Portal Mrooczlandia





[ Księga Wilkołaków ]

Rozdział III
Wilkołak z Północy


Tradycje Ludów Północy - Sposoby dokonywania Przemiany - Volundar Kvoda - Przykłady z Sagi Völsung - Saga Hrolf Kraka - Poemat Faroës - Helga Kvida - Saga Vatnsdala - Saga Eyrbyggja


W Norwegii i Islandii ludzie byli przekonani iż posiadają tzw. "eigi einhamir" - czyli mają więcej niż jedną postać (skórę) a wierzenia te sięgają swymi korzeniami do czasów pogańskich.
W pełnej swej formie, wierzenie owe polegało na przekonaniu iż ludzie mogą przybierać inne ciała, a wraz z nimi przyjmować naturę istot w które się przemieniają.
Drugą, powszechną formą w którą się przemieniano, było tak zwana - "hamr" - co znaczy przejście z jednego ciała do innego, znane jako "skipta hömum" lub też jako "hamaz"; przy czym przemiana w drugą formę (przyjmowaną podczas przemiany), było nazywane "hamför".
Wraz z dokonywaniem tych przemian, nabierano nadzwyczajnych mocy i zdolności; naturalna siła danej osoby się zdwajała, lub troiła; osoba nabywała siły i moce zwierzęcia pod którego postacią podróżowała, i były one łączone z jej własną, a ludzie którzy dzięki temu się wzmacniali i rośli w siłę oraz magiczne moce, byli nazywani "hamrammr".

Sposoby dokonywania owej przemiany były różnorakie.
Czasami, powłoka cielesna wykształcała się z ludzkiego ciała, i wraz z tym przemiana była kompletna; u innych zaś, ludzkie ciało było opuszczane, a dusza przechodziła do innej - drugiej formy cielesnej, pozostawiając swe pierwsze ciało w stanie katalepsji (wyglądające w tym stanie na sparaliżowane lub martwe).
Drugi z sposobów przemiany polegał na tym, iż nowa powłoka cielesna, "hamr" była zapożyczana lub tworzona w celu użycia.
Był jeszcze trzeci sposób na wytworzenie tego efektu - poprzez zaklęcie; lecz wtedy kształty i forma cielesna danej osoby pozostawały bez zmian, mimo że oczy widza ulegały urokowi i mógł on czuć się jakby był przemieniony w jakąś określonej formę lub zwierzę.

Mając przekonanie o przyjęciu jakiejś postaci zwierzęcej, osoba będąca "eigi einhammr" jest możliwa do rozpoznania tylko po oczach, których moc nie może zostać zmieniona.
Podąża ścieżkami zwierzęcia, poddając się instynktowi zwierzęcia w które się wcieliła, niemniej bez tłumienia swego własnego rozumu i świadomości.
Jest zdolna robić to co zwierzę w które się wcieliła potrafi, i co potrafi czynić też jako człowiek.
Może ona latać lub pływać, jeśli przybiera postać ptaka lub ryby; a jeśli przybierze formę wilka tudzież jeśli wyruszy w "gandreið" lub wilczą wędrówkę, popada w wściekłość i złośliwość zwierzęcia którego moce i namiętność (zaciekłość) przyjęła.

Podam tutaj kilka przykładów każdej z trzech wymienionych wyżej metod zmiany ciała.
Freyja i Frigg miały swe sokole przebrania w których to gościły w różnych zakątkach ziemi, jak też i Loki który przyjmował inne formy cielesne, a następnie, aby uniknąć rozpoznania, pojawiał się także w postaci podobnej do sokoła, lecz niemniej mimo to, można go było rozpoznać po zjadliwym i złośliwym spojrzeniu w jego oczach.
W zamieszczonym poniżej fragmencie "Valundar kviðda" znajdujemy przykład zmiany ciała:

I.

Meyjar flugu sunnan
Myrkvið igögnum
Alvitr unga
Orlög drýgja;
ð ar á savarströnd
Settusk at hvilask,
Dró sir suð ronar
Dýrt lín spunnu.

II.

Ein nam ð eirra
Egil at verja
Fögr mar fíra
Fað mi ljósum;
Önnur var Svanhvít,
Svanfjað rar dró;
En in ðriðja
ðeirra systir
Var i hvítan
Háls Völundar.

W wolnym przekładzie na polski, cytat ten brzmi następująco:

I.

