Portal Mrooczlandia





[ Magia ] : [ Dział Publikacje Portalu Mrooczlandia]

Paranoja Nowej Epoki, mit roku 2012 - w szponach mani Apokaliptycznej

Czesław Miłosz: PIOSENKA O KOŃCU ŚWIATA

W dzień końca świata
Pszczoła krąży nad kwiatem nasturcji,
Rybak naprawia błyszczącą sieć.
Skaczą w morzu wesołe delfiny,
Młode wróble czepiają się rynny
I wąż ma złotą skórę, jak powinien mieć.

W dzień końca świata
Kobiety idą polem pod parasolkami,
Pijak zasypia na brzegu trawnika,
Nawołują na ulicy sprzedawcy warzywa
I łódka z żółtym żaglem do wyspy podpływa,
Dźwięk skrzypiec w powietrzu trwa
I noc gwiaździstą odmyka.

A którzy czekali błyskawic i gromów,
Są zawiedzeni.
A którzy czekali znaków i archanielskich trąb,
Nie wierzą, że staje się już.
Dopóki słońce i księżyc są w górze,
Dopóki trzmiel nawiedza różę,
Dopóki dzieci różowe się rodzą,
Nikt nie wierzy, że staje się już.

Tylko siwy staruszek, który byłby prorokiem,
Ale nie jest prorokiem, bo ma inne zajęcie,
Powiada przewiązując pomidory:
Innego końca świata nie będzie,
Innego końca świata nie będzie.

Przedmowa

"Obyś żył w ciekawszych czasach"...
Ludzie znudzeni zastanym stanem rzeczy, od zawsze pragnęli oczekiwać jakiejś odskoczni, jakiś igrzysk.
Pragnęli poznać linię OD DO...
Poznać nieznane, albowiem to co nieznane rodzi lęk, przełamać niepewność jutra określając istnienie świata szkiełkiem i lupą - "od do"...

Zrozpaczeni marzyli o kresie swej gnuśności, marzyli o dniu w którym ich panowie zostaną przykładnie ukarani.
Oczekiwali cudu - Cudu który miał być ich zemstą...
Zagłady świata którego nie akceptowali, wielkiego oczyszczenia, zburzenia przestarzałych idei aby wraz z nowym dniem mógł nastać nowy ład...
Czyż wizja końca całego tego piekła na ziemi, nie jest doskonałą pożywką dla uciśnionych mas, czyż owe masy wepchnięte w szufladki społeczne nie śnią po nocach o nowej szansie ?

Archaiczny model społeczny
Przestarzały model społeczny, zjawisko nienadążania za zmianami ujmowane przez środowiska psychologiczne jako "Szok Przyszłości" (zmiany w otoczeniu zachodzą szybciej niż umysł może je opanować i przyswoić - zagubienie w coraz szybszym tempie zmian otoczenia, warunków życiowych).
Lud potrzebuje chleba i igrzysk...
Współczesnymi igrzyskami są sporty gromadzące tłumy mas kibicujące sportowcom jak onegdaj widzowie w Koloseum.
Współczesne igrzyska są elektroniczną rozrywką...
Patrząc na poziom współczesnej technologii, internet, komputery kwantowe itp itd rzeczą najbardziej kłującą w oczy jest zacofany model społeczeństwa, wręcz zmartwychwstały rodem z XIX wieku z tylko niewielkimi niemalże kosmetycznymi poprawkami naniesionymi przez totalitaryzmy...

Chleba i igrzysk (ludzie syci i posiadający rozrywki są społeczeństwem posłusznym i karnym)
A chleb ?
Ziemia choruje, chciwość rodzi wynaturzenia...
Chora Ziemia wyciskana do ostatniej kropli rodzi coraz mniej...
Ludzie potrzebują Chleba ? Zmieszajmy więc mąkę z gipsem i paznokciami.
Lepiej wykarmić tłum podłej jakości jadłem aniżeli mieć znudzony i głodny tłum za swych wrogów...
Chemiczne zapychacze żołądków, genetycznie ulepszone organizmy - wszystko to aby tylko tłum utrzymać w ryzach, nie dopuścić do sytuacji w której koszt naturalnej żywności wywoła falę niezadowolenia...
Głodni są nieposłuszni, głodni i znudzeni pragną rebeli...

Geneza fali Rebelii
Światowy terroryzm... Słowo modne że aż szok...
Lecz czyż za owymi desperackimi przejawami nieposłuszeństwa i ruszania z bronią w ręku aby siłą wymusić zmiany nie kryje się protest przeciwko kapitalizmowi i demokracji kapitalistycznej - w której jednostka jest warta tylko tyle ile jest warta złota ?

Uwięzieni w więzieniu złota, przyzwyczajeni że wszystko można kupić, od miłości po zdrowie, omamieni sztucznym opium - pieniądzem - wymysłem ludzi - zakuci w kajdany kart kredytowych i spędzający swe życie w kieracie korporacji.
Odrzucili swą więź z Naturą, uznali Naturę za sobie podległą, wyobcowali się w swym kulcie człowieczeństwa ruszając w ślepą drogę ku uznaniu się nieomylnymi panami sumień i losów ludzkich...

Nie dziwmy się więc że przez ów rozrzut zarobków, przez podział na klasę bezdomnych, favelę, na klasę robotników, na klasę średnią, klasę wyższą oraz na klasę polityków mamy co mamy - przejadanie i marnotrawstwo zasobów na północy i bieda oraz ucisk na południu...
Kupczenie śmiercią i zasadami...

