Portal Mrooczlandia





[ Księga Wilkołaków ]

Rozdział IX
Naturalne przyczyny lykantropii.

Wrodzone Okrucieństwo - Trzy Formy w jakich ono występuje - Dumollard - Andreas Bichel - Duński Kapłan - Inne rodzaje objawów naturalnego okrucieństwa - Okrucieństwo połączone z Wyrafinowaniem - Węgierskie Kąpiele w Krwii - Raptowność z jaką owa pasja się rozwija - Kanibalizm; u ciężarnych kobiet; u maniaków - Halucynacje; ich powstawanie - Maście i Pasty - Historia Lucjusza - Oszukiwanie samego siebie

Rzeczy do których nawiązałem, opierając się na kronikach z czasów starożytnych, lub do tradycyjnych przekazów ludowych, ukryte są pod płaszczykiem mitów lub legend; i tylko w przekazach z rejonów Skandynawii dostrzec możemy zapiski o atakach wilczego szaleństwa, i od momentu procesów osób oskarżonych o przestępstwo lykantropii w późnym Średniowieczu, możemy dostrzec prawdziwy respekt wobec tej formy szaleństwa która była podstawowym faktem wokół którego narosło wiele przesądów i zabobonów, czyniąc go tak wielce tajemniczym.

Zjawisko lykantropii aż do końca średniowiecza nie było traktowane jako choroba; lecz jest ono zjawiskiem tak bardzo straszliwym i odrażającym w swej istocie, całkowicie odmiennej od znanych nam normalnych doświadczeń i zachowań, że nie można się dziwić temu że postronny obserwator nie brał go pod uwagę, z powodu odosobnionych przypadków oraz jego osobliwych objawów, i był skłonny traktować je jako przykład siejącego lęk mitu który mógł zaistnieć naprawdę.

W rozdziale tym, zamierzam zbadać i omówić przyczyny z powodu to których, ludzie byli uważani za wilkołaki.

Zacznijmy od stwierdzenia że sprawą faktycznie ważną, że człowiek, naturalnie, podobnie jak i inni drapieżnicy tudzież mięsożercy, może odczuwać impuls skłaniający go do zabijania, i pokochać niszczenie form życia.

Jest to oczywiście prawda, albowiem istnieje wiele osób dla których widok cierpienia innych osób sprawia przyjemność, i przyjemność owa - czerpana z torturowania i zabijania, jest tak samo silna jak każda inna namiętność.
Przykładem może tutaj być liczne gromadzenie się chłopców którzy to otaczają świnię lub owcę w czasie gdy jest ona zabijana, i obserwując jej śmierć, doznają przyjemnego i przyspieszonego bicia serca, zaś ich oczy iskrzą się z zachwyceniem.
Często widywałem takowy tłum dzieci zgromadzonych wokoło domu rzeźnika w francuskich miastach, w skupieniu obserwujących agonię owiec i bydła, i w ciszy obserwujących potoki rozlanej krwii.

Skłonność owa istnieje jednak u ludzi - oczywiście w różnym stopniu.
U pewnych osób objawia się ona po prostu jako brak wrażliwości na widok cierpienia innych osób (znieczulica), u innych osób zaś ujawnia się jako przyjemność czerpana z obserwowania scen zabijania, zaś jeszcze u innej grupy osób ujawnia się ona jako nieodparta żądza torturowania i niszczenia.

Skłonność ta jest bardzo rozpowszechniona; występuje ona u dzieci oraz u osób dorosłych, u osób małostkowych i u osób wytwornych, u osób posiadających wykształcenie i u prostych głupców, u osób które nigdy nie zaznały z tego przyjemności, oraz u tych którzy często doznawali przyjemności z tego powodu, pomimo uduchowienia i moralności, religii, prawa itp., tak że zależy to jedynie od przyczyn uwarunkowanych konstytucjonalnie (czyli zależących od danej osoby - niezależnie od środowiska zewnętrznego).