Od południa leciały dziewice
Poprzez ciemność mroczną,
Alvitr młody,
Aby ustalić przeznaczenie;
One na morskim brzegu
Usiadły aby odpocząć,
Owe panienki z południa
Sprawiedliwie len prządły.

II.

Jedna z nich wzięła
Egil aby przytulić,
Uczciwą dziewczynę, w swe
oślepiające dłonie.
Inna była Svanhwit,
Która nosiła łabędzie ubranie;
A trzecia,
ich siosta,
Ściskała biały
Naszyjnik Volunda.


Wprowadzenie do opowieści Somund'a opowiada nam o tym że owe trzy zaczarowane młode damy zostały złapane gdy odłożyły swe łabędzie przebranie na brzegu i wskutek tego nie były w stanie latać.

W podobny sposób były używane przebranie (druga skóra) u wilkołaków.
Poniższy ciekawy cytat pochodzi z dzikiej Sagi Völsungs:

"Pora wspomnieć o tym że Sigmund był uważany przez Sinfjötli za zbyt młodego by mógł pomóc mu w jego zemście, i że chciał on wpierw sprawdzić jego siły; tak więc w trakcie lata zaszyli się głęboko w lesie i mordowali ludzi dla ich dóbr, przy czym Sigmund przekonał iż zdobył on wiele dóbr Völsung'u...
Teraz to minęło, jako iż weszli do lasu, zbierając skarby, zapuścili się do domu w którym spało dwóch ludzi, mających duże, złote pierścienie przy sobie; mieli oni związek z czarnoksięstwem, jako iż ponad nimi, w domu były zawieszone wilcze skóry; a było to dziesięć dni po czasie w którym mogli wychodzić poza swą drugą postać cielesną.
Byli oni synami króla.
Sigmund i Sinfjötli byli w zwierzęcej postaci, i nie mogli się ponownie przemienić do ludzkiej postaci, a natura pierwotnych zwierząt górowała nad nimi, i wyli jak wilki - albowiem nauczyli się wspólnie wyć.
Teraz weszli w las i każdy z nich udał się własną drogą; zawarli pomiędzy sobą umowę mówiącą o tym że wypróbują swą siłę przeciwko siedmiu ludziom, ale nie więcej niż siedmiu, i aby gdy każdy znajdzie się w walce powinien dokonać wilczego wycia.
"Nie zawiedź mnie' powiedział Sigmund, 'jesteś jeszcze młody i wielu ludzi było by zainteresowanych ściganiem ciebie'.
Teraz każdy z nas pójdzie własną ścieżką; po tym gdy się rozdzielili, Sigmund napotkał ludzi, tak więc zawył; i gdy Sinfjötli usłyszał to, przybiegł i okrążając ich, rozszarpał ich wszystkich.
I Sinfjötli nie czekał zbyt długo w lesie nim spotkał się z jedenastoma ludźmi; powalił ich i pozabijał wszystkich co do jednego.
Następnie, jako że był już zmęczony, położył się spać po dębem.
Nadszedł Sigmund i zapytał się go 'Dlaczego nie zawyłeś?', na co Sinfjötli odrzekł, 'Czy musiałem cię wołać o pomoc w zabiciu jedenastu ludzi ?'

Sigmunt skoczył na niego i złapał go tak iż powalił go, chwyciwszy go za gardło.
W tym dniu nie mogli już pozostawać w swych wilczych postaciach.
Sigmund położył go na plecy, i zaniósł go do domu, przeklinając przemianę w wilka (mówiąc, 'Diabeł przybrał postać wilka!")'
- Völsung Saga, c. 8.

Możemy w tej Sadze znaleść też i inną, równie interesującą historię związaną z wilkołakami, i poniżej przytaczam:

"A więc zrobił teraz tak jak prosiła, ściął wielki pień drzewa, po czym obciosał go tak, aby mogło przy nim w lesie zasiąść dziesięciu braci jednocześnie; oni usiedli przy nim wszystcy w czasie tuż przed końcem dnia.
Gdy nadeszła północ przybyła tam z lasu stara wilczyca, i przysiadła się do nich, wyglądając zarazem na bardzo ogromną jak też i ponurą.
Następnie skoczyła na jednego z nich, śmiertelnie go kąsając, poczym pożarła całego, i oddaliła się w siną dal.
Następnego poranka Signy wysłała zaufanego człowieka do swych braci, żeby dowiedzieć się co z nimi.
Kiedy człowiek wrócił, opowiedział jej o śmierci jednego z nich, co wpędziło ją w smutek i zgryzotę, albowiem obawiała się ona podróżowania z nimi wszystkimi, stąd też nie mogła im pomóc.