Wszak "Chciwość to cnota" jak to mawiają ludzie...

Młodzi zbuntowani, nie chcący już dłużej dziedziczyć biedoty nie pozwalającej na wykształcenie, łapią się pierwszej lepszej okazji by wywalczyć sobie prawo do równego traktowania z snobistycznymi wyższymi klasami społecznymi. Społeczeństwo oparte na hipokryzji, chciwości i obłudzie jest dokonałym narzędziem ucisku.
Biedni i głodni, zagłuszani i poniżani, wykluczeni, skazani na wegetację w favelach na całym świecie, życie w cieniu wieżowców i pałaców, widzący pokazowy styl życia nielicznym którym się powiodło, znieważani jako hołota i odrzucani jako niechciany element rzeczywistości, gnębieni przez szwadrony śmierci mające usuwać "niepożądany element tła"... Nie mając nic do stracenia zanurzają się w szaleństwie religijnych lub politycznych doktryn, dla hurys biorą kostki plastiku - i jako że nie chciano słyszeć pokojowych okrzyków biedaków - protestują poprzez rebelię, rzucając bombę w świadomość otępiałych mas...
Czyż można ich winić za to że sięgają aż po takie desperackie narzędzia skoro nikt ich nie chce słuchać ?
Czyż to oni są największymi zbrodniarzami ?

Czymże są współcześni ludzie ?
Rzuć im złotą monetę, a dla złota pozabijają się niczym kundle dla kości...
Ubrani w garnitury, odziani w próżne idee, snobi uważający się za pępek świata...

Lecz czyż tak naprawdę - w lesie, w Naturze - czyż złoto ma wartość inną niż tylko kolorowej bryłki, cenione tak wielce... ponieważ jego odporność na korozję daje namiastkę wieczności, jego blask przypomina blask ciepłego słońca...
Lecz to tylko grudka metalu - mimo iż tak wielu sprzedało dla niej swe sumienie...

Stali się moralnymi prostytutkami, gotowymi sprzedawać swe poparcie za garść srebrników...

Bogowie umarli z oburzenia w zapomnieniu, a jako iż ich słowa i ich nakazy krępowały, ludzie samozwańczo ogłosili się nowymi panami tego świata...

Ironiczny chichot zdradzonego Theriona z tych co zapomnieli o przestrodze z Księgi Prawa.
"Czyń wolę swą prawem" profani odczytali jako "czyńcie co się wam żywnie podoba, siłą wymuszając swą rację"...

Rainbow Warrior, Eko-Terror

"Natura może obejść się bez człowieka, lecz człowiek nie obejdzie się bez Natury"

"Kiedy Ziemia zacznie chorować i zagrożone zostaną różne formy życia, ludzi ze wszystkich stron świata, którzy wierzą, że czyny znaczą więcej niż słowa, zjednoczy jeden wspólny cel - uzdrowienie świata. Będą to Wojownicy Tęczy...." (legenda plemienia Cree)

Po dobroci lub siłą, grunt to wstrząsnąć świadomością mas, potrząsnąć, wybudzić z opium polityki i chciwości...
Przywrócić właściwy stan rzeczy...

Eko-Terror...
Natura jest święta...
Ludzie nie są koroną stworzenia i nie są pępkiem wszechświata...
Eko-Terror...
Indygo, Kryształy i inni, pokolenia zbuntowane przeciwko rabunkowemu podejściu do ekosfery...
Dzieci Lasu które staną w obronie Natury...

Eko-Terror - kiedy znów święte gaje odzyskają swój blask, kiedy żywe drzewo nie będzie warte tylko kilka rolek papieru toaletowego, kilka arkuszy papieru do xero...
Wielkie przebudzenie stojąc na krawędzi eko-apokalipsy...
Odwrót od świata w którym czci się jałową sterylność i sztuczność, świata w którym naturalne niezmodyfikowane uznaje się za gorsze, za prostackie, zdrowia zaklętego w kapsułkach i medycyny ciała...
Powrót do źródeł, w objęcia odrzuconej i niechcianej Natury, technologia połączona z odpowiedzialnością za środowisko...
Terror albowiem koniec już błagania o zlitowanie się nad Naturą - Terror Prawa, siłowe zmuszenie do poszanowania Gai...
Koniec pobłażania, restytucja kultu Natury, zarówno po dobroci jak i na siłę...

Czymże bowiem są współcześni ludzie ?
To zwierzęta które zeszły z drzew i znienawidziły prawdy o swej zwierzęcości, popadając w odrzucenie samych siebie, zamknięte w sterylnych betonowych i plastikowych klatkach, karmione syntetyczną karmą, tresowane w odgrywaniu swych ról...
Odrzuciły w kąt futra by założyć jakieś plątaniny włókien, co w ich oczach czyni je czymś wyższym ponad zwierzęta, nienawidzące i wstydzące się oznak swej zwierzęcości...
Śmierć, słabość, seks - tabu...
I cały ten ich chory pęd w iluzję, w samo-zaprzeczanie, w wymyślanie coraz to wznioślejszych i śmieszniejszych dogmatów byle tylko umacniać swą wiarę w to iż świat kręci się wokoło ludzi, wiarę w homocentryzm, aby schlebiać swemu ludzkiemu ego określając się koroną stworzenia..
Z odrzucenia natury rodzi się wynaturzenie...