Sportowiec i rybak postępują zgodnie z naturalnym instynktem niszczenia, gdy zakładają sidła na ptaki, zwierzęta i ryby: udawają że wyniki ich pracy w danej sytuacji nie mogą być ocenione sprawiedliwie, albowiem sportowiec słabo wysila się w grze której uczestniczy, wtedy gdy odnosi z niej korzyści.
Przyczyny dla których dokonują oni polowania na ptaki lub zwierzęta leżą gdzie indziej; odnajdujemy je w naturalnej żądzy niszczenia życia, która to tkwi w ich duszach.
Dlaczego dziecko tak impulsywnie uderza w przelatującego obok niego motyla ?
Nie obchodzi je ów owad gdy leży na ziemi u jego stóp, aż do chwili gdy zacznie się trzepotać w swej agoni, a wtedy dziecko przygląda się temu z zainteresowaniem.

Dziecko uderza w owego trzepoczącego swymi skrzydłami owada, albowiem jest on żywy, i wewnętrzny instynkt dziecka zmusza je do niszczenia życia gdziekolwiek tylko je znajdzie.

Rodzice i pielęgniarki dobrze wiedzą, że dzieci z natury są okrutne, nabywając człowieczeństwo wraz z wykształceniem.
Dzieci lubią się napawać widokiem cierpień rannego zwierzęcia, do chwili aż ich matka "położy kres jego cierpieniu".
Naiwne i proste dziecko nie wyobraża sobie gwałtownego zakończenia agonii biednego stworzenia, bardziej niż połykanie cukierków w czasie ich ssania.
Wrodzone okrucieństwo może być ukrywane przez to odczucie i wrażenie, lub też może być hamowane przez moralną powściągliwość; najbardziej charakterystyczną postacią jest tutaj Neron, który słabo znał swą własną naturę, zanim dzięki pewnemu wydarzeniu, jego żądza ujawniła się, i zawładnęła nim całkowicie.
Uwolnienie od zachamowań moralnych, wstrząs wobec kierowania się rozumem, oraz nienormalny stan ciała, są czynnikami wystarczającymi do samodzielnego ujawnienia się owej namiętności.

Jak już zaobserwowałem, owa namiętność występuje w różnym stopniu u różnych osób.

U niektórych ujawnia się ona jako prosta potrzeba widoku cierpienia innych ludzi.
Ta żądza może skłaniać do popełniania przestępstw, przez osoby które są nieczułe na ból innych osób, i będące gotowe je zniszczyć, jeśli odpowiada to ich własnym dążeniom.
Tak jak w przypadku nędzarza zwanego Dumollard, który zabił conajmniej sześć biednych małych dziewczynek, i zamierzał zabić kilka kolejnych.
Wydawał się on nie czerpać zbyt wiele przyjemności z zabijania, lecz był tak bardzo nieczuły na cierpienia swych ofiar, że zabijał je wyłącznie aby pozyskać ich ubrania, które miały znikomą wartość.
Został skazany na zgilotynowanie i ścięto go w roku 1862 [Pełne doniesienia z śledztwa tego człowieka zostały przekazane przez jedną z obecnych na nim osób do All the Year Round, No. 162].

U innych, żądza krwii ujawnia się niezależnie od ich znieczulicy.

Było tak w przypadku Andreas'a Bichel który zwabiał młode dziewczyny do swego domu, wabiąc je twierdzeniem że posiada on magiczne lustro, w którym mogą zobaczyć swych przyszłych mężów; kiedy już wpadły w jego sidła, łapał je rękoma od tyłu i oszałamiał zadając cios.
Następnie zabijał je nożem i okradał je z ich ubrań, dla których to dokonywał owych zabójstw; lecz z powodu mordów na młodych kobietach, egzekucja Andreas'a Bichel odbyła się w roku 1809 [Sprawa Andreas'a Bichel została opisana przez Lady Duff Gordon's w Remarkable Criminal Trials].

Kolejna, trzecia grupa osób - to osoby które są okrutne i żądne krwii, co spowodowane jest tym że ich krwiożerczość jest szaleńczą i nienasyconą żądzą.
W cywilizowanych krajach, osoby takie ukrywają swą żądzę z powodu lęku przez konsekwencjami swych czynów, lub wyładowywują swe okrucieństwo na zwierzętach.
Niemniej jednak, w dawnych czasach, kiedy feudalni panowie posiadali najwyższą władzę w swych włościach, przypadki owych wyczynów były dosyć częste, i były podobne do zachowania niektórych historycznych Cesarzy Rzymskich którzy zasłynęli z umiłowania do rozlewu krwii.