"W krótkim czasie, dziewięć nocy później, przybyła ta sama wilczyca o północy, i pogryzła każdego z nich, jednego po drugim, aż wszystcy byli martwi, prócz Sigmunda, który jako jedyny pozostał przy życiu.
Tak więc też, gdy nadeszła dziesiąta noc, Signy wysłała swego zaufanego człowieka do Sigmunda (swego brata) z miodem w garnku, i nakazała mu przekazać Sigmundowi aby wysmarował sobie nim twarz i wypełnił nim swe usta.
Goniec udał się do Sigmunda i przekazał co mu kazała Signy, po czym wrócił wrócił do domu.
Gdy tylko nadeszła noc, do Sigmunda przybyła jak zwykle wilczyca, planując go pożreć, tak samo jak to poprzednio uczyniła z jego braćmi.

"Obwęszyła go, i w miejscach gdzie wysmarował się miodem, zaczęła oblizywać swym jęzorem jego twarz, i wpychać swój jęzor do jego ust.
Sigmund zaczął cierpieć z nudy i zniesmaczenia, toteż chwycił za język wilczycę; ona podskoczyła i próbowała się uwolnić, kładąc swe łapy na kłodzie drzewa, starając się uwolnić z jego uścisku: lecz on trzymał mocno, i rozdarł jej jęzor o korzenie, co spodowało śmierć wilczycy.
W opini pewnych ludzi, bestią tą była matka Króla Siggeir, która przybrała tą postać dzięki swym złym mocom i czarom."
-(c. 5.)

Jest też i inna opowieść na dany temat, zawarta w Sadze Hrolfs Kraka, dosyć ciekawa; oto i ona:

"Na północy Norwegii, w wyżynnych dolinach, panował król zwany Hring; i miał syna zwanego Björn.
Byli załamani z powodu śmierci królowej, opłakiwanej przez króla i przez wszystkich jego poddanych.
Ludzie namawiali go aby ponownie się ożenił, tak więc wysłał ludzi na południe, aby poszukali i przywieźli mu nową żonę.
Na swej drodze napotykali burze i niezliczone sztormy, tak więc też zawrócili swój okręt, i zaczęli płynąć pod wiatr, i tako też płynęli ku północy aż dotarli do ziem Finów, gdzie spędzili zimę.
Pewnego dnia weszli w głąb kraju i przybyli do domu w którym siedziały dwie piękne kobiety które ich miło przyjęły, i wypytały o miejsce z którego przybyli.
Odpowiedzieli im, zdając im relację z swej podróży i o poleceniu z jakim zostali wysłani, po czym zapytali się kobiet o powód z jakiego one się tu znalazły, i dlaczego są samotne, z dala od osad ludzkich, mimo że były urodziwe i miłe.
Starsza odpowiedziała im - iż nazywa się Ingibjorg, a jej córka nazywana jest Hvit, i jest ona dawną kochanką króla Finów.
Wysłannicy zdecydowali że mogą wracać do domu, jeśli Hvrit wróci razem z nimi i poślubi Króla Hring.
Zgodziła się i wzięli ją z sobą, na spotkanie króla który był z niej zadowolony, i przygotował ślubne wesele, i troszczył się o nią, mimo tego iż nie była ona bogata.
Lecz król był już bardzo stary, co wszystko wyjaśniało królowej.

"Był też i Karl który miał gospodarstwo rolne niedaleko siedziby króla; miał on żonę i córkę, która była jeszcze dzieckiem, i nazywała się Bera; była bardzo młoda i kochana.
Björn - syn króla i Bera - córka Karla, byli przyjaciółmi, jako dzieci bawili się razem i kochali się nawzajem.
Karlowi się powodziło, poza tym niczego mu nie brakowało, a w młodości był dzielnym wojownikiem.
Björn i Bera kochali się coraz bardziej i byli często razem.

Czas mijał i nie działo się nic co warte opowiadania; a Björn, królewski syn, wyrastał na silnego i wysokiego mężczyznę; był bardzo dobrze wyszkolony w wielu męskich umiejętnościach.

