Portal Mrooczlandia





[ Księga Wilkołaków ]

Rozdział VIII
Opowieści ludowe zawierające wątek wilkołaków


Jałowość Angielskiego Folkloru - Tradycje z okolic Devonshire - Pochodzenie Wilkołaka - Kanibalizm w Szkocji - Rozbójnik z Angus - Karzeł z Perth - Francuskie Wierzenia - Tradycja Norweska - Duńskie opowieści o Wilkołakach - Opowieści z Holstein - Wilkołak w Niderlandach - Wilkołak u Greków; Serbów; Białorusinów; Polaków; Rosjan - Rosyjski przepis na stanie się wilkołakiem - Czeski Vlkodlak - Opowieści z Armenii - Indyjskie Opowieści - Budowie z Abisyni - Amerykańskie Opowieści o Przemianie - Słowacka Opowieść Domowa - Podobne opowieści z Grecji, Béarnais, i Islandii

Angielskie wierzenia ludowe są niezwykle ubogie pod kątem liczby opowieści o wilkołakach, co spowodowane jest tym, iż wilki w Anglii zostały wytrzebione już za czasów królów Anglo-Saksońskich, i od czasu przestały być dla ludzi obiektem budzącym lęk oraz strach.
Pomimo to, tradycyjne wierzenia w wilkołaki musiały jednak pozostać na długo w umysłach ludzi, i mimo iż obecnie zanikają, to słowa i skojarzenia z nimi związane pojawiają się w starych balladach i romansach.
W Kempion znajdujemy poniższy ustęp:

O czyżby to wojenny wilk w lesie?
Lub też syrena w morzu?
Czy może człowiek lub dzika kobieta,
Mym celem miłość prawdziwa, do takiej oto kobieco-kształtnej ciebie ?

Są one także w romansie "Wiliam i Wilkołaka" w Hartshorn; niemniej fragment ten jest w języku francuskim:
For he of Frenche this fayre tale ferst dede translate,
In ese of Englysch men in Englysch speche.


Według powszechnych przekonań, wiedźmy zamiast przemieniać się w wilka, często przemieniały się w kotkę lub zająca, i uważano iż pod tą postacią owe jędze udają się na swój szatański Sabbat.

W rejonie Devonshire na terenie wrzosowisk bestie owe gromadzą się pod postacią czarnych psów, i słyszałem opowieść o dwóch takowych stworzeniach, które to pojawiały się w zajeździe, gdzie nocami wypijały cyder, czyniąc to tak długo tak długo, aż mieszczanie postrzelili je srebrnymi guzikami w głowę, a wtedy to błyskawicznie przemieniły się w dwie znane i bardzo znienawidzone stare jędze.
W Heathfield, niedaleko Tavistock, wraz z każdą pełnią szalał dziki myśliwy wraz z swymi ogarami; ma on białe włosy których dostał gdy został uratowany przez kupca z targu, który odkrył wtedy, że jest to przemieniona młoda dziewczyna.

Gervaise z Tilbury pisze w swym "Otia Imperalia":
"Vidimus frequenter in Anglia, per lunationes, homines in lupos mutari, quod hominum genus gerulfos Galli vocant, Angli vero wer-wlf, dicunt: wer enim Anglice virum sonat, wlf, lupum."

Gervaise może mieć rację w swych badaniach nad pochodzenia owej nazwy, i wilkołak (ang. were-wolf) może oznaczać człowieka-wilka (man-wolf), chociaż w innym miejscu tej książki podaję też i nieco odmienne, przypuszczalne źródła pochodzenia owej nazwy, odnośnie których sądzę iż są one bardziej wiarygodne.

Niemniej Gervaise ma podstawy by twierdzić że wér oznacza człowieka; jest tak w języku Anglo-Saksońskim, u Gotów zaś to vair, na terenach romańskich vir, w Islandii verr, w języku westyjskim vîra, w staro-pruskim wirs, wirs w łotewskim, vîra w sanskrycie, oraz bîr w bengalskim.

W Szkocji zdarzały się przypadki kanibalizmu, lecz nie miały one żadnego związku z przemianą w zwierzęta.

Tak więc też, Bethius, w swej historii Szkocji, wspomina o rozbójniku i jego córce, którzy pożerali dzieci, zaś Lindsay z Pitscottie składa nam pełną relację odnośnie tej sprawy.

"W tych czasach (1460 rok) żył sobie wraz z rodziną pewien rozbójnik, który to napadał na pewne miejsca w rejonie Angus.
Ów niegodziwy człowiek miał w zwyczaju skrycie wykradać młodzież i dzieci, porywać je i zjadać, traktując je jako młode i smaczne przysmaki.
Z powodu owych zdarzeń i dopuszczania się tych nikczemnych czynów, został spalony na stosie wraz z swą żoną i dzieckiem, oszczędzano jednak tego losu dziewcznie, która została ocalona i zaprowadzona do Dandee, gdzie została oddana na wychowanie do rodziny zastępczej; zaś gdy osiągnęła dojrzałość, została skazana na śmierć i spalona za dokonane w przeszłości przez jej rodzinę przestępstwa.
Mówi się, że gdy prowadzono ją na stos, to zgromadziło się wielu ludzi, w szczególności zaś kobiet, przeklinających ją, ona zaś była bardzo nieszczęśliwa z powodu oskarżania ją o popełnienie owych przeklętych czynów.
Powiedziała ona do nich wszystkich, spokojnie zwracając się ku nim:
'Dlaczego oskarżacie mnie o dokonanie owych straszliwych rzeczy ?
Dajcie mi dowód i przekonajcie mnie, że jadłam mięso z kobiet i mężczyzn, które to jest tak smaczne, że nigdy nie zdołam tego zapomnieć.'
Tak więc, pomimo oznak skruchy, owa nieszczęśnica umarła na oczach ludzi."