Gall [GALL: Sur les Fonctions du Cerveau, tom. IV.] podaje nam kilka przykładów owej krwiożerczej żądzy.
Pewien duński kapłan kochał mordować i zabijać, oraz przyglądać się zabijaniu, tak też został kapelanem w regimencie, dzięki czemu mógł czerpać przyjemność z widoku śmierci spotykającej żołnierzy na polu bitwy.
Ten sam człowiek posiadał tak liczną kolekcję różnych trofeów zwierzęcych, że możliwe że mógł być zdolny do torturowania ich w przeszłości gdy był młody.
Zabijał zwierzęta dostarczając je do swej kuchni, i tak bardzo lubił uczestniczyć przy każdym wieszaniu ludzi na szubiennicy w swym rejonie, że mógł podróżować całymi dniami tylko po to aby być obecny przy tym i czerpać przyjemność z widoku ludzi poddanych egzekucji.

Na polu bitwy owa pasja rozwija się w różnych kierunkach; niektórzy odczuwają przyjemność z dokonywania mordów, inni zaś są obojętni.
Pewien stary żołnierz, który brał udział w bitwie pod Waterloo, opowiedział mi że jego umysł nie doznał żadnej przyjemności mogącej się równać uczuciu przebiegnięcia po ludzkich ciałach, i że czasami nocą wspomnina sobie przyjemność jaką przynosiło mu owe doznanie i czyny.

Rozbójnicy często nie zadawalają się tylko samym aktem rozboju, lecz ujawniają swe pragnienie krwii poprzez torturowanie i zabijanie swych ofiar.
Przykładem może być tutaj John Rosbeck, który wymyślał i dokonywał najbardziej wymyślnych cierpień, często jedynie w celu możliwości bycia świadkiem cierpienia swych ofiar, którymi były najczęściej kobiety lub dzieci.
Uczucie strachu i obawy przed torturami w trakcie śledztwa nie pohamowało jego przerażającego zamiłowania, aż do chwili gdy został poddany egzekucji.
Gall opowiada nam o wiolonczeliście, który gdy został aresztowany, przyznał się do dokonania trzydziestu czterech morderstw, do których to dopuścił się nie z powodu wrogości lub zamiaru dokonania rabunku, lecz tylko i wyłącznie dlatego że zabijanie sprawiało mu instensywną przyjemność.

Spurzheim [Doctrine of the Mind str 158.] opowiada nam o kapłanie z Strasbourga, który to, pomimo swego bogactwa, i nie żywiąc zazdrości i zemsty, z dokładnie tych samych powodów, zabił trzy osoby.

Gall donosi nam o sprawie brata Księcia Bourbon, Condé, Hrabiego Charlois, któremu już od czasów dzieciństwa czuł nieodparty pociąg do toturowania zwierząt, co sprawiało mu przyjemność: gdy zaś dorósł, żył przelewając ludzką krew, i dokonując rozmaitych aktów okrucieństwa.
Zamordował on także bez powodu dużą ilość ludzi, i strzelał do łupkarzy (osób układających łupki na dachach domów) aby obserwować jak spadają oni z dachów domów.

Ludwik XI z Francji, za czasu swego panowania doprowadził do śmierci 4.000 ludzi; ich egzekucje obserwował z bliska, patrząc przez okno.
Miał on szubiennicę postawioną poza jego własnym pałacem, i osobiście przeprowadzał egzekucje.

Nie możemy przypuszczać że okrucieństwo cechuje osoby proste i nieokrzesane; często możemy zaobserwować je u osób wyrafinowanych i wykształconych.
W poprzedniej grupie ukazuje się ono jako znieczulica i brak wrażliwości na cierpienie innych osób; w drugiej zaś grupie ujawnia się ono jako pasja i namiętność, której zaspokojenie niesie z sobą intenstywne uczucie przyjemności.

Owi krwawi tyrani - Neron i Caligula, Alexander Borgia, i Robespierre - którym największą przyjemność sprawiało przyglądanie się agonii swych przyjaciół, byli osobami pełnymi delikatnych uczuć, i bardzo wyrafinowanym gustem oraz mianierami.