"Król Hring był często długo nieobecny w królestwie, pustosząc w tym czasie obce wybrzeża, a Hvit pozostawała w tym czasie w domu i rządziła królestwem.
Hvit była inna niż zwykli ludzie.
Była zawsze bardzo miła dla Björna, lecz Björn odnosił się do niej z mniejszą troską i szacunkiem.
Zdarzyło się raz, iż Król Hring udał się poza granice królestwa, i powiedział królowej że Björn powinien zostać w domu razem z nią, aby wspomagać ją w rządzeniu, jej zaś nakazał, aby królowa stała się w pełni dumną pani domu.

"Król powiedział swemu synowi - Björnowi - aby pozostał w domu i rządził razem z królową, na co Björn odpowiedział mu na to iż nie jest zadowolony z jego prośby i nie lubi królowej; lecz król był nieugięty i opuścił kraj razem z wielką armią.
Po rozmowie z królem Björn udał się do domu, i zajął jego miejsce, rozgniewany i czerwony z wściekłości.
Królowa przybyła do niego i powitała go; i mówiła do niego przyjaźnie, lecz on ją wyprosił.
Posłuchała go tym razem.
Często przychodziła by z nim porozmawiać, i mówiła mu jak bardzo miło może być im razem, lepiej niż za czasu gdy stary Hring był w domu.

"Björn poczuł się urażony tymi słowami, i odciął się od niej, żegnając się gdy ją opuszczał, odrzucając ją z pogardą od siebie.
Odpowiedziała mu że źle czyni wyruszając i wysyłając ją w odległe miejsce: oraz powiedziała 'Myślisz że lepiej jest, Björn, kochać córkę Karla, niż mieć moją miłość i wsparcie, bardziej niż wsparcie i hańbę na sobie !
Ale już niebawem, coś stanie na drodze twym marzeniom, i wpędzi cię w szaleństwo'.
Następnie, przy nim, wrzuciła na siebie przebranie z wilczej skóry i rzekła, iż stanie się wściekłym i nieubłaganym niedźwiedziem; 'Nie będziesz mógł jeść niczego innego niż owiec swego ojca, będziesz mordował dla pożywienia, i nigdy nie wyzwolisz się z tego stanu.'

Po tym zdarzeniu, Björn zniknął i nikt nie wiedział co się z nim stało; ludzie szukali go, lecz nie mogli odnaleść, albowiem tak miało być.
Musimy tutaj wspomnieć iż miało to związek z tym iż królewskie owce zostały wymordowane - połowa owiec jednocześnie - i wyglądało to na dzieło szarego niedźwiedzia, zarówno bardzo wielkiego jak i wściekłego.

"Pewnego wieczoru zdarzyło się iż córka Karla zobaczyła owego dzikiego niedźwiedzia człapiącego w jej kierunku, przyglądającego się jej nieśmiale, i poznała w nim jego oczach Björna, królewskiego syna, tak więc też po cichu mu zeszła z drogi; następnie zwierzę uciekło, lecz ona podążała za nim, aż dotarła do jaskini.
Kiedy wchodziła do jaskini, napotkała mężczyznę, który przywitał Barę, córkę Karla; i rozpoznała go, jako Björna, syna Hringa.
Ucieszyli się ze wspólnego spotkania.
Tak więc spędzili jakiś czas wspólnie w jaskini, lecz Bara chciała się z nim nie rozstawać skoro mają możliwość bycia razem; lecz on powiedział jej iż nie jest wskazane aby była przy nim za dnia, gdy pozostaje w zwierzęcej postaci, ani nocą gdy jest człowiekiem.

"Hring powrócił z swych grabieży, i dowiedział się o nowinach dotyczących spraw zaszłych podczas jego nieobecności; jak to Björn, jego syn, znikł i przepadł bez wieści,a także, o potwornym zwierzęciu które pojawiło się w królestwie, czyniąc spustoszenie.
Królowa ponaglała króla aby zabił ową bestię, lecz on zwlekał z tym pewną jakiś czas.

"Pewnej nocy, gdy Bera i Björn byli razem, on powiedział do niej: - 'Wydaje mi się że jutro będzie dzień mojej śmierci, albowiem będą próbowali mnie upolować.
Ale nie martwię się sobą, ponieważ życie z tym rzuconym na mnie przekleństwem jest nieznośne, i jedyną przyjemnością jaką mam to nasze wspólne bycie ze sobą; lecz teraz musimy się rozejść.
Dam ci pierścień który jest na mojej lewej dłoni.
Zobaczysz grupę myśliwych którzy jutro będą mnie szukać; i gdy będę już martwy, idź do króla i poproś go aby zgodził ci się dać to co będzie pod przednią lewą łapą bestii.
On się zgodzi.'