Wyntoun dokonał także wzmianki w swych kronikarskich notatkach, o kanibalu który żył tuż przed nim, i być może pozyskał o nim informacje zasłyszane od współczesnych mu ludzi.
Było to w roku 1340, gdy większa część Szkocji została spustoszona przez armie Edwarda III.
Poniższy cytat pochodzi z jego dzieła - Chronicle i jest w staro-angielskim:

For intill well-great space thereby,
Wes nother house left nor herb'ry.
Of deer thare wes then sic foison (profusion),
That they wold near come to the town,
Sae great default was near that stead,
That mony were in hunger dead.
A carle they said was near thereby,
That wold act settis (traps) commonly,
Children and women for to slay,
And swains that he might over-ta;
And ate them all that he get might;
Chwsten Cleek till name behight.
That sa'ry life continued he,
While waste but folk was the countrie.


Musimy tylko porównać oba te przypadki z tymi, które zostały opisane w poprzednich dwóch rozdziałach, a przekonamy się jak łatwo w powszechnych przekonaniu zaprzestano w Wielkiej Brytanii łączyć sprawę przemianę postaci z kanibalizmem.
Obwiniani o to ludzie, podobnie jak człowiek winny dokonywania bandyckich napadów, opisywany przez Angusa, lub Karzeł z Perth, zostali by potraktowani w Francji lub Niemczech jako wilkołaki, i poddano by ich badaniom mającym udowodnić ich wilkołactwo.

Nawiasem mówiąc, S. Jerome oskarżał o to także też i Szkotów.
W czasach swej młodości, w okolicach roku 880 odwiedził Galię, i zanotował:
"Gdy byłem młodzieńcem w Galii, widziałem Attacotti - brytyjski lud który żywi się ludzkim mięsem; gdy w lasach napotkają osoby wypasające stada świń, tłumy bydła lub stada owiec, to obcinają mężczyznom pośladki a kobietom piersi, traktując je jako wielki przysmak" - czyli innymi słowami mówiąc, wolą oni jeść raczej pasterzy niż ich zwierzęta.
Gibbon który odnosi się do powyższego cytatu, powiada iż:
"Jeśli w sąsiedztwie kupieckiego i literackiego miasta Glasgow, rzeczywiście istniała rasa kanibali, to możemy się zastanowić, nad tym okresem historii Szkocji, łączącym w sobie zarówno prymitywne barbarzyństwo jak i cywilizowane życie.
Takie spostrzeżenia prowadzą do rozszerzenia kręgów naszego rozumowania, i zachęcają nas do oczekiwania z nadzieją iż Nowa Zelandia może stworzyć w przyszłości, system Humanizmu Południowej Półkuli..."

O ile tradycja odnosząca się do wilkołaków jest w Anglii bardzo ograniczona, to całkowicie odwrotną sytuację spotykamy tuż po przekroczeniu wody i wejściu na kontynent.

Na południu Francji panuje nadal przekonanie, że klątwa lub przekleństwo może uczynić określonych ludzi lykantropami - czyli osobami potrafiącymi się przemieniać w wilki podczas pełni księżyca.
Żądza opanowywuje ich późnym wieczorem.
Opuszczają swe łoża, wyskakują przez okna, i wskakują do fontan.
Po dokonaniu owej kąpieli, pojawia się na nich gęste futro, zaczynają chodzić na czworakach, i rozpoczynają dokonywać napadów na pola i łąki, poprzez lasy i wioski, gryząc wszystkie zwierzęta i ludzi których tylko spotkają na swojej drodze.
Wraz z nadejściem świtu, powracają do źródełka, zanurzają się w nim, tracąc swą sierść, i powracają do swych opuszczonych łóżek.
Czasami mówiono że loup-garou pojawia się pod postacią białego psa, lub że ciągnie za sobą łańcuch do którego jest przykuty; lecz jest to prawdopodobnie wynik wymieszania się motywu wilkołaka z motywem psa kościelnego, bar-ghest, piekielnym ogarem lub podobnie nazywanego zwierzęcia które jak wierzono nawiedza przykościelne cmentarzyska.

W Périgord, wilkołaka nazywa się louléerou.
Wierzono iż pewna część ludzi, a w szczególności bękarty, czują się zmuszeni wraz nadejściem każdej pełni księżyca, do przemieniania się w diabelskie zwierzęta.

Przymus ów nadciąga to wraz z nastaniem nocy.
Lykantropowie wyskakują z okien, wskakują do studni, po czym ochlapawszy się wodą przez kilka chwil, wychodzą z niej ociekając wodą, i odziewają się w koźle skóry, którymi to obdarzył ich diabeł.
W tym stanie, louléerous biegają na czworakach, podczas nocy przemierzając okolice, i mordują oraz pożerają wszystkie psy jakie tylko napotkają na swej drodze.
Wraz z nastaniem dnia zrzucają koźlą skórę i powracają do swych domów.
Często chorują co jest spowodowane jedzeniem przez nich starych i twardych psów, i wymiotują ich niestrawionymi łapami.
Największym ich kłopotem jest fakt, iż będąc w stanie louléerou, mogą zostać zabici lub ranieni.
Wraz z pierwszym ukazaniem się krwii w zadanych im ranach, zanika ich diabelskie przebranie, i powracają do swej prawdziwej postaci, dzięki czemu mogą zostać rozpoznani, i od tej pory są uważani za zakałę swej rodziny.