Widziałem pewną znakomitą młodą kobietę która była bardzo wyrafinowała, i posiadała bardzo niespokojny i nerwowy temperament, u to której nitka rozdwajała się na igle przy próbie jej przewlekania, i obserwowałem spokojnie jej niepokój wynikający z tego faktu.
Okrucieństwo może pozostawać w ukryciu, aż do chwili gdy jakiś wypadek, spowoduje jego ujawnienie się, po czym to nastąpi pełny jego rozwój i wybucha ono pełną mocą.
Żądza krwii jest uczuciem podobnym do miłości i nienawiści; nie mamy pojęcia o jej brutalności i sile dopóki nie ujawni się w pełni.
Miłość lub nienawiść mogą tkwić w głębi duszy osób spokojnych, aż do chwili, gdy spadnie na nie iskra, z powodu to której pasja owa wybuchnie z pełną siłą, niszcząc tym samym na zawsze spokój głębi duszy owej osoby.
Słowo, spojrzenie, dotyk - są wystarczające aby rozpalić ukrywaną w sercu żądzę, i spowodować jej ujawnienie się w naszym życiu.
Jest to to samo co żądza krwii.
Może się to skrywać w głębi naszego, bardzo drogiego nam serca.
Może się tlić w naszych piersi, będąc bardzo przez nas pielęgnowane, przy czym możemy być tego całkowicie nieświadomi.
Prawdopodobnie okoliczności nie pozwolą na jej rozwój; możliwe że nasze zasady i podstawy moralne więżą ową pasję, nie pozwalając się jej uwolnić lub wyrwać.

Michael Wagener [Beitrage zur philosophischen Anthropologie, Wien, 1796] opisuje nam przerażającą historię która wydarzyła sie w Węgrzech, pomija jednak nazwisko osoby która była jej głównym bohaterem, albowiem należy ona do nadal potężnej i wpływowej rodziny w owym kraju.
Historia owa obrazuje rzeczy które omawiamy, i ukazuje jak z pozoru błache sprawy mogą spowodować rozwinięcie się owej pasji w swej najbardziej ukrywanej części.

"Elizabeth ------ z uwagi na nalegania męża, przyzwyczaiła się dobrze ubierać, tak też więc spędzała w swej toalecie nawet pół dnia.
Pewnego razu, jej służąca zobaczyła coś nieprawidłowego w jej fryzurze, i w za dostrzeżenie tej nieprawidłości, została tak silnie wytarmoszona za uszy, że z jej nosa zaczęła płynąć strumieniem krew, ochlapując twarz jej pani.
Kiedy krople krwii zostały zmyte z jej twarzy, jej skóra wydawała się bardziej piękna - bielsza i bardziej prześwitująca w miejscach na które spadła krew..

"Elizabeth zarządziła że pragnie umyć swą twarz i swe ciało w ludzkiej krwii, dzięki czemu stanie się bardziej piękna.
W realizacji tego pomysłu towarzyszyły jej dwie stare kobiety oraz pewien zaufany człowiek - Fitzko.
Potwór ów zabijał jej pechowe ofiary, zaś stare kobiety zajmowały się zbieraniem i gromadzeniem krwii, w której to Elizabeth zwykła się kąpać o godzinie czwartej nad ranem.
Po kąpieli spostrzegła że wygląda piękniej niż poprzednio.

"Kontynuowała ten zwyczaj po śmierci swego męża (1604 rok) w nadzieji na przyciągnięcie nowych zalotników.
Nieszczęsne dziewczyny, które były wabione do zamku pod pozorem naboru do służby zamkowej, były zamykane w lochach.
Były tam bite tak długo aż ich ciała opuchły.
Elizabeth rzadko kiedy samodzielnie poddawała je torturom; częściej bowiem zabierała ich przesiąknięte krwią ubrania i zaczynała je ponownie torturować.
Ich spuchnięte ciała były następnie rozcinane brzytwami.

"Czasami przypalała żywcem dziewczęta, po czym je ścinała, lecz zazwyczaj większość z nich była pobita na śmierć.

"W końcu jej okrucieństwo stało się tak wielkie, że wbijała igły w każdego kto usiadł w jej karecie, szczególnie jeśli to była osoba tej samej płci.
Jedną z swych służek rozebrała do naga i wysmarowała miodem, i tak odesłała ją do domu.
"Gdy zachorowała, i nie mogła oddawać się nałogowi okrucieństwa, chwytała osobę stojącą obok jej łóżka tak jakby była dzikim zwierzęciem.

"Spowodowała wszystkimi swymi czynami, śmierć 650 dziewcząt, niektórych z rejonu Tscheita, będącego miejscem neutralnym, gdzie miała lochy przystosowane do jej zamierzeń; inne w różnych miejscach; wszystko to czyniąc z powodu żądzy mordu i zamiłowania do rozlewania krwii.