Chore zwierzęta...
Chore zwierzęta które nawet nie dostrzegają że są nagie - boją się śmierci, śmierć nimi rządzi...
Pędzą z kąta w kąt, od tabletki po operacje plastyczne byle się przed nią ukryć, byle nie ukazywać oznak że jest blisko, byle się od niej oddalić...

Rak...
Czyż zwierzęta które niszczą swe środowisko życiowe i Naturę a tym samym działają na swą własną szkodę nie są chorobą świata ?
Nie obrażajmy jednak zwierząt - zwierzęta zabijają i polują gdyż muszą...
Zwierzęta nie mordują dla zabawy i przyjemności osobników swego rodzaju i nie spożywają swych płodów...
Zwierzęta są więc czymś lepszym niż te zadufane homonidy...
Korona stworzenia ? Raczej Korona Hipokryzji...

Ludzie rozumieją tylko silnych...
Eko-Terror...

Tylko drastyczne metody mogą zmusić owe homonidy / zwierzęta do obudzenia się z owego snu wynaturzenia...
Tylko skażenie, tylko głód, tylko zarazy, tylko wyjałowienie plonów...
Tylko takie narzędzia pokory wymyślone przez Matkę Natury mogą wstrząsnąć świadomością ludzką mas odurzoną konsumpcjonizmem...

Paranoja apokaliptyczna w osi czasów nowożytnych

Najważniejsze daty ukazujące zasięg i skutki paranoi apokaliptycznej (masowej paniki zamieniającej się w zbiorowy obłęd)

  • Rok 1666

    Masowe samobójstwa z lęku przed nadejściem świty chrześcijańskiego Antychrysta. Ludzie mordowali zarówno samych siebie jak i swych bliźnich "aby uchronić ich przed Sądem Ostatecznym". Choroba ogarnęła całe miasta, świat zanurzył się w szaleńczym pędzie ku samobójstwie z lęku przed nadejściem Antychrysta...

  • Rok 2000

    Rok w którym miała nastąpić zapaść informatyczna. Dzięki rozległym inwestycjom działom marketingom w rozdmuchiwanie kłamstwa milenijnego dwucyfrowy zapis roku źródłem zagrożenia dla całego świata. Zapis daty w atrybutach pliku w postaci dwucyfrowej wg. "najwybitniejszych ekspertów" miał wywołać załamanie się systemów operacyjnych, odpalenie głowic atomowych, wyłączenie elektrowni itp globalną zapaść informatyczną - jedynym lekarstwem miało być "wykupienie usługi" by komputer nie ogłupiał... Wyjątkowy pokaz jak bardzo laicy są podatni na marketingowe nieetyczne zagrania (sprzęt). Oczywiście - nic takiego się nie stało (zapis daty w formacie YY nie jest cechą krytyczną) ale...

  • Rok 2012

    Kolejna odsłona marketingu. Tym razem w natarciu 'Perfect Vision' sprzedające "udziały w Nowej Arce Noego" gdzieś tam w zapomnianej Afryce... Grunt to zasiać panikę, skasować kasę i kombinować gdzie zbiec 22 grudnia 2012 kiedy nic się nie stanie... Odrażająca mieszanka propagandy New Age, mani apokaliptycznej i komercyjnego lobby poszukującego jeleni gotowych znów sobie kupić "miejsce w raju"...

21 grudnia 2012 roku, 13 Swasti Montezumy - odrzucone dziedzictwo przodków

"Trzynaście skupionych w obrębie jednego" - 13 baktunów

W dacie początkowej jako liczba baktunów podana jest liczba 13. Jednak wszystkie późniejsze daty mają niższą liczbę baktunów, taką jakby po dacie początkowej liczono baktuny od zera, wbrew zasadzie pozycyjnej dwudziestokrotności, nakazującej zliczanie baktunów do dwudziestki, stanowiącej jednostkę wyższego rzędu. Sugeruje to, że 13 baktunów stanowi pewną całość, cykl, i że data zerowa jest faktycznie datą zakończenia poprzedniego i rozpoczęcia obecnego cyklu, zwłaszcza że w ruinach świątyni w Palenqué znaleziono zapisy dat z 12 baktunu. Jeśli byłoby to prawdą, poprzedni cykl rozpoczął się w 8239 p.n.e (1872000 dni ~ 5125 lat wcześniej), a bieżący skończy się 1872000 dni (~ 5125 lat) po dacie początkowej, 21 grudnia 2012.
(cyt. za: Wikipedia)


Zmierzch Majów
Zmierzch Montezumy - obrazek z jednego z Kodeksów  z czasów konkwisty

W wierzeniach mieszkańców Ameryki Środkowej świat zawsze znajdował się na granicy destrukcji pod koniec każdego 52-letniego cyklu kalendarzowego, zwanego wiązaniem lat; mieszkańcy ci wierzyli, że w tym czasie może nastąpić koniec świata.