"Mówił jej też i o wielu innych rzeczach, aż do chwili gdy rankiem przybrał postać niedźwiedzia, i udał się dalej.
Ona podążyła za nim, i zobaczyła wielką ilość myśliwych którzy przybyli na górskie wyżyny, mając z sobą wiele psów.
Niedźwiedź wyszedł z jaskini, lecz psy i ludzie króla dogonili i dopadli go, rozpoczynając rozpaczliwą walkę.
Zmęczył i poranił wielu ludzi, i zanim dotarł do zatoki, zabił wszystkie psy.
Ale teraz został okrążony przez myśliwych i nie widział możliwości ucieczki, tak więc też skierował się ku miejscu gdzie stał król, i atakując człowieka który stał za nim, rozszarpał nieszczęśnika na kawałki; wtedy jako niedźwiedź był już tak wyczerpany, że opadł bez sił na ziemię, a wtedy ludzie króla ruszyli na niego i go zabili.
Córka Karla widziała to i zbliżyła się do króla, mówiąc:
'Panie ! Czy mogłabym prosić o podarowanie mi tego co skrywa się pod przednią lewą łapą niedźwiedzia ?'
Król się zgodził.
W tym czasie ludzie króla prawie obdarli niedźwiedzia ze skóry; Bera zbliżyła się do zwłok niedźwiedzia zdjęła pierścień, i skryła go, a nikt nie zobaczył co ona zabrała, ani czego szukała przy niedźwiedziu.
Król spytał się ją kim jest, a ona odpowiedziała mu podając jakieś zmyślone i nieprawdziwe imię.

"Król powrócił do domu, razem z Berą w swym towarzystwie.
Królowa była uradowana, i potraktowała ją dobrze, oraz zapytała się jej kim jest; lecz Bera odpowiedziała tak jak poprzednio królowi.

"Królowa zarządziła wtedy wielkie święto, i podała na uczcie mięso niedźwiedzia.
Córka Karla była w siedzibie królowej, i nie mogła stamtąd uciec, albowiem wzbudziłaby w królowej podejrzenie wobec swej osoby.
Królowa przybyła do Bery z talerzem, całkiem niespodziewanie, a na talerzu przyniosła niedźwiedzie mięso, aby Bera je zjadła.
Ona jednak tego nie zrobiła.
'A to dziwne !' powiedziała królowa; 'odrzucasz podarunek który królowa specjalnie dla ciebie przyrządziła.
Weź to od razu, zanim stanie się z tobą coś nieciekawego.'
Królowa postawiła przed nią talerz, i Bera zjadła kawałek; królowa ucięła kolejny kawałek, i spojrzawszy na jej usta, zobaczyła że gdy zniżyła się aby go ugryść, na jej twarzy pojawił się cień grymasu i zakłopotania, lecz Bera odetchnęła gdy odjęła go od ust, i powiedziała że nie zje już więcej nawet gdyby miała być torturowana lub zabita.

"'Może jesteś syta i masz już dość,' powiedziała królowa i się roześmiała."

( Saga Hrolfs Kraka, c. 24-27, w formie streszczenia.)

W Faroëse pieśni Finnur hin friíði, znajdujemy poniższe wersety:

Hegar íð Finnur hetta sar.
Mannspell var at meini,
Skapti hann seg í varglíki:
Hann feldi allval fleiri.


Gdy Fin zagrożenie spostrzegł,
Którą to czarownik na jego krzywdę czynił,
Wtedy zamienił się w wilkołaka:
I tako wielu pozabijał.

Poniższy cytat pochodzi z drugiej częściHelga Hundingsbana Kviðda(ustęp 31):

Niechaj ostrze tnie,
Wraz z tym jak ty nim wymachujesz
przeciwko samemu siebie,
gdy Porozumienie wisi nad twą głową.
Wtenczas pomszczona zostanie
śmierć Helgi,
Gdy ty, jako wilk,
Wędrujesz lasami,
Nie zaznasz majątku
ni żadnej przyjemności,
Nie żywiąc się mięsem,
jeno pożerając się rozszarane zwłoki.

We wszystkich tych przypadkach zachodzi przemiana postaci cielesnej; teraz powróćmy do przypadków w których osoba podlegająca przemianie posiada dwie postacie i przechodzi z pierwszego ciała do drugiego.