"Gdy w końcu rodziców zagubionych dziewcząt nie dało się dłużej zwodzić i uspokajać, zamek został napadnięty, po czym odkryto w nim ślady zbrodni.
Osoby pomagające jej w dokonywaniu owych zbrodni zostały poddane egzekucji, zaś ona sama skazana na dożywocie."

Podobnie wybitny przykład znajdujemy w długich i rozległych, oraz wielowątkowych zeznaniach Mareschal de Retz.
Był on znakomitym człowiekiem, uczniem i dworzaninem; lecz gdy siedział i czytał w bibliotece Suetonius'a, opanował go nagle nagle impuls żądzy mordu i niszczenia; uległ owemu impulsowi i stał się jednym z najokrutniejszych potworów o jakich słyszano na świecie.

Sprawa osoby zwanej Sviatek, Galicyjskiego kanibala także przybliża nas do celu.
Człowiek ów był nieszkodliwym nędzarzem, aż do dnia w którym przypadkowo przybył na miejsce pogożeliska po pożarze.
Głód zmusił go do zasmakowania w upieczonych szczątkach ludzi którzy zginęli w pożarze, i od tej chwili zaczął się żywić ludzkim mięsem.

M. Bertrand był francuskim dżentelmenem słynącym z gustu i wykształcenia.
Pewnego dnia, nudząc się, obserwował on, będąc oparty o mur, pogrzeb na pewnym cichym wiejskim cmentarzu.
Nagle opanowała go żądza wykopania i rozszarpania zwłok które zostały oddane ziemi przed nim, i przez lata żył jako ludzka hiena, żerując na umarłych.
Jego historia zostanie omówiona szczegółowo w rozdziale piętnastym.

Czasami nienormalny stan zdrowia ciała rodzi żądzę krwii.
Pragnienie spożywania krwii przejawia się czasem w przypadku ciąży, gdy w organizmie zostaje zaburzona równowaga, i pojawia się chorobliwy apetyt.
Schenk w swym dziele - "Observationes Medic. lib. iv. De Gravidis." - ukazuje nam liczne takowe przypadki.

Pewna brzemienna kobieta zobaczyła piekarza który niósł na swym nagim ramieniu bochenek chleba.
Zapałała nagle tak wielką żądzą jego ciała, że zaczęła odmawiać spożywania jakiegokolwiek pożywienia, dopóki jej mąż nie zdołał przekonać piekarza, oferując mu dużą ilość pieniędzy, żeby pozwolił się dać ugryść jego żonie.
Piekarz ustąpił, i kobieta ugryzła go dwukrotnie; na więcej ukąszeń piekarz nie wyraził zgody.
Żona urodziła dwoje bliźniaków, rodząc trójkę, dwoje dzieci przeżyło, zaś trzecie dziecko urodziło się martwe.

Kobieta będąca przy nadzieji, mieszkająca w okolicach Andernach w Rhine, zamordowała swego męża, do którego to była bardzo przywiązana, zjadła połowę jego ciała, zaś pozostałą połowę zasoliła.
Gdy jej żądza ustąpiła, i zdała sobie sprawę z okrucieństwa aktu do którego się dopuściła, samodzielnie oddała się w ręce sprawiedliwości.

W roku 1553, żona poderżnęła mężowi gardło, i gdy jego ciało było jeszcze ciepłe, obgryzła jego nos oraz jego lewą rękę.
Wypatroszyła ciało, i zasoliła je w celu dalszej konsumpcji.
Wkrótce po tym zdarzeniu, urodziła trójkę dzieci, uświadomiając sobie co zrobiła, dopiero w chwili, gdy sąsiedzi zaczęli ją wypytywać o ojca, któremu mogła zawdzięczać przyjście na świat owym maleństw.

Latem w 1845 roku, greckie gazety doniosły o przypadku ciężarnej kobiety, która zamordowała swego męża, czyniąc to aby go upiec i zjeść jego wątrobę.

Fakt że zamiłowanie do zniszczenia jest powszechne u maniaków, jest dobrze znany; czasami towarzyszy temu także kanibalizm.

