Portal Mrooczlandia





[ Księga Wilkołaków ]

Rozdział V
Wilkołaki w Czasach Średniowiecza.


Opowiadanie Olausa Magnusa o Łotewskich Wilkołakach - Opowieść Bishopa Majolusa - Opowieść Albertusa Pericofciusa - Podobne wypadki w Pradze - Święty Patryk - Relacje o dziwnych wydarzeniach doniesione przez Johna z Nüremberg - Bisclaveret - Wilkołaki z Kurlandii - Pierre Vidal - Lykantrop z Pavian - Opowieści Bodina - Próba wyjaśnienia Lykantropi przez Forestusa - Neapolitański Wilkołak


Olaus Magnus opowiada nam, iż "na Prusach, Łotwie, i Litwie, mieszkańcy cierpią z powodu zachłanności wilków , natomiast w ciągu całego roku, owe bestie rozszarpują ich trzodę, która rozproszyła się w dużych ilościach po lasach, ilektroć tylko któreś się z nich zagubiło, to nie było to traktowane tak poważnie, jak to co wycierpiano ze strony ludzi zamieniających się w wilki.
"Nocą, w dniu święta Bożego Narodzenia, mnóstwo osób poprzemieniało się w wilki, i zgromadziło w jednym miejscu, zmówieni pomiędzy sobą, rozeszli się, siejąc przeraźliwe okrucieństwo i bestialstwo wobec ludzi; ze strony owych bestii zas , które nie były dzikimi wilkami, mieszkańcy owych ziem doznali o wiele więcej krzywd, niż ze strony prawdziwych i naturalnych wilków; gdy bestie napotkaly ludzkie siedliska zaszyte w lasach, zaciekle je oblegały, wyważały drzwi, po czym, gdy już się wdarły do środka, pożerały wszystkich ludzi i wszystkie zwierzęta które tylko napotkały na swej drodze.
Wpadły do lochów gdzie warzono piwo, i opróżniły kadzie z piwem oraz miodem pitnym, po czym ułożyły je w stertę - układając puste beczki ponad pełnymi beczkami na środku piwnicy, aby tym samym ukazać swą odmienność od naturalnych i prawdziwych wilków...

Pomiędzy Litwą, Łotwą i Kurlandią stoją resztki ścian pewnego starego, zrujnowanego zamku.
Jest to miejsce gdzie gromadzą się rodziny i klany, i z powodu pewnych okazji, sprawdzają swe zdolności w skakaniu.
Ci którzy nie są zdolni przeskoczyć ponad murami, jako że są zbyt grubi i tłuści, są biczowani przez kapitanów i zabijani". [Olaus Magnus Historia de Vent. Septent. Basil. 15, lib. xviii. cap. 45]

Olaus donosi nam także, o historii pewnego arystokraty który podróżował przez wielki las wraz ze swą świtą, która zajmowała się czarną magią.
Byli zmęczeni i głodni, prócz tego zbliżała się noc, i nie mogli znaleść żadnego domu w którym mogliby przenocować.
Wtedy jeden z członków świty zaoferował im, jeżeli dochowają sekretu, to przyniesie im jagnię z odległej zagrody.
Wszedł w głęboki las i zamieniając się w wilka, udał się do zagrody, skąd przyniósł w pysku jagnię swym towarzyszom.
Przyjęli je z wdzięcznością.
Wtedy raz jeszcze zanurzył się w głębokim lesie, i odmieniwszy się z powrotem, powrócił do nich w ludzkiej postaci.

Żona łotewskiego arystokraty wyraziła swe wątpliwości wobec słów jednego z jej służących, nie będąc przekonaną czy możliwa jest przemiana człowieka lub kobiety w wilka.
Sługa z miejsca zaoferował się iż dowiedzie tego, że jest to możliwe.
Opuścił salę, i w po chwili zaobserwowano wilka poruszającego się wokoło wioski.
Psy ruszyły za nim, lecz pomimo jego oporu, wyszarpały mu jedno z oczu.
Następnego dnia służący gdy zjawił się przed swą panią, był ślepy na jedno oko.

