Portal Mrooczlandia



Reklama charytatywna:
Stowarzyszenie Empatia

[ Księga Wilkołaków ]

Rozdział VII
Jean Grenier


Na piaszczystych wydmach - Wilk atakuje Marguerite Poirier - Jean Grenier poddany śledztwu - Jego Zeznania - Udowodnienie oskarżeń o kanibalizm - Jego Wyrok - Zachowanie się w Klasztorze - Wizyta Del'ancre

Owego pewnego, pięknego popołudnia, wiosną, niektóre wieśniacze dziewczyny zajmowały się wypasaniem owiec na piaszczystych wydmach, które to znajdowały się pomiędzy ogromnymi lasami, porastającymi większość terenów obecnej Francji i tereny nadmorskie.
Jasne niebo, świeżość powietrza napływająca błyskawicznie z błękitnej Zatoki Biskajskiej, szum lub śpiew wiatru czyniące koncerty pośród sosen, które rosły niczym zielone fale na Wschodzie, piękno piaszczystych wydm porosłych przez złote czystki [rośliny z rodziny Cistus], lub upstrzone niebieską goryczką, przez rosnącą nisko Gremille couchée, cudowne podszycie leśne, zabarwione różnorakimi liśćmi korkowca [drzewa korkowego], sosen i akacji, w pełni rozkwitu, gałązki różowych lub śnieżno-srebrnych kwiatów - wszystko to napełniało wieśniacze dziewczęta radością i inspirowało je do śpiewu i śmiechu, które to unosiły się ponad wydmami, i niosły się poprzez mroczne alejki iglastych zimotrwałych drzew.
Teraz ich uwagę przykuł okazały motyl, a po chwili zaś przepiórka lecąca tuż nad ziemią.
"Ah!" rzekła Jacquiline Auzun "jeśli miałabym kij lub bat, to strąciłabym te ptaszki, miałybyśmy się tu naprawdę super".
"Jeśli tylko chciałby one wlecieć już ugotowane do ust, jak to robią pojedyńczo!" powiedziało inne dziewczę.
"Czy masz nowe nowe ubrania do S. Jean ?" zapytało trzecie; "moja matka obiecała mi zamówić dla mnie czapeczkę z złotą koronką".
"Zawrócisz całkiem w głowieEtienne, Annette!" powiedziała Jeanne Gaboriant.
"Lecz co się dzieje z owieczką ?"

Zapytała się ponieważ owieczka która spokojnie przeszła tuż obok niej, gdy tylko dotarła do małego dołka na wydmie, odbiegła nagle szybko, jakby się czegoś przestraszyła.
W tej samej chwili, jeden z psów zawarczał i pokazał swe kły.
Dziewczyny przybiegły na miejsce, i zobaczyły mały dołek, w którym to na pniu jodły siedział trzynastoletni chłopiec.
Wyglądał dość ciekawie.
Jego włosy były skłębione i miały jasnoczerwony kolor, opadały na jego ramiona i przykrywały całkowicie jego wysokie czoło.
Jego małe, szare oczy lśniły wyrazem potwornego okrucieństwa i przebiegłości, emanując tym z jego głębokich oczodołów.
Jego cera była koloru ciemnooliwkowego; zęby silne i białe, i wilcze zęby sterczały ponad jego dolnymi wargami gdy miał zamknięte usta.
Ręce chłopca były duże i silne, paznokcie czarne i zaostrzone niczym ptasie szpony.
Był bardzo skromnie ubrany, i wyglądał na bardzo ubogiego.
Kilka elementów ubrania miało łaty, zaś w przetartych miejscach widać było gołe ciało.
Dziewczyny stanęły, i otaczyły go, a połowa z nich wystraszyła się go i zaciekawiła się nim, lecz chłopiec nie okazywał żadnych oznak zdziwienia.
Jego twarz zastygła w straszliwym i chytrym grymasie, który to ukazywał w pełni jego lśniące białe zęby.
"A więc, moje dziewczęta," rzekł do nich szorstkim głosem, "chciałbym wiedzieć, która z was jest najpiękniejsza; czy możecie to pomiędzy sobą uzgodnić ?"

