Portal Mrooczlandia





| Horrory | Romantica| Filozofia |

Horrory

H.P.Lovecraft: "Dagon"
(strona 2/6)


Kiedy w końcu się obudziłem, byłem na wpół zagrzebany w grząskim, czarnym, 
piekielnym błocku, którego połacie, jak okiem sięgnąć, rozciągały się wokół mnie 
-w oddali zaś dostrzegłem moją łódź, którą fale również wyrzuciły na brzeg.
Choć można by się spodziewać, iż pierwszym moim odczuciem powinno być zdumienie 
spowodowane tak dziwną i nieoczekiwaną zmianą krajobrazu; w rzeczywistości 
jednak, byłem bardziej przerażony, aniżeli zdumiony - albowiem w powietrzu i 
martwej ziemi było coś złowieszczego, co - niczym lodowaty dreszcz - przeszywało 
mnie do szpiku kości. Okolicę zaścielały gnijące truchła rozkładających się ryb 
i innych, mniej rozpoznawalnych istot, wystających z ohydnego błocka 
pokrywającego bezbrzeżną równinę. Być może nie powinienem się łudzić, iż uda mi 
się słowami wyrazić niewiarygodną wręcz zgrozę czającą się pośród absolutnej 
ciszy i rozległej pustki, jaka mnie otaczała.

Słońce prażyło niemiłosiernie, a bezlitosne niebo nad moją głową wydawało się 
niemal czarne, jakby odbijały
się w nim atramentowe moczary pod mymi stopami. Kiedy wczołgałem się do 
wyrzuconej na brzeg łodzi, uświadomiłem sobie, że tylko jedna teoria mogła 
wyjaśnić moje obecne położenie. Wskutek jakiejś niewiarygodnej aktywności 
wulkanu część oceanicznego dna musiała zostać wypchnięta na powierzchnię, 
odsłaniając obszary, które przez niezliczone miliony lat spoczywały ukryte w 
niezgłębionej morskiej otchłani. Połać nowego lądu pode mną była tak rozległa, 
że pomimo iż wytężałem słuch, nie zdołałem wychwycić najsłabszego nawet odgłosu 
fal bijących o brzeg. Nie zauważyłem też morskiego ptactwa, żerującego wśród 
szczątków martwych istot.

Siedziałem przez kilka godzin pogrążony w rozmyślaniach w mojej łodzi, która, 
przewrócona na bok, oferowała nieco cienia, w miarę jak słońce przesuwało się po 
nieboskłonie. Pod wieczór gleba utraciła nieco swej lepkości i zaczęła obsychać; 
stwierdziłem, iż niebawem można będzie po niej chodzić.

Przespałem jeszcze całą noc, a następnego dnia przygotowałem sobie plecak 
zawierający zapas wody i prowiantu, aby wybrać się na poszukiwanie zaginionego 
brzegu morza i możliwości ratunku. Gleba była już dostatecznie sucha, abym z 
łatwością mógł po niej stąpać. Odór ryb przyprawiał o mdłości, ale moje myśli 
zaprzątały posępniejsze i bardziej niepokojące rzeczy, toteż szybko wyruszyłem 
ku nieznanemu celowi. Podążałem dziarsko przez cały dzień zmierzając ku 
zachodowi, wiedziony przez odległy pagórek, stanowiący najwyższy punkt na tym 
odrażającym pustkowiu. Noc spędziłem pod gołym niebem, a następnego dnia 
ruszyłem w dalszą drogę ku pagórkowi, choć miałem wrażenie, że mimo tak długiego 
marszu, nie zbliżyłem się do niego zanadto.



1 < Strona 2 > , 3



Powrót do spisu pozycji działu Horrory



Reklama charytatywna:
Pajacyk.pl




ميترا / मित्र / Ми́тра / Mitra
Mitra Taus Melek

Misja | Polityka Prywatności | | Kontakt | Zgłoś Błąd | Pióropusz.Net | Magical-Resources.Net
Internationale: Российская Федерация | English language | Deutsche Sprache | China | Lingvo Internacia


Portal Mrooczlandia www.Mrooczlandia.com
Wszelkie prawa zastrzeżone ©