Bp. Majolus [Majoli Episc. Vulturoniensis Dier. Canicul. Helenopolis, 1612, tom. ii. colloq. 3] i Caspar Peucer [Caspar Peucer Comment. de Præcipuis Divin. Generibus, 1591, p. 169.] odnosząc się do tych okoliczności, piszą o wydarzeniach na Łotwie w następujący sposób:
W czasie święta Bożego Narodzienia, kulawy chłopiec z jedną nogą, obszedł wokoło wieś, wzywając swych diabelskich popleczników, których było mrowie, na ogólne zgromadzenie.
Ktokolwiek pozostawał w tyle, lub szedł niechętnie, był biczowany przez innych za pomocą żelaznych batów dopóty, dopóki nie zalał się krwią.
Ich ludzkie ciała zanikły i cały tłum przemienił się w wilki, jedną wielką watachę wilków.
Na ich czele szedł dowódca grupy uzbrojony w żelazny bicz, za nim podążała grupa "uparcie przekonana iż są zaczarowani w wilki".
Napadli na stada bydła i zagrody z owcami, lecz nie mieli sił aby atakować ludzi.
Kiedy przybyli do rzeki, przywódca grupy uderzył w wodę biczem, woda rozstąpiła się, tworząc suchą ścieżkę poprzez którą grupa mogła przejść.
Przemiana trwała dwanaście dni, a po ich przeminięciu, wilcza skóra znikła i powrócili do ludzkiej postaci.
Przesąd ten był uznany za zakazany i potępiony przez kościół.

"Credidisti, quod quidam credere solent, ut illa qua a vulgo Parca vocantur, ipsa, vel sint vel possint hoc facere quod creduntur, id est, dum aliquis homo nascitur, et tunc valeant illum designare ad hoc quod velint, ut quandocunque homo ille voluerit, in lupum transformari possit, quod vulgaris stultitia, werwolf vocat, aut in aliam aliquam figuram ?"
Ap. Burchard. (d. 1024).

W podobny sposób uczynił Św. Bonifacy wygłaszając swe kazania przeciwko tym którzy wierzyli w przesądy o strzygach i wymyślonych wilkach (Serm. apud Mart. et Durand. ix. 217.)

W rozprawie napisanej przez Müllera [De Greek Lukanðrwpía Lipsiæ, 1736] dowiadujemy się, (co jest potwierdzone też przez Cluveriusa i Dannhaverusa ((Acad. Homilet. p. ii.))) iż pewien Albertus Pericofcius z Muscovy miał w zwyczaju tyranizować i nękać swych poddanych w różne, najbardziej niegodziwe sposóby.
Pewnej nocy, gdy przebywał z dala od domu, całe jego bydło zostało rozerwane na szczątki i padło.
Gdy powrócił, i został powiadomiony o stracie, ów nikczemny człowiek wybuchnął okropnym bluźnierstwem, mówiąc: "Pozwólmy temu kto je zabił, aby je zjadł; Jeśli Bóg o tym decyduje, to niechaj pozwoli mu też i mnie zjeść".

Gdy tylko to powiedział, szlachcic ów, zachwiał się i upadł na ziemię, zamieniwszy się w dzikiego psa, ruszył ku swemu martwemu bydłu, gdzie gryząc i rozszarpując padlinę, począł ją pożerać; możliwe jest iż on może się nadal żywić padliną (ac forsan hodie que pascitur).
Jego żona, stojąc nieruchomo obok, widząc to, umarła ze strachu.
Okoliczności te zostały poznane nie tylko dzięki licznym pogłoskom, lecz też i dzięki zeznaniom naocznych świadków.
(Non ab auritis tantum, sed et ocidatis accepi, quod narro).

Zdarzenie owe jest podobne do doniesień o szlachcicu z okolic Pragi, który okradł swych poddanych z ich dóbr i doprowadził ich do biedy poprzez swe wybryki.
Odebrał ostatnią krowę biednej wdowie z pięciorgiem dzieci, tłumacząc to tym, iż całe jego bydło padło.
Później dopuścił się złamania złożonych przysięg, i Bóg przemienił go w psa, pozostawiwszy mu ludzką głowę.