Montezumę otaczał zespół astrologów, wieszczów i nekromantów, który starał się poprzez przepowiednie (interpretację znaków i symboli, obserwowanie zwiastunów, obliczenia) "zajrzeć" w przyszłość i zabezpieczyć się przed ewentualnymi niebezpieczeństwami. Nauka mówiła, że w przeszłości w niebiosach prowadzono walki i że może się to powtórzyć w pewne dni, które zaznaczano w kalendarzu. Wierzono, że jeden z najważniejszych bogów Quetzalcoatl (Wąż Okryty Piórami) został wypędzony, wsiadł na tratwę i odpłynął na wschód wygłaszając przepowiednię: "Powrócę w roku jednej trzciny i przywrócę swoje panowanie. Nastanie wtedy czas wielkiego cierpienia ludzi". Przepowiadano więc jego powrót. Tradycja przekazała wygląd Quetzalcoatla - bardzo niezwykły w tych terenach: miał mieć białą skórę i czarną brodę. Rok jednej trzciny wypadał w odstępach co 52 lata. Takimi latami były 1363, 1415 i 1467, ale w żadnym z nich Quetzalcoatl się nie pojawił. Następnym rokiem jednej trzciny miał być 1519. Montezuma i jego rada nie byli pewni, w jaki sposób bóg powróci, ale zgadywali, że skoro popłynął tratwą na wschód, to przybędzie na jakimś statku również z tamtego kierunku. Na dziesięć lat przed przybyciem hiszpańskich konkwistadorów zauważono osiem znaków, które pojawiły się w Tenochtitlanie:

  1. Pojawienie się na niebie komety w ciągu dnia
  2. Pojawienie się na nocnym niebie słupa ognia
  3. Pożar w świątyni Huitzilopochtli
  4. Uderzenie pioruna w świątynię w Tzonmolco
  5. Wielka powódź w Tenochtitlanie
  6. Wielogłowi przybysze widziani w stolicy
  7. Lament kobiecy unoszący się nad miastem
  8. Złapanie przez kapłanów dziwnego ptaka, w którego lustrzanych oczach Montezuma miał ujrzeć lądowanie brodatych ludzi
Znaki te odnotował franciszkański misjonarz Bernardino de Sahagún (1499-1590), a zapowiadały one, według Azteków, nadchodzącą klęskę.(cyt. za: Wikipedia)

Indygo... Żołnierze Przyszłości którzy przybyli z Przeszłości...
Słońce Montezumy zaszło, Majowie zostali zdziesiątkowani...
Indianie dali Staremu Światowi używki a Stary Świat dał Indianom "wodę ognistą" i ludzkie masy pogrążyły się w jeszcze większym upojeniu oraz szaleństwie...
Świątynie upadły, choroby i słabości dobiły resztki a Imperium Majów runęło w zapomnieniu....

Lecz kilkaset lat później, owe słońce znów się przebiło na powierzchnię świadomości mas w kolejnym wielkim zrywie...
Jasnowłosi 'bogowie' jak onegdaj nordyckie wyprawy Viracochy - które (co jest archeologicznie potwierdzone) dobijały brzegów Ameryki w czasach prekolumbijskich - znów dali o sobie znać...

Swastyka hitlerowskich niemiec

Hitlerowska pochylona swastyka - symbolizująca Przejście (wg. terminologi SS), symbolizująca trudny okres w którym zachodzą wielkie zmiany. "Czworokrotny Sierp Koła Czasu pochylony aby siać zniszczenie i mord, aby brutalna siła utorowała drodze do nowego jutra". Ot i cały sekret tego dlaczego nazistowski symbol jest pochylony - symbol kuźni - piekła na Ziemi - czasu w którym stary ład musi zostać zburzony, czasu Pożogi, Zniszczenia - czasu w którym stare Słońce zaszło lecz nowe Słońce jeszcze nie napoiło się wystarczająco wiele krwii aby móc się wspiąc na swój niebiański tron - kuźni która roztopi ogniem wojny w tyglu rewolucji przestarzały świat i odleje z niego nowy, niewinny, świeży...

Ołtarze śmierci pochłaniające tysiące ofiar, kult Śmierci, kult Siły... Opium polityki i propagandy znów zachwiało umysłami słabych...
Marsz Zbuntowanych, żądnych obalić zastany ład...
Apogeum Przesilenia, Apogeum Równonocy...
Nie znających litości w swym niewinnym buncie, jak zawsze - sztandarem Indygo są zmiany, zniszczenie zastanych form aby można było zbudować nowe...
Nowe modele społeczne, nowe idee, nowe kierunki myślowe - jakże odmienne wobec przedwojennych...

Nie należy czcić śmierci będąc żywym, lecz nie wolno odmówić im jednego - iż stając się odrażającym ucieleśnieniem Zmian, dali nam nowy ład...
Odrzućmy więc ów pochylony symbol do kufra pamiątek z przeszłości...

Ich idea została wypaczona, ich symbole straciły swe właściwe znaczenie...
Ich czas przeminął...

Przeszłość pozostawmy przeszłości - Gloria Victis !!!
Do nas należy przyszłość, lecz prócz przyszłości, do nas należy także obowiązek pamięci i szacunków wobec Kowali z dawnych czasów...

Ci których obecnie tak bardzo potępiamy, obalili arystokrację (zanik znaczenia arystokracji w życiu społecznym po 2 wojnie światowej) i dokonali wielu innych zmian w mentalności mas (totalitaryzmy stanowiące swego rodzaju szczepionkę) i niepodważalnie pozostawili po sobie świat innym niż go zastali...
Odwalili brudną robotę w niszczeniu formy, wstrząsnęli światem i dali światu impuls do zmian.