Gruner [De Anthropophago Bucano. Jen. 1792] przytacza zeznania obłąkanego pasterza, który zabił i zjadł dwoje ludzi.
Marc [Die Geistes Krankheiten. Berlin, 1844] donosi o pewnej kobiecie z Unterelsas, która podczas nieobecności swego męża, który był biednym robotnikiem, zamordowała swego synka - chłopczyka w wieku piętnastu miesięcy.
Odrąbała mu nogi i udusiła je wraz z kapustą.
Zjadła jedną porcję, resztę oferując swemu mężowi.
Prawdą jest iż rodzina owa była bardzo biedna, lecz w tym czasie było w domu jedzenie.
W więzieniu kobieta dała niepodważalne dowody swego obłąkania.

Przypadki w których to żądza krwii oraz kanibalizm łączą się z szaleństwem i obłędem są tym co także zazwyczaj zaliczamy do przypadków Lykantropii.

Wypadki opisane w poprzednich rozdziałach nieomylnie wskazują na to że żądzy krwii towarzyszą halucynacje.
Jean Grenier, Roulet, i inni, byli ściśle przekonani że podlegają przemianie.
Zaburzenia stanu umysłu lub ciała mogą objawiać się halucynacjami które to mają postać zależną od charakteru i instyktów danej osoby.
Tak też więc, ambitni ludzie cierpiący na monomanię, wyobrażają sobie że są królami; chciwi ludzie będą zaś rozpaczać, wierząc że zostali bez grosza, lub cieszyć się i radować z powodu skarby, który jak im się wydaje, odkryli.

Stary człowiek cierpiący na reumatyzm lub podagrę, będzie uważał samego siebie za uformowanego z porcelany lub szkła, zaś łowca lisów będzie słyszał głośne ujadanie psów podczas każdej pełni, tak jakby podążał za grupą ogarów ścigających lisa.
W podobny sposób, okrutny z swej natury człowiek, jeśli jego umysł zostanie choćby w najmniejszym stopniu ową chorobą, to będzie zdolny przekształcić się najbardziej okrutne i krwiożercze zwierzę z jakim tylko możemy się zapoznać.

Halucynacje na które to cierpią lykantropią, mogą powstawać z rozmaitych powodów.
Dawni pisarze, tacy jak Forestus i Burton, traktują manię wilkołaków jak odmianę melancholijnego szaleństwa, przy czym niektórzy z nich nie uważają za konieczne aby warunkiem dzięki któremu można traktować przypadki jako lykantropię, było to że pacjenci wierzą w swą przemianę.

Bazując na wiedzy medycznej znanej nam dzisiaj, wiemy że halucynacje mogą powstawać z bardzo wielu przyczyn.

W kilku przypadkach nadwrażliwość jest tak bardzo męcząca że pacjent ulega złudzeniu dotyczącego przestrzeni zajmowanej przez jego zęby, sądząc że są one nienaturalnie wielkie, lub też uciskają go.

W przypadkach tyfusu, nierzadko u chorych osób, które cierpią na porażenie systemu nerwowego, zdarza się że to spotyka się przekonanie że są podwójnie w łóżku, lub są przecięte na pół, tudzież też, że straciły swe zęby.
Osoby owe mogą traktować swe członki (części ciała - przyp. tłumacza) jako zbudowane z obcego, sztucznego i kruchego materiału, niczym szkło, tudzież mogą także zatracać swą osobowość i może im się wydawać że że będąc mężczyzną, są kobietą..

Osoba chora na monomanię która wierzy że jest kimś innym, szuka sposobu na zagłębienie się w uczuciach, myślach i zwyczajach przyjmowanej osobowości, i z łatwością z którą jest to dokonywane, wyciąga argumenty odnoszące się do siebie samego, a nawiązujące do rzeczywistości przemiany.
Osoba takowa, od tej pory mówi o sobie z pozycji przyjętej osobowości, i charakteru, doświadczając wszystkich swych pragnień, życzeń, pasji itp przeżyć.
Bliższa rozpoznania i bardziej wyrazista staje się u monomaniaków, którzy w swym szaleństwie, które to posiadają zmienny charakter w swej osobowości.
Jeśli umysł danej osoba jest słaby, prosty lub prymitywny, to siła uporu z jaką dana osoba upiera się do realności swej metamorfozy, jest słaba, i o wiele trudniej jest wytyczyć linię rozgraniczającą świadome lub wariackie doznania i stwierdzenia.
Tak też więc, Jean Grenier, który będąc pod wpływem tej formy manii, upierał się że jego większość z rzeczy które zeznał są prawdziwe, lecz były one wymieszane z wariackimi krętactwami.