O św. Patryku opowiadano iż zamienił Vereticusa, króla Walii, w wilka; zaś o św. Natalis'ie, opacie, iż rzucił on klątwę na znaną rodzinę w Irlandii; w konsekwencji to której, wszystcy mężczyźni i kobiety na siedem lat przybierali postać wilka aby żyć w lasach, krążąc po bagnach, wyjąc w czasie pełni i zaspokajając swój głód owcami wieśniaków. [Phil. Hartung Conciones Tergeminæ pars ii. p. 367.]

Książe Prus, zgodnie z tym co pisze Majolus, zażądał przyprowadzenia przed swe oblicze pewnego obywatela swego kraju aby odczytano mu przed nim wyrok za pożarcie bydła swych sąsiadów.

Człowiek ów był brzydkim, zdeformowanym mężczyzną, z wielkimi ranami na twarzy, których to doznał ze strony psów w czasie gdy przebywał pod postacią wilka.
Wierzono iż przemieniał się on dwukrotnie w ciągu roku - podczas Wigilii Bożego Narodzenia oraz podczas przesilenia letniego.
Mówił iż odczuwał niepokój oraz cierpienia w czasie gdy wilcze futro zaczynało się przebijać na wierzch jego skóry i przemieniał się w wilka.

Trzymano go długo w więzieniu, gdzie był pilnie strzeżony, aby nie próbował przemienić się w wilka i dokonać ucieczki, lecz nic takiego nie miało miejsca.
Jeśli jest to ta sama osoba, o której wspominał też i Olaus Magnus, to wydaje się prawdopodobne, iż biedak ów został spalony żywcem na stosie.

John z Nüremberg [John Eus Nierenberg de Miracul. in Europa lib. ii. cap. 42.] donosi nam o podobnie interesującej historii.
Pewien kapłan podróżował w obcych mu okolicach, i zgubił się w lesie.
Widząc ogień, podążył ku niemu, i ujrzał wilka który siedział przy ogniu.
Wilk odezwał się do niego ludzkim głosem, prosząc kapłana, aby się go nie obawiał, albowiem "pochodzi on z rasy Ossyrian, w której to rasie mężczyźni i kobiety są skazani na spędzenie kilku lat w wilczej postaci.
Dopiero po siedmiu latach mogą powrócić do swych domów i odzyskać swą ludzką postać, o ile oczywiście tego dożyją".
Błagał księdza o to aby odwiedził i pocieszył jego chorą żonę oraz udzielił jej ostatniego sakramentu.
Ksiądz zgodził się to uczynić dopiero po chwili wahania, gdy przekonał się że owe zwierzę jest istotą ludzką, widząc jak wilk używa swych przednich łap niczym dłoni, i gdy spostrzegł że owa wilczyca łysieje, tracąc futro od głowy aż po pępek, upodabniając się do starej kobiety.

Marie z Francji powiedziała w Lais du Bisclaveret:

Bisclaveret ad nun en Bretan
Garwall Papelent li Norman.
(...)
Jadis le poet-hum oir
Et souvent suleit avenir,
Humes pluseirs Garwall deviendrent
E es boscages meisun tindrent


Mamy tutaj interesującą rozprawę naukową: dokument Rhanausa, dotyczącą kurlandzkich wilkołaków, w Breslauer Sammlung.
Autor pisze:
"Mamy tutaj zbyt wiele przykładów nie będącymi tylko pogłoskami, lecz wieściami opierającymi się na niezbitych dowodach, abyśmy mogli zdołać omówić fakt, że Szatan - jeśli nie odrzucamy oczywiście jego istnienia, a także dzieł dokonywanych przez jego dzieci ciemności - trzyma osoby cierpiące na Likantropię w swych szponach na trzy różne sposoby:

  • "1. Dokonują oni pod postacią wilków pewnych czynów, takich jak porywanie owiec, lub niszczenie stad bydła itp. nie będąc przemienionymi w wilki (w co nie wierzy żaden uczony w Kurlandach), lecz pozostając w swej ludzkiej postaci, posiadawszy ludzkie kończyny, i będąc w stanie fantazji i halucynacji święcie przekonani, że są zamienieni w wilki, tako też są postrzegani przez inne osoby ulegające podobnym halucynacjom, stąd też poruszają się w grupach niczym wilcze watahy, nie będąc zarazem przy tym wilkami.
  • "2. Podczas głębokiego snu wyobrażają sobie, że wyrządzają krzywdę bydłu, i to bez opuszczania swego łoża; jest to żądza która nimi przewodzi, opanowywuje ich wyobraźnię, lub sugeruje im to.
  • "3. Diabeł kierujący naturalnymi wilkami poprzez które to, dokonuje pewnych czynów, a obraz tego jest tak wyrazisty i rzeczywisty dla śpiących, spoczywających nieruchomo w swych łożach, że zarówno w śnie, jak i po przebudzeniu, wierzą oni że owe czyny zostały popełnione przez nich samych."


Rhanaus, po zakreśleniu tych ogólnych wniosków, opowiada nam trzy historie, które w miarę uważa za wiarygodne.
Pierwsza opowiada o dżentelmenie wybierającym się w podróż, który przyłapał wilka na wykradaniu owcy z jego własnego stada; strzelił do niego i zranił go, tak że wilk zaskowyczał i zbiegł w zarośla.
Gdy dżentelmen powrócił z swej podróży, odnalazł wśród bliskich sąsiadów człowieka który był przekonany że w danym dniu i o danej godzinie ktoś strzelał do jednego z jego dzierżawców, szynkarza, Mickel'a.

Na przesłuchaniu, żona owego człowieka, znana jako Lebba, nawiązała do powyższych okoliczności, które to zostały potwierdzone przez liczne świadectwa, zeznała następującą rzecz: gdy jej mąż miał obsiać swe pole żytem, poradził się żony w kwestii sposobu na zdobycie porcji mięsa aby mogli się dobrze najeść.
Kobieta nalegała aby absolutnie nie próbował skraść niczego z stada swego pana, ponieważ jest pilnowane przez stado groźnych psów.
Mickel odrzucił jednak jej radę, rzucił się na owcę z stada swego pana, niemniej ucierpiał przy tym, i powrócił do domu utykając, i w gniewie z powodu niepowodzenia swej próby uprowadzenia owcy, spadł z swojego konia raniąc się w szyję.
Miało to miejsce w roku 1684.

W roku 1684, pewien człowiek zamierzał strzelić do grupy wilków, gdy nagle usłyszał głos dochodzący z ich strony, wołający: "Chrześcjanie ! Chrześcjanie ! Nie strzelaj. Nic dobrego z tego nie wyniknie."

Trzecia opowieść jest następująca: osoba cierpiąca na likantropię została postawiona przed sędzią i oskarżona o czary, lecz jako iż nie można jej było nic udowodnić, sędzia nakazał jednemu z wieśniaków towarzyszyć jej w więzieniu, wyciągnąć z niej prawdę, i nakłonić więźnia do pomocy w dokonaniu zemsty na innym wieśniaku który wyrządził mu krzywdę; owa zemsta miała zostać dokonana poprzez zabicie jednej z krów należącej do wroga wieśniaka; podejrzany miał tego dokonać dyskretnie, i jeśli to możliwe, pod postacią wilka.
Wieśniak przyjął powierzone mu zadanie, lecz miał trudność w nakłonieniu podejrzanego do spełnienia jego prośby, niemniej zdołał wywiązać się z powierzonego mu zadania.
Następnego dnia rano, w zagrodzie znaleziono straszliwie rozszarpaną krowę, zaś podejrzany wogóle nie opuszczał celi; a strażnicy, którzy zostali wyznaczeni do obserwowania go, zeznali że spędził noc śpiąc głębokim snem, czasami tylko od czasu do czasu lekko poruszał rękami lub nogami.