Niezależnie od tego jak ocenimy ich moralnie, musimy przyznać że poruszyli świat naprzód...
Dzisiaj już nie ma znaczenia czy człowiek urodził się szlachcicem, czy też chłopem - to ich dzieło, ich osiągnięcie...
Osiągnięcie dla którego poświęcili swój honor i stali się wizerunkiem piekła, znienawidzeni i skazani na zapomnienie...
Lecz byli trybami w Zegarze Czasów, niezależnie od oceny moralnej, niezależnie stworzyli nowy ład świata...
Ukazali piekło które uodporniło ludzkość - przynajmniej na jakiś czas...

Słońce Starego Ładu umarło - niech żyje Słońce Nowego Ładu !

Wojna Kryształów

Indygo...
Święte dzieci Rebeli, przybywające niewinne, poznające świat od podszewki, zbuntowane i niepokorne, nie wahające się złapać za broń aby sprzeciwić się powszechnej hipokryzji...
Nie są złe, są z natury niewinne, stanowią sędziów i wykonawców, są pokoleniem którego symbolem jest Pożoga i Zmiany.
Wolne, zbuntowane, niezależne, wieczne dzieci...
Niczym grad lub trzęsienie ziemi które oczyszczają świat swymi czynami, jako pierwsze przecierają nowe szlaki, nie wahają się przełamywać tabu, są po prostu ucieleśnieniem Oczyszczenia...

A Wojna Kryształów ?
Indygo są niczym fala która zalewa świat aby swym sprzeciwem wobec zastanemu ładowi wnieść świeżość poprzez bunt, poprzez siłowe zburzenie zastanych form.
Kiedy fala opada, nadchodzą nowi budowniczy, którzy zastając świat oczyszczony, rzucony na kolana i wołający o odbudowę, tworzą nowe formy...

Fala Indygo zacznie zanikać wraz z przejściem, kiedy stara forma zostanie odrzucona, zniszczona i strawiona, wtedy koniec dzieła Indygo, aż do kolejnego Przejścia.
Kryształy nadchodzą po indygo aby zbudować świat, aby uleczyć go z ran nabytych podczas "kuracji szokowej".
Taki jest odwieczny ład i porządek natury.
Aby móc stworzyć nowy ład, ktoś musi zniszczyć stary, zburzyć mury i dogmaty myślowe, a później musi nadejść ktoś kto ustawi nowe...
Ramiona Swasti powoli i nieubłaganie obracają się ku nowemu słońcu...
Krok po kroku, tysiące kroczków dla nas mało pozornych, lecz dla przyszłych pokoleń będących kamieniami milowymi...
Powolny, nieubłagany marsz ku Przyszłości...

Świetlista Zaraza, Zmierzch Indygo, Wojna dla honoru...

Pojawiają się coraz liczniej
jako świetliste istoty, jako mesjasze, jako anioły, jako ucieleśnienie wszelakich cnów i esencja dobra
świetliste postacie z łagodnym głosem otoczone światło
które wnikają w ludzkie sny...

Świetlista Zaraza...
Słodkie niczym cukier z octanu ołowiu - wszak słodki lecz jednocześnie o jakże podejrzanym metalicznym posmaku...
Zdegenerowane Kryształy wykorzystujące projekcje w swych niecnych praktykach aby zawładnąć ludzkimi umysłami...
Niedobitki z czasów Sierpa Zmian pragnące uczynić świat na obraz i podobieństwo swoje...
Słodkie słowa niczym trucizna coraz to bardziej omamiające słabe umysły...
"Jesteśmy dobrem, jesteśmy aniołami, musicie zrobić to a to", a nieświadome owieczki tracą swój rozum i zaczynają działać niczym sterowane pacynki...
Krystaliczna Zaraza...

Gdy tylko Indygo wykonają swe zadanie wprowadzenia w życie zmian, rozpocznie się Zmierzch Indygo, ich liczebność w rzutach inkarnacyjnych zacznie spadać i coraz to bardziej zanikać. Zmiany zostały dokonane, świat myśli i postępuje już nieco innaczej, pora na odwrót, pora na przybycie krystalicznego miotu aby utrwalił i umocnił wprowadzone nowe idee, modele i rozwinął zmiany dalej...

Wojna dla honoru...
Kryształy...
Kryształy są puste, są zimne, są niesamowicie ostre.
Piękne ale i puste...
Pozbawione owej niewinności umysły, dziecięcości, empati i radości świata jakie to cechuje Indygo.
Nie rozumieją że świat nie jest czarno biały, każdy kto odrzuci wprowadzane siłą doktryny Kryształów zostanie przez Kryształy uznany za wroga...
Powrót epoki procesów religijnych, powrót do prześladowań, państwo policyjne...

Wojna Kryształów będzie wojną o honor...
Indygo przegrają...
Nowa Epoka - z początku świetlista i jakże obiecująca...
ołowiany cukier...
gdy opadnie zasłona iluzji...
zero miłosierdzia, zero wolności
jarzmo które głupcy dadzą sobie założyć słysząc: "to dla waszego dobra", "to dla waszej obrony", "jesteśmy jedyną waszą nadzieją"...
a gdy Świetlista Zaraza dorwie się do koryta władzy, przeminie urok i ujrzą kajdany na swych rękach
usłyszą "koniec wolności, głupcy, wpuściliście nas tutaj więc władza należy do nas"....
Wojna jaka wtenczas rozgorzeje będzie wojną o honorową przegraną...
wojną której indygo nie wygrają - będą walczyć jedynie o honorową przegraną...