Halucynacje mogą też być spowodowane przez sztuczne środki i bodźce, i są dowody pozwalające nam sądzić iż część ich doznań była wynikiem ich zażycia.
Mam tu na myśli w szczególności pasty i maście - które to często pojawiały się w zeznaniach i procesach osób oskarżonych o wilkołactwo i odprawianie czarów.
Poniższy cytat został zaczerpnięty z uroczego dzieła - "Złotego Osła" Apuleiusa; dowodzi nam on, że pasty i maście były środkami często używanymi przez wiedźmy podczas ich przemiany, nawet w trakcie dnia:

"Fotis pokazał mi pęknięcie w drzwiach, prosząc mnie bym się poprzez nie przyjrzał, i poprzez to które spostrzegłem Pamphile rozbierającą się pierw z wszystkich jej ubrań, po czym otwierającą skrzynię, z której to pobrała kilka małych pudełek, otwierając później jedną z nich, zawierające jakąś mazidło.
Rozcierała te mazidło przez dobrą chwilę palcami swych dłoni, po czym namaściła nim swe ciało, od paznokci nóg, aż po włosy, i gdy zakończyła się nacierać, wyszeptała magiczną formułę do lampy, tak jakby owa lampa mogła jej odpowiedzieć.
Następnie zaczęła poruszać rękoma, najpierw wykonując drżącą szamotaninę, potem delikatne faliste ruchy, aż jej na jej ciele pojawiła się lśniąca powierzchnia, wtedy to pojawiły się pióra i pierze, jej nos zamienił się w krzywy dziób, jej palce przemieniły się w zakrzywione szpony, i Pamphile nie była już Pamphile, lecz stała się sową, która stała przede mną.
Teraz skrzeczała szorsko, wydając marudne okrzyki, skacząc po ziemi, próbując swej sił, obecnie równoważąc swe skrzydła przygotowując się do lotu, rozciągając każde z nich na pełną długość, i odleciała w dal..

"Będąc obecnie świadkiem zjawiska odprawiania magii, i metamorfozy jaką przeszła Pamphile, zastygłem z zdumienia...
W końcu, gdy przetarłem swe oczy kilka razy, wychodząc z zdumienia i zaszokowania umysłu, zacząłem z powrotem odczuwać świadomość i realność rzeczywistości która mnie otaczała, wziąłem za rękę Fotis i powiedziałem:
'Moja słodka damo, przynieś dla mnie, błagam cię, troszkę owego mazidła którym owa mistrzyni się nacierała, i gdy będziesz mnie miała przemienionego w ptaka, będę twym niewolnikiem, i będę cię wiecznie oczekiwał nad tobą niczym uskrzydlony Kupido.'
Tak też więc, weszła do pokoju, szybko powracając zeń wraz z pudełkiem z mazidłem, błyskawicznie kładąc je mych dłoniach, i natychmiast odeszła.

"Podniecony do najwyższego stopnia widokiem owego skarbu, zdołałem pocałować kilka razy owe pudełko; i usilnie prowadzony nadzieją na dokonanie udanego lotu, zrzuciłem z siebie ubrania tak szybko jak tylko to możliwe, chciwie zanurzając palce w pudełku,i wyciągając z niego dużą garść mazidła, rozsmarowałem ją po mym ciele i policzkach.
Gdy już się całkiem namaściłem, zacząłem unosić i opuszczać swe dłonie, udawając ptasie trzepotanie skrzydeł, co czyniłem przez chwilę, nim zamiast spostrzec pióra lub pierze, spostrzegłem że na mym ciele pojawiła się cienka skóra, która niestety zaczęła przemieniać się w twarde skórzaste okrycie, pokryte włoskami tworzącymi szczecinę, me palce u rąk i nóg zanikły, przemieniając się w pokaźne kopyta, zaś na końcu mego grzbietu wyrósł długi ogon.
Ma twarz stała się olbrzmia, usta szerokie, nos przekształcił się w nozdrza, ma szczęka stała się długa i zwisająca, i miałem parę niezwykle długich, szorstkich i owłosionych uszu.
Po chwili, gdy przemiana doszła do końca, odkryłem że zamiast ptakiem, stałem się... Osłem."
[APULEIUS, tłumaczenie Sir George Head's, tom III.]