"Po co ci to wiedzieć ?" zapytała się Jeanne Gaboriant, najstarsza z dziewczyn, mająca osiemnaście lat, która zdecydowała się mówić w imieniu całej reszty.
"Ponieważ chciałbym poślubić najpiękniejszą z was," odpowiedział chłopiec.

"Ah!" rzekła Jeanne żartując; "o ile oczywiście któraś będzie chciała cię mieć, albowiem nie wyglądasz znajomo, i nie znamy ciebie ani nic o tobie nie wiemy."

"Jestem synem księdza" odpowiedział chłopiec.

"To dlatego więc jesteś tak obskurny i ubrudzony ?"
"Nie, jestem ubrudzony ponieważ czasami przywdziewam wilczą skórę."
"Wilczą skórę!" powtórzyła dziewczyna; "i czcisz tego który cię nią obdarzył?"
"Nazywa się Pierre Labourant."
"Nikt w okolicy się tak nie nazywa. Gdzie on mieszka?"
Nastąpił krzyk śmiechu połączony z wyciem, i przerywany dzikim i zwierzęcym bulgoczeniem radości z strony dziwnego chłopca.
Dziewczyny odsunęły się, i najmłodsza schroniła się za Jeanne.

"Chcesz poznać Pierre Labourant, dziewczynko?
Hej, to człowiek z żelaznym łańcuchem na szyji, albowiem on kiedyś kąsał.
Chcesz wiedzieć gdzie on żyje, dziewczynko ?
Ha, w ponurym i ognistym miejscu, gdzie ma wielu towarzyszy, niektórzy z nich siedzą na żelaznych krzesłach, paląc się i płonąc; inni są rozciągnięci na żarzących się łożach i także płoną.
Niektórych ludzi są umieszczeni ponad żarzącymi się węglami, kolejni zaś pieką się pośród nieskończonych płomieniami, a jeszcze inni pływają w kotłach płynnego ognia."

Dziewczyny zadrżały i spojrzały wzajemnie na swe przerażone twarze, po czym znów zaczęły się kryć kucając przed nim.

"Chcesz wiedzieć o wilczej pelerynie?" kontynował. "Pierre Labourant podarował mi ją; ona zawija się wokoło mnie, i w każdy Poniedziałek, Piątek i Niedzielę, a także na godzinę podczas zmierzchu każdego dnia, czyniąc ze mnie wilka, wilkołaka.
Zabiłem psy i wypiłem ich krew; ale małe dziewczynki smakują lepiej, ich mięso jest delikatniejsze i słodsze, ich krew jest tłusta i ciepła. Zjadłem wiele dziewcząt, gdy dokonywałem napadów wraz z mymi dziewięcioma towarzyszami.
Jestem Wilkołakiem!
Ah, ha! Jeśli słońce zacznie się chylić ku zachodowi, to niebawem napadnę na jedną z was i zjem ją!"
Znów wybuchł jednym z swych straszliwych napadów śmiechu, i dziewczęta nie mogąc znosić tego dłużej, uciekły w pośpiechu.

Opodal wioski S. Antoine de Pizon, mała dziewczynka nazywająca się Marguerite Poirier, mająca trzynaście lat, pasła swe owce, w towarzystwie chłopca w tym samym wieku, nazywanego Jean Grenier.
Był to ten sam chłopiec z którym rozmawiała Jeanne Gaboriant.

Mała dziewczynka często skarżyła się swym rodzicom na zachowanie chłopca: mówiła że przeraża ją swymi straszliwymi opowieściami; lecz jej matka i jej ojciec nie zważali na jej skargi, aż do dnia w którym to wróciła do domu wcześniej niż zwykle, wystraszona tak bardzo, że opuściła swe stado.
Jej rodzice uznali tym razem sprawę za poważną i zbadali to.
Jej opowieść brzmiała następująco:

Jean często mówił jej że sprzedał się diabłu, i pozyskał dzięki temu zdolność swobodnego poruszania po kraju po zmroku, a czasami też i za dnia, pod postacią wilka.
On zapewnił ją iż zabił i pożarł wiele psów, lecz odkrył iż ich mięso jest mniej smaczne niż mięso z małych dziewczynek, które to smakuje mu najbardziej.
Powiedział jej, iż że nie posmakował go często, lecz jedynie w dwóch określonych przypadkach: w jednym najadł się do syta, i pozostawił resztę wilkom, które przybyły ucztować.
W drugim przypadku zagryzł na śmierć inną małą dziewczynkę, i wypił jej krew, oraz też, jako iż był tym razem bardzo wygłodzony, pożarł ją niemal w całości, pozstawiając jedynie ręce i nogi.