Zapadka "21 grudnia 2012 roku"
Data 21 grudnia 2012 roku n.e. według Długiej Rachuby to 13.0.0.0.0. 4 ahau 3 kankin. Część wyznawców teorii spiskowych uważa tę datę za koniec świata. Wg legend niektórych ludów Mezoameryki obecnie istnieje piąty świat (piąte Słońce). Poprzednie cztery skończyły się kataklizmami; czwarty skończył się światowym potopem ("woda była przez 52 lata, a potem niebo runęło"); piąty - obecny, a zarazem ostatni - ma zakończyć się "wielkim ruchem ziemi".

Czwarty świat skończył się według Długiej Rachuby właśnie po okresie zapisanym jako 13.0.0.0.0., ale nie oznacza to końca piątego świata po takim samym okresie. Badacze kultury i astronomii Majów są zgodni, że rok 2012 nie miał szczególnego znaczenia dla tego ludu. Układ gwiazd i Słońca 21 grudnia tego roku nie jest szczególnie rzadki i powtarzał się trzykrotnie w ciągu ostatnich 200 lat (jeśli pominąć ruch precesyjny Ziemi i ruch Układu Słonecznego w Galaktyce); co więcej przesilenie zimowe, przypadające na ten dzień, nie pełniło żadnej istotnej roli w religii i kulturze Majów. Żadna z zachowanych inskrypcji Majów nie wskazuje też na 21 grudnia 2012 roku jako na "koniec świata", a jedynie na koniec pewnej epoki; wg wierzeń Majów czas nie ma charakteru linearnego lecz jest nieskończonym cyklem powstawania i upadków systemów światowych
(cyt. za: Wikipedia)

Kalendarz Majów - rysunek z kodeksów konkwisty

13 jest Kruka symbolem...
W czasie oddziaływania Wężownika / Smoka (13 znak zodiaku) przeminie 13 bakun...
Wznieśmy więc toast...
Smok królować będzie zmianom, stanie na czele wkroczenia w epokę maszyn i stali, epokę jedności maszyny z duszą i ciałem...

Kali Yuga

Swasti Nocy / Kali Swasti

Kali Yuga - w kosmologii hinduistycznej czwarta część mahajugi trwająca 432 000 lat. Kali Yuga poprzedzają satjajuga, tretajuga i dwaparajuga. Kali Yuga jest określana jako wiek żelazny oraz jako "wiek kłótni i hipokryzji".

Kali Yuga jest wiekiem, który trwa obecnie (od ok. 5 100 lat). Zgodnie z Puranami charakteryzuje się on obfitością konfliktów, ignorancją, niereligijnością i wysoką przestępczością. Pozytywne cechy, które występowały u ludzi w poprzednich wiekach są w formie szczątkowej lub zanikły całkowicie.
(cyt. za: Wikipedia)

"Każda Rewolucja wymaga ofiar"...

Upadek Thelemy

Ach wielka sławna Thelema, przestarzałe dzieło A. Crowley'a głoszące nadejście Nowej Epoki...
Ach, jakże wypaczone, jakże zniekształcone, upadłe dzięki kopistom, jakże przemienione znaczenia liter i słów...
Cóż można rzec o zabytku zwanych Thelemą ? O Księdze Prawa które odeszło w przeszłość ?
Jest zabytkiem, zabytkiem, symbolem przeszłego Ducha Czasu i niczym więcej...
Jej słowa uległy wyczerpaniu, jej litery straciły swą moc, a jej miejscem stała się półka muzealna...

"Czyń wolę swą prawem" - głupcy odczytali jako "róbcie co wam się żywnie podoba".
Kobiety stały się bardziej męskie a mężczyźni kobiecy - lecz czy chodziło o promocję zaburzeń homoseksualnych ?
Czy też o upadek patriarchatu i restytucję matriarchatu, wielkie przemiany modelu społecznościowego...
A proces powojenny w którym wycięto w pień zbrodnią procesową kwiat Wielkich Zmian ?

Upadła, Upadła Wielka Thelema, jej litery i słowa pozbawione są mocy...

Zmiany jakie miała ona przynieść zostały zrealizowane tylko w części, większość założeń została mylnie zrozumiana, czy to z powodu tępoty czytelników, czy też celowo zniekształcone dla ich własnych korzyści. Upadek arystokracji, nowy system w którym człowiek nie jest już krępowany ograniczeniem klasy społecznej w jakiej się narodził...
Lecz... zapragnęli elitaryzmu, odgrodzili się od tłumu, część pism ukryli, zapragnęli posiadać Wiedzę na własność brnąc w drabinki stopni, brnąć w snobistyczne i próżne systemy w których jedynym paliwem jest żądza władzy i snobizm...
A w tym wszystkim zapomnieli o istocie...

Maga nie tworzy system, Maga nie tworzy inicjacja, Maga nie tworzy wierność loży...
Mag jest wolny niczym orzeł w swym dziele...
Przebiegły niczym lis, skuteczny niczym snajper, niewidoczny niczym kameleon, zabójczo sprawny...
Nie potrzebuje ciuszków, nie potrzebuje gadżetów
potęgą Maga jest realizacja Woli gołymi rękami w pojedynkę...