O tym co wchodziło w skład owych magicznych maści, wiemy bardzo dobrze.
Składały się one mianowicie z narkotyków, Solanum somniferum, Aconitum, Hyoscyamus niger, Atropa bella-donna, Opium, Acorus Vulgaris, i Sium sisarum.
Były one mieszane z olejem, lub sadłem małych dzieci które zostały zabite by pozyskać właśnie ten składnik.
Dodawano krew nietoperza, lecz nie powodowała ona żadnego efektu.
Do tego możliwe że dodawano czasem inne substacje narkotyczne, których nazw nie znamy.

Niezależnie od tego co mogłoby być powodem owych halucynacji, to nie powinno nas dziwić to że osoby cierpiące na lykantropię wyobrażają sobie że przemieniają się w zwierzę.
Sprawą mogącą być tutaj przykładem są pasterze, którzy z racji natury swej pracy, narażeni są na styczność z wilkami; tak też więc nie jest dziwnym, iż ci ludzie w sytuacjach sprzyjających doznawaniu halucynacji, mogą wyobrażać sobie że przemieniają się w dzikie zwierzęta, zaś ich umysł powraca do krzywd zadanych z strony tych zwierząt, doprowadzając do tego, że w swym szaleństwie i obłędzie obwiniają samych siebie o akty drapieżności dokonane przez zwierzęta, w które jak wierzą - się przemienili.
Powszechnie wiadomym faktem jest, iż ludzie, będący niezrównoważeni umysłowo, oddadzą się samodzielnie w ręce sprawiedliwości, oskarżając samych siebie o popełnienie przestępstw które właśnie miały miejsce, i w trakcie śledztwa ich samo-oskarżenie okazuje się wymysłem i fałszem; osoby owe w dodatku są w stanie drobiazgowo opisać okoliczności, i są absolutnie przekonane o własnej winie uważając się za przestępców.
Dla przykładu przytaczam tutaj poniższą sprawę.

Podczas wojny w czasie Rewolucji Francuskiej, fregata "Hermione" była dowodzona przez Kapitana Pigot'a, szorstkiego człowieka i surowego dowódcę.
Załoga zbuntowała się i doprowadziła statek do obcego portu, dokonując przy tym mordu na kapitanie i kilku oficerach, w bardzo barbarzyńskich okolicznościach.
Jeden z oficerów zdołał uciec, i wraz z wieloma przestępcami został złapany i dostarczony przed oblicze sprawiedliwości, gdzie został rozpoznany.
Mr. Finlayson, rachmistrz rządowy, który w danym czasie donosił o sytuacji do Admiralicji, oświadczył:
"Opierając na mym doświadczeniu, wiem o kilku różnych sprawach, w których to sześciu marynarzy przyznało się do zadania pierwszego ciosu wobec Kapitana Pigot'a.
Ludzie owi szczegółowo opisali wszystkie okoliczności buntu z niesłychaną szczegółowością i idealną dokładnością; pomimo to, wielu z nich nigdy nie było na owym statku, lub też nigdy nie widziało na swe oczy Kapitana Pigota w swym życiu.
O sprawie zaś dowiedzieli się od swych kucharzy okrętowych, którzy opowiedzieli im szczegółową tą historię.
Kiedy żeglowali po obcych wodach, głodując i tęskniąc za domem, ich umysły osłabły; w tym czasie ich obecne przekonanie o swej winie i udziale w przestępczym czynie mogło długo dorastać i oddali się kierowani niejasną przyjemnością bycia skazanymi na wysłanie do Anglii zakuci w kajdany, gdzie miałby ich czekać proces.

Przebywając przy Admiralicji zdołaliśmy odkryć i ustalić ich niewinność, wbrew ich własnym oświadczeniom."
[London Judicial Gazette, Styczeń 1803 roku.]



Powrót do Księgi Wilkołaków







ميترا / मित्र / Ми́тра / Mitra
Mitra Taus Melek

Misja | Polityka Prywatności | | Kontakt | Zgłoś Błąd | Pióropusz.Net | Magical-Resources.Net
Wyszukiwarka zasobów Portalu Mrooczlandia
Internationale: Российская Федерация | English language | Deutsche Sprache | China | Lingvo Internacia

Portal Mrooczlandia www.Mrooczlandia.com
Wszelkie prawa zastrzeżone ©