Wilkołaka można łatwo rozpoznać, nawet jeśli nie posiada w danej chwili swej sierści; jego dłonie są szerokie a palce krótkie, i czasami wewnętrzna strona ręki jest porośnięta włosami.

W Normandi, osoby będące skazane na bycie loups-garoux, zarzucają sami na siebie skórę nazywaną here lub hure, będącą pożyczoną od diabła.
Gdy przebywają w przemienionej postaci, towarzyszy im diabeł i biczuje ich stopy na każdym kroku.
Jedynym sposobem na uwolnienie wilkołaka z tej niewoli jest trzykrotne ukłucie go nożem w czoło.
Niemniej jednak, pewni ludzi mniej przyzwyczajeni do alopatycznych zachowań, uważają że do wyzwolenia procesu wystarczą trzy krople krwii spowodowane ukłuciem przez igłę.

Zgodnie z opinią ludową tej samej prowincji, loup-garou przemienia się czasami na siłę z ciała przeklętej osoby, która po męczarniach zaznawanych w swym grobie, wyrwała się z niego na wolność.
Pierwsze stadium procesu polega na pożarciu tkaniny grobowej która okrywa jego twarz; następnie z grobu słychać jego jęki i przytłumione wycie, przenikające nocne ciemności, ziemia na grobie zaczyna się wznosić, aż wreszcie, wraz z krzykiem i wrzaskiem, otoczony fosforyzującą poświatą, i cuchnący straszliwym odorem, wyskakuje na zewnątrz jako wilk.

W Le Bessin, przypisuje się czarownikom moc przemiany określonych osób w zwierzęta, przy czym najczęściej mają oni przemieniać ludzi w psy.

W Norwegii wierzy się, iż istnieją osoby zdolne przemieniać się w postać wilka lub niedźwiedzia (Huse-björn), po czym powracać do swej własnej formy; zdolność ta dostępna jest tym którym została udzielona przez Trolle, lub też osoby ją posiadające same są Trollami.

W wiosce leżącej pośrodku lasu, zamieszkiwały dwie osoby - Lasse i jego żona.
Pewnego dnia Lasse wyszedł do lasu aby ściąć drzewo, lecz zapomniał uczynić na sobie znak krzyża, i zmówić modlitwę, dlatego też pewne Trolle lub Wilcze Wiedźmy (varga mor) opanowały go swą mocą i przemieniły w wilka.
Jego żona opłakiwała go przez wiele lat, lecz pewnego roku, w wigilię Bożego Narodzenia, do jej drzwi zastukała biedaczka, bardzo biedna i nosząca obszarpane ubranie, zaś dobra kobieta wprowadziła ją do swego domu, nakamiła do syta, i mile potraktowała.
Opuszczając jej dom, żebraczka powiedziała że prawdopodobnie może zobaczyć swego męża - Lasse, albowiem on nie umarł, tylko wędruje po lasach przemieniony w wilka.
Wraz z zapadnięciem nocy, żona udała się do spiżarni aby zabrać z niej kawałek mięsa na następny dzień, gdy nagle, w chwili kiedy to zamierzała z niej wyjść, spostrzegła stojącego przed nią wilka, trzymającego łapę na progu spiżarni, i spoglądającego na nią smutnie i głodnie.
Widząc to, powiedziała "Gdybym była pewna że jesteś moim mężem - Lasse, dałabym ci kawałek mięsa".
W tej samej chwili wilcza skóra znikła, i stanął przed nią jej mąż w swym ubraniu, w którym to wyruszył owego nieszczęśliwego poranka do lasu, gdzie został zaczarowany.

Finowie, Lapończycy, i Rosjanie są często obdarzani niechęcią, albowiem Szwedowie uważają że owe narody mają zdolność zamiany innych ludzi w dzikie zwierzęta.
W ostatnim roku wojny z Rosją, gdy za wojskami Calmar'a przemieszczała się duża liczba wilków, opowiadano powszechnie że Rosjanie zamienili swych szwedzkich jeńców w wilki, i wysłali je do swych domóstw, aby zasiedliły swój kraj.

W Danii opowiada się następującą historię:
Człowiek, który od dzieciństwa był wilkołakiem, gdy podczas pewnej nocy wracał z swą żoną z zaślubin, spostrzegł że nadchodzi pora, w której to opanowywuje go diabeł; dał lejce swej żonie, i zstąpił z powozu, mówiąc do jej: "Jeśli coś przybiegnie do ciebie, to uderz to lekko fartuchem".
Następnie oddalił się, lecz tuż po jego oddaleniu się, kobieta, siadając na powozie, spostrzegła że towarzyszy jej wilkołak.
Zrobiła to co jej nakazał mąż, uderzając w bestię fartuchem, z którego to bestia urwała kawałek, i zaczęła uciekać.
Po pewnym czasie, mąż powrócił i zaczął ją szukać, odnajdując ją płaczącą ze strachu - "Mój Boże, człowieku, ty jesteś wilkołakiem!"
"Dzięki tobie, żono" odpowiedział "jestem już od tego uwolniony".
I od tego czasu nie była już więcej atakowana.

Jeśli kobieta podczas północy rozciągnie pomiędzy czterema patyczkami błonę końskiego noworodka która pęka podczas narodzin, i dotknie ją będąc nagą, to urodzi dziecko bez bólu podczas porodu; lecz wszystcy chłopcy których urodzi będą wilkołakami posiadającymi ludzką postać, i będzie szło ich rozpoznać poprzez zrośnięte brwii ponad ich nosem.
W określonym czasie, nocą, przybiorą postać psa z trzema łapami.
Lecz gdy pewna osoba powie im że są wilkołakami, lub zarzuci im ową rzecz, to owi ludzie uwolnią się od swego przekleństwa.