Dziewczynka opowiedziała swym rodzicom, gdy tylko wróciła wystraszona do domu, że pasła swe owce jak zazwyczaj, lecz tym razem Grenier nie był przy tym obecny.
Słysząc szmery w krzakach, zajrzała tam, a dzikie i złe zwierzę skoczyło na nią, i poszarpało jej lewy bok ubrania swymi ostrymi szponami.
Dodała że zdołała się obronić używając swej laski pasterskiej, którą to pobiła owe dzikie zwierzę.
Zwierzę potem cofnęło się kilka kroków, stanęło na nogach niczym pies który prosi, i przyjrzało się jej z takim szaleństwem w oczach, że zaczęła uciekać w popłochu.
Opisała owe zwierzę jako podobne do wilka, lecz będące od niego o wiele krótsze i grubsze; mające czerwone włosy, krępy ogon, i głowę mniejszą niż zwyczajne wilki.

Opowiadanie dziewczynki wywołało ogólne zaniepokojenie w całej parafii.
Wiedziano doskonale o zaginięciu kilku małych dziewczynek w tajemniczym okolicznościach, i rodzice owych dziewczynek drżeli ze strachu, obawiając się, że ich dzieci mogły paść ofiarą ohydnego chłopca obwinianego o te czyny przez Marguerite Poirier.
Sprawa ta została doniesiona organom władzy i przedstawiono ją parlamentowi okręgu Bordeaux.

Śledztwo które przeprowadzono w następstwie owych doniesień, zostało przeprowadzone zgodnie z oczekiwaniami.
Jean Grenier był synem biednego robotnika w wiosce S. Antoine do Pizon, i nie był on synem księdza, jak twierdził.
Na trzy miesiące przed jego aresztowaniem opuścił dom, i podejmował pracę u różnych panów, lub wędrował po kraju żebrząc.
Był kilka razy oskarżany przez rolników o kradzież owiec, oraz zwalniany z powodu niewywiązywania się z swych obowiązków.
Chłopiec nie okazywał niechęci mówienia wszystkiego o sobie, i jego zeznania były sprawdzane, często okazując się prawdziwymi.
Historia którą opowiedział przed sądem, brzmiała następująco:

"Gdy miałem dziesięć, lub jedenaście lat, mój sąsiad - Duthillaire, wprowadził mnie wgłąb lasu, do M. de la Forest, czarnego człowieka, który zaznaczył mnie swym paznokciem i dał mi, oraz Duthillaire maść oraz wilczą skórę.
Od tego to czasu, mogłem przemierzać kraj pod postacią wilka.
Rzeczy i czyny o które oskarża mnie Marguerite Poirier to prawda.
Zamierzałem zabić i pożreć ją, lecz odstraszyła mnie swym kijem.
Zdołałem tylko zabić jednego psa, który miał białe futro, lecz nie napiłem się jego krwi."

Gdy wypytywano go o rzucanie się na dzieci, które to on zabił i zjadł jako wilk, zeznał iż dopuścił się tego raz, będąc w pustym domostwie leżącym w okolicach S. Coutras i S. Anlaye, w małej wiosce, której to nazwy nie pamiętał, gdzie zastał dziecko śpiące w swej kołysce; i jako iż nikt mu nie przeszkadzał, wyciągnął dziecko z jego kołyski, zaciągnął je do ogrodu, przeskoczył przez płot, i pożarł je sycąc swój głód.
Resztki pozostawił wilkom.
W rejonie parafii S. Antoine do Pizon zaatakował małą dziewczynkę która pilnowała owiec.
Była ona ubrana w czarną sukienkę; nie znał jej imienia.
Rozszarpał ją swymi szponami i kłami, po czym ją pożarł.
Sześć tygodni przed aresztowaniem go, napadł na kolejne dziecko, w okolicach kamiennego mostu, w tej samej parafii.
W Eparon zaatakował ogara należącego zapewne do M. Millon, i zabiły zapewne psa, gdyby jego właściciel nie wyszedł ku niemu, trzymając w swej dłoni rapier.

