę pamiętać, że w końcu nie widziałem nic strasznego. Jednakże stwierdzenie, że wstrząs
umysłowy stał się przyczyną tego, co sugeruję - że był ostatnią kroplą , która przechyliła
szalę i dlatego właśnie wypadłem z osamotnionej farmy Akeleya i zabranym samochodem pomknąłem 
przez dzikie kopulaste wzgórza w Vermont - to zignorowanie najbardziej oczywistych faktów mego 
ostatniego doznania. Choć widziałem i słyszałem te tajemnicze rzeczy, choć wciąż żywo odczuwam
to wrażenie, jakie na mnie wywarły, nawet teraz nie mogę udowodnić, czy moje wnioski są 
słuszne, czy nie. Bo przecież samo zniknięcie Akeleya jeszcze nic nie znaczy. 

Nie znaleziono w jego domu nic podejrzanego poza śladami kul wewnątrz i na zewnątrz domu. 
Wyglądało to tak, jakby wyszedł sobie na przechadzkę w góry i po prostu nie wrócił. Nie było 
nawet śladu, że jakiś gość mógł się tam pojawić albo że te straszne cylindry i aparaty 
znajdowały się kiedykolwiek w jego gabinecie. Że się bał śmiertelnie skupionych gęsto zielonych
wzgórz i sączących się bez kresu potoków, pośród których się urodził i wychował, to też nic
nie znaczy; taki lęk może być spowodowany tysiącem przyczyn. Ekscentryczność jest chyba 
najbardziej wiarygodnym wyjaśnieniem dla jego dziwnego zachowania i lęków.

A wszystko zaczeło się jeśli chodzi o mnie wraz z historyczną niespotykaną dotychczas
powodzią w Vermont 3 listopada 1927 roku byłem wtedy, podobnie jak i teraz, wykładowcą 
literatury na Miscatonic University w Arkham, Massachusetts, i z amatorstwa pełnym entuzjazmu
badaczem folkloru Nowej Anglii. Wkrótce po powodzi, pośród licznych artykółów w prasie na
temat biedy, cierpienia i organizowanej pomocy, pojawiły się dziwne wzmianki o jakichś 
przedmiotach unoszących się na wezbranych rzekach. Rozmaici moi przyjaciele, ogromnie 
zaciekawieni, prowadzili dyskusję na ten temat i w końcu zwrócili się do mnie z prośbą o 
wyjaśnienie tej sprawy. Pochlebiło mi, że tak poważnie traktują moje badania nad tutejszym 
folklorem i zrobiłem co mogłem aby zbagatelizować te szalone, tajemnicze opowieści, które 
zdawały się przerastać najstarsze wiejskie przesądy. Ubawiło mnie że nawet kilka wykształconych
osób twierdziło, iż u źródeł tych wieści muszą się kryć jakieś tajemnicze zniekształcone
fakty.

Opowieści, które zwracały moją uwagę, dotarły do mnie głównie przez prasę choć jedna
historia została mi przekazana ustnie, a opowiedział mi ją przyjaciel, któremu matka 
mieszkająca w Hardwick, Vermont, opisała ją w liście. Dotyczyła właściwe tego samego 
wydarzenia, jakie opisywano w prasie, tylko że można w niej wyodrębnić jakby trzy etapy - jeden
łączył się z Winooski River koło Montpelier, drugi z West River z okręgu Windham za Newtane,
a trzeci miał miejsce w Passumpsic, okręg Koledonia nad Londonville. Było jeszcze wiele
ubocznych wątków i etapów, ale po przeanalizowaniu wszystkie sprowadzały się do tych trzech 
etapów. W każdym z tych przypadków wiejscy ludzie donosili, że widzieli jakieś dziwne i 
niepokojące przedmioty na wezbranych rzekach zpłynących z niedostępnych gór i zaczęto je 
łączyć, z prostymi i prawie już zapomnianymi legendami, które teraz ożyły w opowiadaniach 
starych ludzi.



Strona 1 > 2



Powrót do spisu pozycji działu Horrory



Reklama charytatywna:
Pajacyk.pl




ميترا / मित्र / Ми́тра / Mitra
Mitra Taus Melek

Misja | Polityka Prywatności | | Kontakt | Zgłoś Błąd | Pióropusz.Net | Magical-Resources.Net
Wyszukiwarka zasobów Portalu Mrooczlandia
Internationale: Российская Федерация | English language | Deutsche Sprache | China | Lingvo Internacia

Portal Mrooczlandia www.Mrooczlandia.com
Wszelkie prawa zastrzeżone ©