Zgodnie z popularną duńską piosenką ludową, bohater przemieniony przez swą macochę w niedźwiedzia, walczy z rycerzem:
Dla niej, która to mnie oczarowała,
kobiety fałszywej i rzucającej uroki,
Związała mnie pasem żelaznym dokoła
Jeśli nie zdołasz rozerwać pasa owego,
Rycerzu, Zniszczę cię!
* * * *
Szlachcic zrobił znak krzyża,
pas odpadł i niedźwiedź uległ przemianie,
I Patrzcie ! Był nim silny rycerz,
Królestwo ojca swego odzyskał.

Kjampeviser, str. 147.

Gdy w Ofodens Priestegjeld został zabity stary niedźwiedź, to po jego śmierci zmarło sześciu ludzi i sześćdziesiąt koni, albowiem wszystcy byli ze sobą powiązani w podobny sposób.

W Schleswig i Holstein mówi się że jeśli do wilkołak zawoła się po trzykroć jego imię z katolickiego chrztu, to powraca on do swej ludzkiej postaci.

Podczas upalnych źniw, pewni żeńcy położyli się na polu aby przespać południową przerwę, gdy jeden z nich nie mogąc spać, z leksza obserwował innych, i obwiązawszy się rzemieniem, stał się wilkołakiem.

Młodzieniec należący do Jägerup wracał późną nocą z Billund, został zaatakowany niedaleko Jägerup przez trzech wilkołaków, i zostałby prawdopodobnie rozszarpany na kawałki, oraz nie zdołałby się obronić, gdyby nie wskoczył na pole żyta, gdzie nie mieli żadnej przewagi nad nim.

W okolicach Caseburg, na wyspie Usedom, pewien człowiek wraz z swą żoną zajmowali się zbieraniem siana na polu, gdy nagle po jakimś czasie kobieta powiedziała do męża że jest niespokojna, i nie może tutaj dłużej pozostać, tak też więc wybiera się w odległe miejsce.
Lecz pierw zażądała od swego męża, aby obiecał jej, że jeśli przypadkiem stanie mu na drodze dzikie zwierzę, to rzuci w nie kapeluszem i ucieknie, a zwierzę owe nie uczyni mu wtedy krzywdy.
Żona odeszła, lecz krótko po jej odejściu, pojawił się wilk który przepłynął w poprzek Swine, i podbiegł do żniwiarza.
Człowiek cisnął w wilka swym kapeluszem, który to zwierzę rozerwało na strzępy.
W międzyczasie przybiegł chłopiec z widłami, i nadział na nie wilka uderzając go widłami od tyłu: w tej samej chwili nastąpiła przemiana, i wszystcy zobaczyli że chłopak zabił żonę wieśniaka która była pod postacią wilka.

W dawnych czasach spotykano ciekawe osoby w okolicach Steina, które ubierając pewne pasy, potrafiły przemienić się w wilkołaki.
Pewien człowiek mieszkający w tych okolicach, miał takowy pas, lecz pewnego dnia zapomniał go ukryć, jak to zazwyczaj robił.
Podczas jego nieobecności, pas znalazł jego młodszy syn; opasał się nim, i natychmiast zamienił się w zwierzę, upodabniając się do bezwładneej bestii, zataczając się niczym ociężały niedźwiedź.
Gdy osoby będące w domu spostrzegły to, zaczęły pospiesznie szukać ojca, który w danej chwili właśnie powrócił i odpiął swój pas, który wykradło owe dziecko.
Chłopiec opowiadał później, że gdy tylko nałożył pas, to odczuł tak straszliwy głód, że był gotów rozszarpać na kawałki i pożreć każdego kto tylko stanąłby mu na drodze.
Przypuszczano że pas został wykonany z ludzkiej skóry i jest szeroki na trzy palce.

W Wschodnim Friesland, wierzono kiedyś, że gdy w jednej rodzinie urodzi się siedem dziewczyn, to wśród nich jedna musi być wilkołakiem, dlatego też młodzież bardzo się ociągała z wyjściem za mąż za jedną z siedmiu sióstr.

Zgodnie z ciekawą litewską opowieścią, opisaną przez Schleicher'a w jego "Litauische Märchen", osoba która przemieniła się w wilkołaka lub niedźwiedzia, musiałaby klęczeć w jednym miejscu przez sto lat, zanim pojawi się nadzieja na uwolnienie z zwierzęcej postaci.

W Niderlandach można usłyszeć poniższą opowieść:
Pewien człowiek pewnego razu wybrał się wraz z swym łukiem na zawody strzeleckie w Rousse, lecz gdy był w połowie drogi do zaplanowanego miejsca, ujrzał nagle jak wielki wilk wyskakuje z zarośli, i rusza w kierunku młodej dziewczyny, która siedziała na miedzy łąki, pasąc krowy.
Człowiek nie zwlekał długo, tylko natychmiast wyciągnął strzałę, wycelował łuk, i celnie trafił wilka w prawy bok, tak że strzała zdołała się wbić i utrzymać w ranie, zaś wilk skowycząc uciekł do lasu.