Jean powiedział że posiadał wilczą skórę podczas swego szaleństwa, w której to wychodził na swe polowania na dzieci, na rozkaz swego mistrza, Pana Lasu.
Przed przemianą, smarował się maścią, którą przechowywał w małym garnuszku, który ukrywał zawinięty w swym ubraniu.

W swe wyprawy wyruszał zazwyczaj także na jedną do dwóch godzin w trakcie dnia, w czasie gdy księżyc był już po pełni i zanikał, lecz o wiele częściej wybierał się na swe wyprawy nocą.
Podczas jednej z swych wypraw, towarzyszył mu Duthillaire, lecz on nikogo nie zabił.

Oskarżył swego ojca o współudział w swych czynach, oraz o władanie wilczą skórą; zarzucił mu także uczestniczenie w wypadzie, podczas którego napadł i pożarł dziewczynkę w wiosce Grilland, którą napotkali gdy pasła stado gęsi.
Zeznał też że jej macocha odeszła od jego ojca.
Był przekonany iż zrobiła to, albowiem widziała go gdy zwymiotywał psa i palce dziecka.
Dodał także, iż Pan Lasu surowo zakazał mu obgryzać paznokcie na jego lewej ręce, na której to paznokcie były grubsze i dłuższe niż u innych, i ostrzegł go aby nie spuszczał ich z swego widoku, tak długo jak długo pozostawał pod postacią wilkołaka.

Duthillaire zrozumiał to, a ojciec Jean'a Grenier'a samodzielnie domagał się wysłuchania go podczas rewizji.

Zeznania złożone przez ojca i macochę Jean'a zgadzały się w wielu miejscach z zeznaniami złożonymi przez ich syna.
Miejsca o których Grenier zeznał iż były miejscami w których napadał na dzieci, zostały rozpoznane i odnalezione, a daty dokonywania napaści pokrywały się z datami podanymi przez rodziców zaginionych maleństw, jako czas w których zaginęły ich maleństwa.

Opisy ran do których zadawania przyznał się Jean w swych zeznaniach, zgadzały się z opisami ran znalezionymi u zamordowanych dzieci.

Został skonfrontowany z Marguerite Poirier, którą wybrał spośród pięciu pozostałych dziewczyn, i wskazując na jej wciąż gojącą się ranę na ciele, oświadczył że ranę tę zadał swymi kłami, w czasie gdy atakował ją pod postacią wilkołaka, lecz ona zdołała odpędzić go używając swego kija.
Zeznała iż zaatakował ją mały chłopiec, który zamierzał ją zabić, i nie mogła wtedy liczyć na przybycie kogolwiek by ją uratował, oświadczyła też wobec Jeana: "Mam cię teraz".

Odnaleziono człowieka który ocalił dziecko, po czym dostarczył je wujowi uratowanemu chłopca; człek ów potwierdził zeznania złożone przez Grenier'a, używając słów podobnych do wspomnianych powyżej.

Jean został skonfrontowany z swym ojcem.
Zaczął się wtedy wahać i zmieniać swe zeznania.
Przesłuchanie trwało tym razem bardzo długo, i było ono bardzo męczące dla słabego umysłu wyczerpanego chłopca, tak więc sprawa została odroczona.
Gdy skonfrontowano go następnie z dziadkiem - najstarszym przedstawicielem rodziny Grenier, Jean opowiedział swą historię tak samo jak za pierwszym razem, nie zmieniając w niej żadnego ważnego szczegółu.

Okoliczności w których to Jean Grenier zabił i pożarł wiele dzieci, oraz okoliczności w których to miał dokonywać ataków i napaści na inne osoby, z zamiarem pozbawienia ich życia, zostały dogłębnie zbadane; lecz nie znaleziono dowodów na współudział jego ojca w owych morderstwach, tak też został on zwolniony przez sąd, i oczyszczony z wszelakich podejrzeń.

Jedynym świadkiem który potwierdzał zeznania które złożył Jean, a z których to wynikało jakoby miał się przemieniać w wilka, była Marguerite Poirier.