Cóż więc możemy rzec o Thelemie ?
Możemy rzec iż upadła, rzucona między świnie stała się jedynie wabikiem do koryta i źródłem wielkiego niezrozumienia Słowa...
Stała się zabytkiem na którym żeruje wielu, czy to z chęci zysku czy też z chęci dowartościowania się poprzez obwołanie się kontynuatorami i bredzenie bez sensu, jeno dla poklasku, dla własnych korzyści, dla wierzących w nich mas i dla mamony...
Słowa Thelemy przeszły bez echa, niezrozumiałe, niestrawne dla uszu słuchaczy...
Dar Crowleya został zmarnotrawiony...

Równonoc nadeszła już dawno (a wraz z nią epoka cybernetyczna) gdy niebo upadło w Tungusce, lecz Bogowie otworzywszy swe oczy krzyknęli: "Thora rhota" ( PL: Świat jest skalany ! )
Moc i przeznaczenie Thelemy wygasło, odłóżmy do lamusa dawne podziały, stopnie, hierarchie, systemy - są niczym liście po pierwszym przymrozku - może jeszcze dziś zielonkawe - ale jednocześnie już jałowe, pozornie żywe ale martwe...
Płoną jałowym płomieniem u kresu paliwa...

Zapalmy więc na grobie Thelemy kaganek i ruszmy swe umysły dalej...

Krwii Imperium

Imperium Stalowego Szponu
Epoka Stalowego Szponu, Globalne Mrowisko...

Wyobraź sobie świat pozbawiony iluzorycznych rządów, świat w którym zakończyła się w końcu epoka demokracji / rządów mas, zakończył się okres populizmu.
Świat jedności, Rex Mundi, jeden rząd, rady kontynentalne odpowiedzialne za decyzje wcielane na poszczególnych kontynentach, jeden język, jeden system, jeden ustrój. Władza centralna wybierana przez Radę Kontynentalną stanowiąca udoskonaloną formę monarchizmu - ustroju w którym zachowana jest ciągłość rządów, jednolita polityka rozwojowa i brak miejsca na populizm.
Wyobraź sobie świat w którym państwa narodowe przeszły do lamusa, na rzecz federacji państw etnicznych lub regionalnych (Unie kontynentalne), świat w którym zanikły podziały, ciągła migracja kapitału i siły roboczej wedle ściśle określonego wzorca...
Świat który wyłonił się z epoki postindustrialnej aby scalić swe fragmenty i ukazać się jako jeden wielki mechanizm...

Gdzie kucharek... jak to mawia przysłowie - koniec z rządami tłumu w którym nie ma odpowiedzialności, nie ma stałości zmian, jest tylko tańczenie ku poklaskowi z strony publiki...
Tylko restytucja monarchi, tylko Rex Mundi, tylko unifikacja wszelakiego rodzaju lóż, bractw, zjednoczeń aby tysiące pędów które wyrastają z zapomnianego już korzenia, powiązać na powrót w jeden silny pień aby mogły przemówić jednym głosem, działać jedną ręką...

Koniec marnotrawienia sił i czasu na wyboru, tylko rządy stalowej ręki są w stanie przerwać epokę rozwydrzenia, tylko centralne zarządzanie jest w stanie położyć kres chorobie zwanej "zanurzoną w konsumpcjonizmie demokracją kapitalistyczną"...
Na cóż komuś świat w którym Północ niszczy nadwyżki żywności aby nie musieć sprzedawać ich po niższej cenie, a Południe umiera z głodu ?
Na cóż komuś świat w którym to pieniądz stanowi o wartości człowieka ?
Liczbą człowieka jest 666, liczba zysku, tak więc ludzie ludziom uczynią piekło wiedzeni przez swą chciwość, obłudę i zakłamanie.

Czyż ludzie nie ogłosili się już Bogami ?
Czyż nie ustanowili się ponad należnym sobie miejscem, nie uznali się za panów wszechświata ?
Może i Starzy Bogowie umarli i spoczywają w śnie zapomnienia
lecz... są rzeczy których nie wolno przekroczyć...

Ludzkość w swym obłędzie dąży ku złamaniu wszelakich praw i zasad. Tym samym więc nie wolno żałować tego co zostać dokonane musi.
Niechaj słabi i głupi płaczą, niechaj próżni lamentują lecz zadaniem silnym jest wrzucić pochodnie w owe stosy obłudy, zadaniem odpowiedzialnych jest dopilnować aby dopełniło się to co dopełnić musi. Wielka pożoga aby stopić bezładne masy w płynny metal z którego zostanie odlany nowy wizerunek świata...

Nie wolno żałować, nie wolno tęsknić
kto nie maszeruje do przodu ten się cofa !!!

Technokratyczny ustrój zrodzony z potrzeby chwili, usankcjonowany przez globalny chaos, ustrój który położy kres chaosowi demokracji...
Tysiąc małych kroczków, niepostrzegalnie zmierzających do ustanowienia dominacji socjo ponad ego...
Tysiąc ruchów aby oczyścić przedpole...
Tysiąc gestów aby pokierować ludzkimi pragnieniami...
Tysiąc płomyków aby rozpalić w ich umysłach idee...
A ostatecznie sami zawołają "Chcemy Rex Mundi, błagamy o Rex Mundi"...