Następnego dnia usłyszał iż służący z domu burmistrza został znaleziony martwy, co spowodowane było postrzeleniem go w prawy bok poprzedniego dnia.
Sprawa ta była tak bardzo ciekawa dla łucznika, że zażądał on możliwości obejrzenia strzały.
Rozpoznał ją jako jedną z swych własnych strzał.
Następnie zażądał aby wszystkie obecne tam osoby opuściły ów pokój, tłumacząc to tym, iż człek ów był wilkołakiem i pożarł wiele małych dzieci.
Następnego dnia zmarł.

U Bułgarów i Słowaków, wilkołak nazywany jest vrkolak, nazwa ta zbliżona jest do używanej przez współczesnych Greków (brúkolakas).
Grecki wizerunek wilkołaka jest bardzo podobny do wampira.
Lykantrop wpada w kataleptyczny trans, podczas to którego, jego dusza opuszcza jego ludzkie ciało, wchodząc do ciała wilka lub kruka przepełniona żądzą krwii.
Wraz z powrotem duszy do ludzkiego ciała, ciało ludzkie jest wyczerpane i obolałe z powodu bardzo silnego zmęczenia.
Po śmierci lykantropowie stają się wampirami.
Uważa się że często pojawiają się na polach bitew pod postacią wilka lub hieny, i kradną oddech umierającym żołnierzom, lub też wykradają niemowlęta z ich kołysek.
Współcześni Grecy wołają tak na wszystkich prymitywnie wyglądających ludzi, posiadających ciemną cerę, zdeformowane członki ciała {Grecki brúkolakas}, i przypisują im zdolność poruszania się pod postacią wilka.

Serbowie łączą ze sobą wampiry z wilkołakami, określając ich pod wspólną nazwą - vlkoslak.
Ich wściekłość objawia się zazwyczaj w środku zimy: zaczynają się wtedy zbierać, pozbawiając się wtedy swych wilczych skór, które to zawieszają na drzewach rosnących w ich pobliżu.
Jeśli komuś uda się zdobyć ową skórę i spalić ją, to vlkoslak jest od tej chwili odczarowany i uwolniony od przekleństwa.
Moc przemieniania się w wilkołaka jest nabywana poprzez napicie się wody zaczerpniętej z śladu wilczej łapy odciśniętej w glinie.

U Białorusinów, wawkalak to człowiek który rozgniewał diabła, i diabeł ukarał go przemieniając go w wilka, po czym posłał go do swych bliskich, którzy mogą go rozpoznać i nakarmić.
Jest to najbardziej przyjacielsko nastawiony wilkołak, który nie dokonuje żadnych szkód, i objawia swe uczucie wobec swych krewnych liżąc ich dłonie.
Nie może on jednak pozostawać zbyt długo w jednym miejscu, tak też więc wędruje z domu do domu, i z wioski do wioski, wiedziony nieustającym zamiłowaniem do zmiany otoczenia.
Jest to paskudny zwyczaj, dotyczący osób które paktują z diabłem.

Słowacy żartobliwie nazywają pijaków vlkodlak, albowiem owi pijacy czynią z samych siebie zwierzęta.
Słowacka opowieść domowa o wilkołaku zamyka ten rozdział i znajduje się na dole poniższego tekstu.

Polacy mają także swoje wilkołaki, których gniew wybucha dwukrotnie w trakcie roku - w trakcie święta Bożego Narodzenia oraz podczas letnich dożynek.

Zgodnie z pewną opowieścią z Polski, jeśli wiedźma położy pas z ludzkiej skóry, na progu domostwa w którym trwa przyjęcie ślubne, to panna młoda i pan młody, a także druhna i drużba który przekroczą ponad owym pasem, przemienią się w wilki.
Jednak po trzech latach, wiedźma okrywa ich włochatym futrem, i odwraca czar; a wtedy to natychmiast odzyskują swą naturalną postać.
Pewnego razu, wiedźma rzuciła skórę o zbyt małych rozmiarach na pana młodego, tak że nie skóra owa nie zakryła jego ogona; odzyskał on swą ludzką postać, lecz zachował też jednocześnie swój wilczy ogon.
Rosjanie nazywają wilkołaka nazwą oborot, co oznacza "przemieniony".
Poniżej znajduje się przepis na stanie się jednym z nich.
"Każdy kto zamierza zamienić się w oborot,
niechaj poszuka w lesie ściętego drzewa;
niechaj uderzy w nie małym miedzianym nożem,
i obejdzie je trzykrotnie, powtarzając poniższe wezwanie:

Na morzu, na oceanie, na wyspie, w Bujan,
Na pustym pastwisku błyszczy księżyc, kładący się na pniu jesionu
w zielonym lesie, w mrocznej dolinie.
Zbliża on ku stadom wędrownego kudłatego wilka.
Rogate bydło oczekuje jego ostrych, białych kłów;
Lecz wilk nie wchodzi do lasu,
Lecz wilk nie zagłębia się w cienistych dolinach,
księżyc, księżyc, złoto-rogi księżyc,
Stawia się lecącym kulom, tępym nożom myśliwych,
Łamie pasterskie laski,
Rzucając dziki lęk na wszystkie bydło,
Na człowieka, na wszystkie chodzące istoty,
Albowiem nie zdołają złapać szarego wilka,
Albowiem nie rozszarpią jego ciepłej sierści
Me słowo więzi i zniewala, zniewala bardziej niż sen,
Zniewala bardziej niż obietnica złożona przez bohatera!