Saga Ynglinga mówiąc o Odynie, informuje nas iż, "zmieniał on swe postacie; ciało czyniąc niczym śpiące lub martwe, lecz wtenczas stawał się ptakiem lub zwierzem, rybą, lub kobietą, udając się w mgnieniu oka do odległych krain, podążając tam w własnej lub innych ludzi sprawach."
W podobny sposób Duński król Harold wysyłał czarnoksiężnika do Islandii pod postacią wieloryba, podczas gdy jego ciało leżało sztywne i nieruchome w domu.
Wspominana już Saga Hrolf Krake daje nam kolejny przykład, w którym to Bödvar Bjarki, pod postacią olbrzymiego niedźwiedzia, walczy rozpaczliwie z wrogiem który otoczył komnatę jego króla, podczas gdy jego ludzkie ciało leżało pijane poza miejscem walki.

W Sadze Vatnsdala, jest bardzo ciekawy wątek trzech Finów, którzy byli zamykani w chatach na trzy noce, i na rozkaz Ingimunda, Norweskiego władcy, zwiedzali Islandię i donosili mu o sytuacji w kraju, w którym się osiedlił.
Ich ciała sztywniały, i wysyłali swe dusze [dokonywali projekcji podobnej do doświadczeń poza-cielesności] w określonym celu do określonych miejsc, a budząc się pod koniec trzeciego dnia, dostarczali dokładny opis krainy Vatnsdal, w której to Ingimund zamierzał się osiedlić.
Niemniej jednak, Saga nie donosi nam czy owi trzej Finowie przemieniali swe dusze w ptaki czy też może inne dzikie zwierzęta.

Trzeci z wymienionych sposobów, polega na tym iż dana osoba sama w sobie nie podlega żadnym przemianom, lecz w oczach innych osób wygląda na zaczarowaną, tak że nie inni mogą jej rozpoznać, lecz widzą ją w innej postaci (czyli zauroczenie lub iluzja).
Znajdujemy kilka przykładów tej przemiany w wielu Sagach, na przykład, w Sadze Hromundar Greypsonar, oraz w Sadze Fostbraðra.
Niemniej, przetłumaczę tutaj najbardziej ciekawą opowieść z nich, która to opowiada o Odd, Synu Katla, i pochodzi z Sagi Eyrbyggja.

"Geirrid, pani domu Mafvahlið posłała wiadomość do Bolstad, iż poszukuje Odda, syna Katli, który odrąbał Aud rękę.
"Teraz gdy Thorarinn i Arnkell usłyszeli to, wyjechali z domu wraz z dwunastoma ludźmi.
Spędzili noc w Mafvahlið i udali się następnego poranka do Holt: zaś Odd został jedynym mężczyzną w domu.
"Katla usiadła na tronie prządąc włóczkę, nakazując Oddowi siąść obok niej; nakazała także siedzieć kobietom w swym miejscu i powstrzymywać się od plotkowania w damej chwili.
"Teraz" powiedziała "mówię do was wszystkich".
Teraz gdy Arnkell i jego świta przybyła, one udały się ku nim, i kiedy wkraczali do komnaty, Katla powitała Arnkell, wypytującego się go o nowiny.
Odpowiedziała mu im że nie mają żadnych nowin, i wypytali się jej o Odda.
Katla odpowiedziała że udał się do Breidavik.
"Przeszukamy cały dom" rzekł Arnkell.
"Niech tak będzie" odpowiedziała Katla, i nakazała jednej z dziewczyn nieść dla nich światło z sobą i otwierać różne części domu.
Wszystcy teraz zobaczyli że Katla przędła włóczkę.
Przeszukali cały dom, lecz nie znaleźli Odda, tak więc odjechali.
Lecz gdy tylko oddalili się nieco od domostwa, Arnkell zatrzymał się mówiąc: 'Skąd mogliśmy wiedzieć iż Katla oszukała nas i kądziel w jej dłoniach nie była niczym innym niż Oddem.'
'Nie, to niemożliwe!' powiedział Thorarinn; 'zacznijmy zawracać.'
Tak więc też zrobili to i zawrócili; i kiedy wracając mijali już składz wełny, Katla powiedziała do swych służek: 'Siedźcie na swoim miejscu, Odd i ja wychodzimy.'