Wierius i Forestus powołują się na Gulielmusa Brabantinusa jako sprawdzony fakt, na to iż człowiek ów, zajmujący wysokie stanowisko był opętany przez diabła, stąd też wiele razy w ciągu roku czuł przymus zamieniania się w wilka, aby móc wędrować po lasach, próbując porywać i pożerać dzieci, lecz w końcu, dzięki boskiemu miłosierdziu, odzyskał zmysły.
Oczywiście sławny Pierre Vidal, Don Quixote z Trubadurów z Provençal, musiał zetknąć się z tym szaleństwem, po porażce miłosnej wobec pani Carcassone, o imieniu Loba, lub Wilczyca, jego wybryki i dokonania doprowadziły do wypędzenia go z kraju, gdy wyjąc jak wilk, upodabniał się bardziej do bezmyślnego zwierzęcia niż do myślącego człowieka.

Utrwalił swe wilcze szaleństwo w poemacie A tal Donna[Bruce Whyte Histoire des Langues Romaines tom. 2 str. 248.]
Ukonorowany nieśmiertelną zabawą wznoszę się,
ponad najpotężniejszych władców,
Jestem obdarzany miłością
pięknej córki hrabiego.
Koronki na dłoniach Na Raymbauda's
cenię bardziej niż wszystkie ziemi
Ryszarda, z jego Poictou,
jego bogatym Touraine i sławnym Anjou.

Kiedy żądza loup-garou mnie wzywa,
kiedy włóczęgowski gwizd pasterski,
prześladuje, i uderza we mnie ponownie,
To nie rodzi on we mnie chwili rozdrażnienia;
nie szukam pałaców lub chat,
lub schronienia gdy zima nastaje;
Wystawiając się na wiatry i zimno nocne,
ma dusza dokonuje gwałtów z zachwyceniem.

Przypisując mej wilczycy (Loba) taką boskość:
I jedynie ona owe porównania lubi,
iż, jako wierzę, me życie należy do niej
bardziej niż do innych, bardziej niż do mnie.


Prace Finceliusa [Fincelius de Mirabilibus lib. xi.] informują nas o smutnej historii rolnika z Pavia, który jako wilk, zdołał porwać wielu ludzi na terenie całego kraju i rozszarpać ich na kawałki.
Po dokonaniu tych czynów, złapano maniaka, a on przekonywał osoby które go złapały, iż jedyną rzeczą odróżniającą go od prawdziwych wilków jest to iż u prawdziwych wilków futro rośnie na wierzchu, podczas gdy u niego, od wewnątrz [od spodu skóry].
Aby przekonać się o prawdziwości owego stwierdzenia, sędziowie, w najbardziej okrutny i krwawy sposób odcięli ręce i nogi owemu "wilkowi" ; nieszczęśnik umarł z powodu doznanych okaleczeń.
Zdarzenie to miało miejsce w 1541 roku.

Pomysł odwracania skóry jest zakorzeniony w starożytności: określenie versipellis odnajdujemy w dziełach Petroniusza, Luciliusa, oraz Plautusa, i wydaje się być ono zbieżne do Nordyckiego hamrammr.

Fincelius donosi nam także, iż w roku 1542, było tak wiele wilkołaków w okolicach Konstantynopola, że Cesarz wraz z swą gwardią postawili miasto na baczność, i zdołali wymordować ponad 150 wilkołaków.

Spranger mówi o trzech młodych damach, które zostały zaatakowane i zranione przez robotnika który przemienił się w kota.
Znaleziono je rankiem zakrwawione w swych łóżkach.

Majolus donosi nam o człowieku zaatakowanym lykantropią który przybył do Pomponatiusa.
Biedny człowiek został znaleziony zakopany w sianie i kiedy okoliczni mieszkańcy zbliżyli się do niego, zaczął do nich krzyczeć aby uciekali ponieważ jest wilkołakiem i rozszarpie ich.
Tubylcy zapragnęli go obedrzeć ze skóry, aby sprawdzić czy od środka ciała rosną na nim włosy, lecz Pomponatius uratował człowieka i wyleczył go z choroby.

Bodin opowiada nam że pewne opowieści o wilkołakach były uznawane za wiarygodne i prawdziwe;lecz jest to nawiasem mówiąc, kłamstwo, albowiem owe wiarygodne źródła z których czerpał Bodin okazały się kłamstwami i bajkami.
Opowiada nam że Królewski Prokurator Generalny, Bourdin, zapewnił go iż postrzelił wilka, a strzała trafiła w wilczą łapę.
Kilka godzin później, owa strzała została znaleziona wbita w udzie człowieka w łóżku.