"Następnie niechaj trzykrotnie przeskoczy drzewo i wskoczy do lasu, przemieniony w wilka".
[SACHAROW: Inland, 1838, Nr. 17.]
W starożytnym czeskim "Lexicon of Vacerad" (A. D. 1202) wilkołak określany jest nazwą vilkodlak, i ukazuje się go jako Fauna.
Safarik mówi o nim:
"Incubi sepe improbi existunt mulieribus, et earum peragunt concubitum, quos demones Galli dusios nuncupant." Zaś w innym miejscu:
"Vilkodlaci, incubi, sive invidi, ab inviando passim cum animalibus, unde et incubi dicuntur ab incubando homines, i. e. stuprando, quos Romani faunos ficarios dicunt."
To samo wierzenie odnośnie lykantropii istniejące w Armeniii jest potwierdzone przez następującą historię zawartą przez Haxthausen, w jego Trans-Caucasia (Leipzig, i. 322):
"Człowiek widząc wilka, który niósł dziecko, zaczął go gonić.
Ścigał go bardzo szybko, lecz nie zdołał go złapać.
Wreszcie znalazł ręce i nogi dziecka, i spostrzegł widniejące nieopodal małe wejście do jaskini, w której to leżała wilcza skóra.
Rzucił ją w płomienie ogniska i natychmiast pojawiła się kobieta, która wyła i próbowała uchronić skórę przed spaleniem przez płomienie ognia.
Niemniej człowiek nie poddawał się, i dopilnował aby skóra spłonęła, a wtedy to owa kobieta zniknęła w dymie."

W Indiach, z uwagi na powszechność na owych terenach doktryny metempsychozy, wiara w możliwość przemiany jest bardzo rozpowszechniona.
Ślady prawdziwej lykantropii spotykane są także we wszystkich rejonach do których dotarł buddyzm.
W Cejlonie, w Tybecie, oraz w Chinach, odnajdujemy je jako element oddziaływujący na część narodowych przekonań i przesądów.
W Pantschatantra zawarta jest opowieść o zaczarowanych synu Brahmina, który był za dnia wężem, zaś nocą powracał do swej ludzkiej postaci.

Ojciec Vikramâditya, syn Indry, został skazany na przebywanie pod postacią osła za dnia, zaś do ludzkiej postaci powracał dopiero nocą.

O zjawisku tym opowiada także współczesna historia hinduska:
Książe ożenił się z małpą, zaś jego bracia poślubili przystojne księżniczki.
Podczas uroczystości wydanej przez królową na część jej pasierbic, pojawiła się przepiękna dama ubrana w wspaniałe szaty.
Nie był to nikt inny niż małpa, która porzuciła swą skórę na tą okazję: zaś książe zakradł się do jej komnaty i spalił skórę małpy, dzięki czemu uniemożliwił powrót swej żonie do jej poprzedniej - małpiej - postaci.

Nathaniel Pierce opowiada nam o przesądach w które to wierzono w Abisini, a będących bardzo zbliżonymi do panujących w Europie.

Donosi nam, iż w Abisyni wysoko ceniono osoby pracujące przy obróbce złota i srebra (jubilerów; złotników), lecz zarazem też bardzo nisko oceniano osoby pracujące przy obróce żelaza (kowali), traktując ich jako istoty gorszego rodzaju.
Ich krewniacy przypisywali sobie nawet zdolność przemiany w hieny, lub inne dzikie zwierzęta.
Wszystkie drgawki i histeryczne zamieszanie uważano za skutek ich "złego oka".
Amhara nazywał ich Buda, Tigré, Tebbib.
Byli tam także i mahometańscy i żydowscy Budowie.
Bardzo trudno wyjaśnić pochodzenie tego dziwnego przesądu.
Owi Budowie wyróżniali się spośród innych ludzi faktem noszenia złotych kolistych kolczyków w uchu, a Coffin donosi nam, że często napotykał hieny noszące owe kolczyki w swych uszach, oraz spotykał je nawet u zwierząt które samodzielnie zastrzelił lub ubił.
Niemniej jednak, Coffin nie był w stanie stwierdzić w jaki sposób owe kolczyki się znalazły w ich uszach.

Prócz zdolności do przemienia się w hieny lub inne dzikie bestie, przypisywano im także i wiele innych zdolności; tak też więc Abisyńczycy byli szczerze przekonani że o północy okradają oni groby, i nikt nie ośmieliłby się ich dotknąć, co nazywano by quanter, lub suszyć mięso w swym domu, pomimo że nie odmówili by podzielenia się świeżym mięsem, jeśli ujrzeli by zwierzę, z którego ono pochodzi, przed jego zabiciem.
Coffin donosi nam także, jako naoczny świadek owej sytuacji, o następującej historii:

Wśród jego sług był Buda, który to pewnego wieczoru gdy jeszcze było widno, przyszedł do swego pana i poprosił o zgodę na opuszczenie go aż do następnego poranku.
Dostał upragnioną przerwę i odchodził; lecz gdy tylko Coffin odwrócił swą głowę, jeden z jego ludzi zawołał - "Patrzcie! On zamienia się w hienę !" wskazując na kierunek w którym udał się ów Buda.
Coffin spojrzał tam, i mimo że nie był świadkiem przemiany, to młody człowiek znikł z miejsca w którym stał, bliższego niż sto metrów, a w jego miejscu pojawiła się hiena która zaczęła uciekać.
Miało to miejsce na równinie, pozbawionej jakichkolwiek zarośli lub drzew dających możliwość ukrycia się.
Następnego dnia rano, ów młody człowiek powrócił i został oskarżony przez swych towarzyszy o dokonanie przemiany: co raczej bardziej potwierdzał niż się tego wypierał, usprawiedliwiając się wymówką iż należy to do zwyczaju jego klasy społecznej.