"Teraz gdy zbliżali się do drzwi domostwa, Katla wchodziła właśnie na ganek i zaczynała czesać oraz spinać włosy swego syna - Odd. Arnkell wszedł do drzwi i ujrzał Katlę, głaszczącą swego kozła, czeszącą jego grzywę i brodę oraz głaszczącą jego sierść.
Tak więc on i jego ludzie wkroczyli do domu, lecz ponownie nie znaleźli w nim Odda.
Kądziel Katli dalej leżała na ławie, stąd też pomyśleli iż nie może być to Odd, po czym odjechali w dal.
Niemniej, gdy mijali miejsce w którym poprzednio zawrócili, Arnkell rzekł, 'Nie sądzisz że Odd mógł przybrać postać kozła?'
'Nie ma o czym mówić,' odpowiedział Thorarinn; 'lecz jeśli zawrócimy z powrotem, musimy przycisnąć Katlę.'
'Poszukamy szczęścia ponownie,' rzekł Arnkell; 'i zobaczymy co spotkamy następnym razem.'
Tak więc też zawrócili.

"Teraz gdy już było widać iż wracają ponownie, Katla nakazała Oddowi by za nią podążał; zaprowadziła go do sterty popiołu i nakazał mu tam leżeć i nie ruszać się stamtąd pod żadnym pozorem.
Gdy Arnkell, i jego ludzie przybyli do gospodarstwa, i udali się do komnaty, ujrzeli Katlę siedzącą na swym miejscu i przędącą.
Powitała ich i rzekła iż ich wizyty stają się coraz to bardziej gwałtowniejsze.
Arnkell przyznał jej w tej sprawie rację.
Jego towarzysze wyrwali jej kądziel i rozcięli na pół.
'Wynoście się i to już!' powiedziała Katla, 'nie możecie powiedzieć iż gdy wchodzicie do mego domu, nie mając tu niczego do szukania, niszczycie mą kądziel.'
Potem i reszta jego ludzi przetrząsnęli domostwo w poszukiwaniu Odda, lecz nie mogli go znaleść; w rzeczy samej nie ujrzeli nic prócz dzikiej świni zagrzebanej w stercie popiołu, tak więc odjechali po raz kolejny.

"Tak więc, gdy dotarli do połowy drogi do Mafvahlið spotkali Geirrid która wyszła im na spotkanie, wraz z swymi robotnikami.
'Nie powiodło się wam poszukiwanie Odda,' rzekła 'lecz ja mogę wam pomóc.'
Tak więc zawrócili ponownie.
Geirrid miała na sobie błękitny płaszcz.
Teraz, gdy dotrzeżono ich i powiadomiono o nich Katlę, mówiąc iż jest ich wszystkich trzynastu, a jedna osoba nosi kolorowe ubranie, Katla oświadczyła: 'Nadciąga Troll Geirrid ! Nie zdołam rzucić na nią mego uroku i zaślepienia na jej oczy.'
Podniosła się miejsca na którym siedziała, przesunęła siedzisko, odsłaniając klapę prowadzącą do umieszczonej poniżej niej jamy: wepchnęła do niej Odda, zatrzasęła klapę, po czym zasunęła siedzisko, czując niepokój w swym sercu.

"Teraz gdy weszli do pokoju, czekało ich małe powitanie.
Geirrid zarzuciła swój płaszcz i podniosła Katlę, biorąc do rąk skórzaną torbę którą trzymała w ręku, i uniósł ją nad głowę Katli.1
Następnie Geirrid poprosiła ich aby rozebrali siedzisko.
Zrobili to, i odnaleźli tam Odda.
Wzięli go i zawieźli na szczyt wzniesienia Buland's, gdzie został przez nich powieszony.
Zaś Katla upiła ich na śmierć u stóp wzniesienia."

1 - Zabezpieczenie przed "złym okiem"; Patrz Saga Surssonnar, str. 34. Saga Laxdala, cc. 37, 38.]



Powrót do Księgi Wilkołaków







ميترا / मित्र / Ми́тра / Mitra
Mitra Taus Melek

Misja | Polityka Prywatności | | Kontakt | Zgłoś Błąd | Pióropusz.Net | Magical-Resources.Net
Wyszukiwarka zasobów Portalu Mrooczlandia
Internationale: Российская Федерация | English language | Deutsche Sprache | China | Lingvo Internacia

Portal Mrooczlandia www.Mrooczlandia.com
Wszelkie prawa zastrzeżone ©