Ludzie sami będą swymi katami, sami będą swymi ofiarami,
litość i miłosierdzie są zakazane
tak więc wznieśmy kielich i poczyńmy toast...
Ku chwale Cthonu, ku chwale Świętego Dzieła !

Kres inwidualności, epoka mrowiska...
W której jednostka jest warta tyle ile może wnieść dla dobra społeczności...
Ustrój zrodzony poprzez wojnę która dokończy oczyszczenie, zmieni motywację ludzkich czynów...
Stalowy Szpon, żelazne zasady, metalicznie chłodny świat...

Czyż może być coś piękniejszego ?
Kontrola na poziomie nanotechnologi, Wszystko Widzące oko spoglądające na świat z szczytu wielkiej technokratycznej Piramidy...

Nowy ład ustanowiony dzięki rebelii która obróci współczesny świat do góry nogami, rzuci ludzkość na kolana i ukaże się w blasku chwały jako jedyna możliwa droga...
Rex Mundi Stalowego Szponu - Zemsta Theriona, Tryumf Czarnych Diamentów Smoka...

Jeden świat, jeden ustrój, jeden rząd, jeden język i jedna monarchia...
Restytucja Pradawnego Ładu i ukoronowanie kilkutysiącletnich wysiłków...

Umysł wyzwolony z materialnej powłoki... Cybernetyka a Homonkulusy
Czymże jest epoka homonkulusów - gdzie powszechnie zobaczyć można organiczne dzieci tulące się do maszyn które zdobyły emocje...
Homonkulusy dawnych alchemików obleczone w logiczność, odziane w syntetyczne ciała, syntetyczny naród pozbawiony wad bytów organicznych...
Homonkulusy - Rasa Panów Przyszłości...

Marketing Apokalipsy 2012

Uważajcie, uważajcie, światu grozi zagłada.
Zginą wszyscy i wszystko!!!!
Ale jest na to sposób - kup sobie działkę w Arce Noego...
Inwestuj w Pefect Vision, a kupisz sobie udział w raju itp itd...

"Co zrobić, by zdobyć prawo wstępu do "Perfect Vision"? Zapłacić 5 tys. euro za jeden udział, uprawniający osobę dorosłą do rozbicia obozowiska, przyjazdu z przyczepą kempingową oraz korzystania z całej oferty terenu, obejmującej wynajem chatki lub innego miejsca zakwaterowania. Wykupienie jednego miejsca w "Domu Hobbita" kosztuje dodatkowo 700 euro. Cały kontener mieszkalny można mieć na własność za 5,5 tys. euro, a ekologiczny dom za 20 tys. euro. Koszty budowy bunkrów i gromadzenia zapasów na razie nie oszacowano."
(za: http://www.nautilus.org.pl/?p=artykul&id=2081)

Tak więc nie ma dymu bez ognia... Celowe napędzanie spirali strachu aby zarobić...
Chociaż swoją drogą - nielogiczne - albowiem skoro świat czeka zagłada to jakże miałyby przetrwać jakieś domki dla religijnych snobów gdzieś na Czarnym Lądzie ?
Jak odeprą napór innych którzy także by przeżyli ?
Młyn na wodę dla zarobienia na marzeniach zatruwających umysły ludzkich mas...

Podsumowanie

Wielkie dopełnienie mistycznej liczby 13... Wraz z dopełnieniem 13(1), powrót naszego słońca - Nebiru...
Czarne Słońce... ku pokrzepieniu serc Dzieci Nocy...
Noc Kolejna...
A post pradawny zostanie nareszcie przerwany...

I Noc Tysięcy - Deszcz Sprawiedliwych - kamienny albowiem kamienne serca ludzi mogą skruszyć tylko niebiańskie kamienie...
Kiedy niebiosa otwierając swe oczy po wiekach uśpienia, ujrzą świat upadły przez ludzi, zapłaczą gradem i głazami...
Noc Tysięcy kamiennych łez ronionych przez niebiosa zbudzone po eonach swego snu na widok tego co ludzkość uczyniła z światem...

Tysiące Ognisk przecinających ziemskie nocne niebo by ukarać ludzkość...

A później, gdy widok na słońce zostanie ludziom odebrany ?
Ogień i Lód, Ogień i Lód...

Principia et Finis...

Aby ponownie spotkać się ponownie na błoniach odrodzonego ogrodu Azów..
Tak więc pozdrówmy Niebiosa...
Czas z nami...

Słowa trudne lecz i ważne, pomiędzy wierszami pozornej błazenady ukryta nieziemska mądrość - oczy głupca pobłądzą, mędrzec przeczyta przesłanie nawet nie dostrzegając liter...

Bibliografia i źródła:

Wikipedia (Kalendarz Majów)
Kodeks Drezdeński i inne Kodeksy zw. z podbojem Konkwisty
materiały własne



Powrót do działu Publikacje







ميترا / मित्र / Ми́тра / Mitra
Mitra Taus Melek

Misja | Polityka Prywatności | | Kontakt | Zgłoś Błąd | Pióropusz.Net | Magical-Resources.Net
Wyszukiwarka zasobów Portalu Mrooczlandia
Internationale: Российская Федерация | English language | Deutsche Sprache | China | Lingvo Internacia

Portal Mrooczlandia www.Mrooczlandia.com
Wszelkie prawa zastrzeżone ©