To doniesienie złożone przez Pierce jest potwierdzone poprzez notatkę wprowadzoną przez Sir Gardner Wilkinson do Rawlinson's Herodotus (Ks. IV. rozdział 105).
"Pewna klasa społeczna ludzi w Abisyni wierzy w to, że są zdolni samodzielnie przemieniać się w hieny.
Wraz z mym pojawieniem się tam, aby obalić owe pogłoski, zostałem powiadomiony przez osobę żyjącą w owym regionie przez dobre już kilka lat, która to jako dobrze poinformowana osoba, nie wątpiła w to, albowiem pewnego razu gdy spacerowała z jednym z owych ludzi, i odwróciła się na chwilę patrząc w bok i tracąc tubylca z oczu, to po ponownym odwróceniu głowy w stronę towarzysza, spostrzegła jak biegał pod postacią hieny.
Później spotkała go w jego ludzkiej postaci.
Owa klasa społeczna składa się zaś z kowali. - G. W."

Wydaje się że w Ameryce istniał prawie identyczny przesąd, Joseph Acosta (Hist. Nat. des Indes) donosi nam o tym iż związek z owym zwyczajem miał władca miasta Mexico, który został wysłany przez poprzednika Montezumy, i samodzielnie przemienił się, przed oczami tych którzy zostali wysłani aby go złapać, w orła, tygrysa i niezwykle wielkiego węża.
W końcu skazano go na śmierć.
Będąc już poza swym domem, nie był zdolny do dokonywania owych cudów, stąd też nie zdołał uratować swego życia.
Biskup Chiapa, prowincji Gwatemali, w wydrukowanej w 1702 roku publikacji, przypisuje owe zdolności ludowi Naguals, lub ludowym kapłanom, którzy próbowali przywrócić do religii swych przodków, dzieci urodzone już pod panowaniem chrześcjańskich rządów.
Po odbyciu różnych rozmaitych ceremoni, podczas to których dzieci uczono i wgłębiano w różne jej aspekty, lud Nagual nagle przyjmował przerażającą postać, i pod postacią lwa lub jaguara, ukazywał się osobom które przeszły na chrześcjaństwo.
(Recueil de Voyages, tom. ii. 187.)

Wśród Indian Ameryki Północnej, wiara w możliwość zachodzenia przemiany była bardzo rozpowszechniona.
Poniższa historia związana z przemianą, jest bardzo podobna do wszystkich historii napotykanych na całym świecie.

"Pewien Indianin rozbił swój szałas na brzegu jeziora Wielkiego Niedźwiedzia, biorąc do niego tylko psa z młodymi.
W właściwym czasie, pies ów powił po kolei osiem szczeniaków.
Za każdym razem, gdy Indianin wychodził na ryby, przywiązywał szczeniaki, aby zapobiec ich rozbiegnięciu i zagubieniu się.
Zdarzyło się kilka razy, że gdy zbliżał się do swego namiotu, słyszał hałasy dobiegające z jego środka podobne do mowy, śmiechu, płaczu, i zabaw dzieci; lecz wchodząc do niego, dostrzegał tylko szczeniaki związane jak zawsze.
Jego ciekawość wzbudziły owe dźwięki które słyszał, tak też więc zaczął obserwować i przysłuchiwać się skąd one pochodziły i skąd się biorą.
Pewnego dnia upozorował iż wybiera się na ryby, lecz zamiast iść na ryby, ukrył się w wygodnym miejscu.
Po chwili znów usłyszał głosy, a wtedy pędem wbiegł do namiotu, i ujrzał w nim piękne dzieci bawiące się i śmiejące, zaś obok nich leżały na boku psie skóry.
Wrzucił ich psie skóry do ognia, a dzieci gdy tylko odzyskały swą postać, dorosły i stały się przodkami narodu psio-żebrych (dog-rib - tłum.)."
-(Tradycje Indian Ameryki Północnej, T. A. Jones, 1830, tom II. str. 18.)

W tym samym dziele znajduje się interesująca opowieść zatytułowana "Matka Świata" - historia jest bardzo podobna do innych powszechnych na całym świecie mitów: kobieta żeni się z psem, zaś nocą pies zdejmuje swą skórę i odkłada swą psią skórę na bok, ukazując się jako człowiek.
Możemy tę historię porównać do omówionej już legendzie o Björnie i Bera.

Rozdział ten zamykam opowieścią domową z Słowacji zawartej przez T. T. Hanush w trzecim tomie "Zeitschrift für Deutsche Mythologie".

Córka Vlkolak'a

"Był sobie pewien ojciec, który miał dziewięć córek, i wszystkie były gotowe do wydania za mąż, zaś najmłodsza znich spośród nich wszystkich najpiękniejsza.
Ojciec był wilkołakiem.
Pewnego dnia pomyślał sobie: 'Cóż mi przyjdzie z utrzymywania aż tylu dziewcząt ?' tak więc postanowił pozbyć się ich wszystkich.

"Udał się do lasu aby rąbać drzewo, i nakazał swym córkom, aby jedna z nich przyniosła mu obiad.
Najstarsza z nich przybyła wtedy do niego z jedzeniem.
"'Dlaczego przyszłaś tak wcześnie z jedzeniem?' zapytał się drwal.
"'Ponieważ, ojcze, chciałam byś był silny i nie stracił swych sił z powodu głodu!'
"'Dobra dziewczyna! Usiadź obok gdy będę jadł.'
Zaczął jeść i gdy jadł obiad, dalej rozmyślał nad swym planem.
Podniósł się i powiedział: Moje dziewczę, chodź, a pokażę ci dół który wykopałem.'
"'Na co jest ten dół? '
"'W tym dole zostaniemy pochowani po naszej śmierci, albowiem nikt nie zatroszczy się o biednych ludzi gdy umrą i odejdą.'
"Tak wiec dziewczę udało się wraz z ojcem do głębokiego dołu.
'Teraz posłuchaj mnie' powiedział wilkołak, 'musisz umrzeć i zostaniesz tutaj pochowana.'