Zanim sąd ogłosił wyrok, przedstawiciel ławy przysięgłych, w swej elokwentnej przemowie, odłożył na później wszystkie pytania o dokonywanie czarów i zawarcia paktu z diabłem, oraz przemianę w zwierzęcą bestię, oraz śmiało oświadczył iż sąd powinien zastanowić się nad wiekiem dziecka, będącego tak bardzo tępe i głupawe - że dziecko w wieku siedmiu lub ośmiu lat ma więcej niż ono rozumu w głowie.
Przedstawiciel ławy przysięgłych kontynuując swą przemowę, oświadczył że Lykantropia oraz Kuantropia to zwyczajne halucynacje, i przemiana zachodzi jedynie w zagubionym wnętrzu umysłu, stąd też więc, nie jest to przestępstwo za które można by karać.
Powinno się także wziąć wzgląd na wiek chłopca, a także jego wykształcenie i poziom jego moralności.
Sąd skazał Grenier'a na uwięzienie go w klasztorze w Bordeaux, gdzie mógłby zostać nauczony swych chrześcjańskich i moralnych obowiązków; lecz każda próba ucieczki z owego więzienia miała zostać karana śmiercią.

Wspaniały towarzysz dla mnichów !
Obiecujący uczeń którego mogą nauczać swych nauk !
Nikt tak szybko jak on, nie został przyjęty do okolicznego zakonu, dopóki nie dotarł gorączkowo do klasztornych krużganków i wszystkich czterech ogrodów, znajdując tam stos zakrwawionych i surowych ochłapów mięsa, i rzucając się na to i pożarł to w niewiarygodnie szybkim czasie.

Delancre odwiedził go siedem lat później, znajdując go jako człeka mającego drobny i przygarbioną sylwetkę, bardzo nieśmiałego, oraz niezdolnego do spojrzenia komukolwiek w twarz.
Jego oczy były zapadłe w swych oczodołach i niepokojne; zęby długie i wystające poza usta; paznokcie czarne, i miejscami zniszczone; jego umysł zaś totalnie pusty; zdawał się niezdolny do zrozumienia nawet najprostszych rzeczy.
Opowiedział swa historię dla Delancre, i powiedział mu o tym jak biegał dawniej w lasach przemieniony w wilka, i że nadal odczuwa głód surowego mięsa, szczególnie z małych dziewczynek, które określał jako smakołyki, dodając że z powodu obecnego uwięzienia, nie miał możności posmakowania owego mięsa od dawna.
Wspomniał iż Pan Lasu odwiedził go dwukrotnie w więzieniu, lecz zdołał go odpędzić od siebie używając symbolu krzyża.
Złożył zeznania odnośnie morderstw dokładnie takie same jak złożone w czasie śledztwa; dodając do tego swą opowieść o zawarciu paktu z Czarnym (Diabłem) i sposobach w jakich dokonywała się przemiana, co także było zgodne z jego poprzednimi zeznaniami.

Umarł w wieku dwudziestu lat, krótko odwiedzinach Delancre'sa.
W obu procesach - Rouleta i Greniera - sądy odniosły się do sprawy Lykantropii, lub przemian w zwierzęta, traktując je jako prawdziwe i udowodnione przypadki chorób umysłowych.
Od tego też czasu, lekarze traktują ją jako formę ujawniania się choroby umysłowej, rzadziej zaś jako przestępstwo które powinno się ścigać z ramienia prawa.
Niemniej strach myśleć o tym iż nadal mogą istnieć na świecie osoby przepełnione niepohamowanym pragnienia ludzkiej krwii, które zdolne są do popełniania napotworniejszych okropieństw, i to które mogą się wymknąć strażnikom, lub wyłamać ograniczające ich kraty w zakładzie psychiatrycznym po czym zbiec na wolność.



Powrót do Księgi Wilkołaków







ميترا / मित्र / Ми́тра / Mitra
Mitra Taus Melek

Misja | Polityka Prywatności | | Kontakt | Zgłoś Błąd | Pióropusz.Net | Magical-Resources.Net
Wyszukiwarka zasobów Portalu Mrooczlandia
Internationale: Российская Федерация | English language | Deutsche Sprache | China | Lingvo Internacia

Portal Mrooczlandia www.Mrooczlandia.com
Wszelkie prawa zastrzeżone ©