W Vernon, w okolicach roku 1566, pod postacią kotów, zebrało się mnóstwo wiedźm i czarowników.
Czterech lub pięciu ludzi zostało zaatakowanych w odludnych miejscach przez wiele z tych bestii.
Ludzie zostali postawieni przed koniecznością dokonania najwyższego aktu heroizmu w walce z kotami, wybijając wiele z nich a innym zadając wiele ran.
Następnego dnia znaleziono w mieście wiele rannych kobiet, które dały sędziemu dokładne wyjaśnienia odnośnie okoliczności w których doznały owych ran.

Bodin cytuje też Pierre Marnera, autora opracowania naukowego poświęconego czarownikom, ponieważ donosił on o wydarzeniu z Savoy gdzie zaszła przemiana człowieka w wilka której to był świadkiem.

Nynauld [Nylanuld: De la Lycanthropie. Paris, 1615, str 52] donosi nam, iż w wiosce w Szwajcarii, w okolicach Lucerne, pewien wieśniak został zaatakowany przez wilka, podczas gdy rąbał drewno; lecz zdołał się obronić i odrąbać siekierą przednią łapę zwierzęcia.
Natychmiast zaczęła płynąć krew z wilka który zaczął się przemieniać, i przemienił się w kobietę bez jednej ręki.
Została ona spalona żywcem.

Świadectwem dowodzącym tego że zwierzęciem jest zaczarowana wiedźma jest brak ogona.
Gdy diabeł przyjmował ludzką postać, to mimo wszystko zachowywał koślawe nogi niczym Satyr, i na podstawie tego oto szczegółu można było go łatwo rozpoznać.
Tak więc, unikano zwierząt posiadających wady związane z ogonem, jako potencjalnie zamaskowane wiedźmy.
Thingwald powinien rozważyć sprawę kotów z Manx w następnej rozprawie.

Forestus, w swym rozdziale poświęconym chorobom umysłowym, donosi o ich związku z okolicznościami które pochodzą z jego własnych obserwacji, które to prowadził w połowie szesnastego wieku w Alcmaar w Niderlandach.
Był tam wieśniak atakowany każdej wiosny przez szaleństwo; pod jego wpływem pędził na cmentarz, wpadał do kościoła, skakał ponad ławami, tańczył, wpadał w furię, wdrapywał się, schodził, i nigdy nie zachowywał się spokojnie.
Nosił w swej dłoni długi kij, którym odpędzał się od psów, które otaczały go i kąsały, tak że całe jego uda były pokryte bliznami po pogryzieniach.
Jego twarz była blada, a jego oczy zapadłe w oczodołach.
Forestus donosi nam iż człowiek ten cierpiał na likantropię, lecz nie uważał że potrafi przemieniać się w wilka.

W nawiązaniu do tego przypadku, wspomina nam także o hiszpańskim szlachcicu który był przekonany iż zamienia się w niedźwiedzia i który będąc przepełniony furią wędrował po lesie.

Pewien Obywatel z Altomare [De Medend. Human. Corp. lib. i. cap. 9] donosi nam, iż widział na ulicach Neapolu człowieka, otoczonego przez krąg ludzi, który w swym wilczym szaleństwie wykopał zwłoki i niósł je złapawszy trupa za nogi i uczepiwszy je na swych ramionach.
Było to w połowie XVI wieku.



Powrót do Księgi Wilkołaków







ميترا / मित्र / Ми́тра / Mitra
Mitra Taus Melek

Misja | Polityka Prywatności | | Kontakt | Zgłoś Błąd | Pióropusz.Net | Magical-Resources.Net
Wyszukiwarka zasobów Portalu Mrooczlandia
Internationale: Российская Федерация | English language | Deutsche Sprache | China | Lingvo Internacia

Portal Mrooczlandia www.Mrooczlandia.com
Wszelkie prawa zastrzeżone ©