"Błagała go o litość, ale nadaremnie, tak więc powalił ją i wrzucił do dołu w grobie.
Następnie wziął wielki kamień i uderzył ją nim, miażdżąc jej głowę, tak że szybko wyzionęła ducha.
Gdy wilkołak dokonał tego czynu, i powrócił do swej pracy, przybyła druga córka, przynosząc mu jedzenie.
Opowiedział jej o dole, zaprowadził ją do niego, wrzucił ją do niego i zabił tak samo, jak pierwszą córkę.
I tak zabijał swe dziewczynki, aż pozostała tylko ostatnia.
Najmłodsza wiedziała dobrze o tym, że jej ojciec jest wilkołakiem i martwiła się o swe siostry które nie powróciły; rozmyślała cały czas 'Gdzie one teraz mogą być ?
Mój ojciec kazał im dotrzymywać sobie towarzystwa, czy też może pomagają mu w pracy ?'
Tak więc też, zrobiła dla niego jedzenie, i ostrożnie przeszła przez las.
Gdy doszła nieopodal miejsca w którym pracował jej ojciec, usłyszała rąbanie drzewa i poczuła dym.
Ujrzała duże ognisko przy którym piekły się dwie ludzkie głowy.
Oddaliła się od ogniska, i udała się w kierunku z którego dochodziły odgłosy rąbania drewna siekierą, gdzie też znalazła swego ojca.

"Popatrz,' powiedziała, 'ojcze, przyniosłam ci jedzenie.'
"Jesteś dobrą dziewczynką,' odpowiedział ojciec 'A teraz poukładaj dla mnie drzewo w czasie gdy ja będę jadł.'
"'Ale gdzie są moje siostry?' zapytała się.
"'W dole tej doliny, spławiają drzewo,' odpowiedział 'chodź za mną, a zaprowadzę cię do nich.'
"Doszli do dziury; następnie ojciec powiedział jej że wykopał ową dziurę, aby posłużyła im jako grób.
'Teraz,' powiedział do niej, 'musisz umrzeć, i zostaniesz pochowana w dziurze wraz z swymi siostrami. '
"'Odwróć się ojcze,' poprosiła, 'abym mogła się rozebrać, a dopiero potem możesz mnie zabić skoro tego pragniesz.'
"Odwrócił się jako iż go o to poprosiła, a wtedy dziewczę go popchnęło tak mocno, że wpadł do dziury którą wykopał na nią.
"Zaczęła uciekać aby uratować swe życie, albowiem wilkołak nadal stanowił zagrożenie, i mógł lada moment wydobyć się z dziury.

"Usłyszała jego wycie rozbrzmiewające mrocznymi leśnymi ścieżkach poprzez cały las, i nadciągające szybko niczym pędzący wicher.
Usłyszała odgłosy jego stóp, i sapanie jego oddechu.
Wtedy wyrzuciła za siebie swą chusteczkę do nosa.
Wilkołak złapał ją swymi kłami i szponami, a następnie rozszarpał ją na małe szmatki.
Po chwili pościgu za nią zaczęła mu z ust płynąć piana i zaczął smutno skowyczeć, a jego czerwone oczy zajaśniały niczym płonące węgle.
Gdy tylko zdołała zdjąć z siebie swą suknię, wyrzuciła ją za siebie, roniąc za nią łzy.
Wilkołak pochwycił suknię i rozszarał ją na kawałeczki, po czym znów wznowił pościg.
Następnie rzuciła za siebie swój fartuch, później swą spódnicę, po niej swą bieliznę, i w końcu została bez ubrań - biegnąc całkiem naga.
Wilkołak znów się zbliżał; wybiegła z lasu na pole na którym suszono siano, i ukryła się w małym kopczyku siana.
Jej ojciec wkroczył na pole, i zaczął wyć w jej poszukiwaniu, jednak nie mógł jej znaleść, dlatego też zaczął przetrząsać różne stogi siana, warcząc i zgrzytając swymi białymi zębami z gniewu jako iż nie mógł jej znaleść.
Z jego ust zaczęła już cieknąć piana, a jego ciało było zalane potwornie cuchnącym potem.
Zanim jednak zdołał dosięgnąć najmniejszego źdźbła siana, opanowało go tak potworne zmęczenie,że był zmuszony uciec z lasu.

"Król, jak to zwykł zazwyczaj czynić, wybrał się na polowanie; jeden z jego psów zawędrował za zwierzyną na pola, które z niezrozumiałych przyczyn zostały opuszczone przez żniwiarzy od ponad trzech dni.
Król, podążając za psem, spostrzegł ładną kobietę która nie tyle co spała w sianie, co raczej była zakopana w nim po szyję.
Została przywieziona wraz z całym sianem, do pałacu gdzie została jego żoną, lecz nim wyszła za króla za mąż, zmusiła go do jednej rzeczy - aby nim przekroczy próg pałacu - on złożył jej obietnicę iż żaden żebrak nigdy nie będzie miał prawa wstępu do pałacu.

"Po kilku latach jednak, pewnemu żebrakowi udało się dostać do pałacu, owym żebrakiem zaś był nikt inny, jak jej ojciec - wilkołak.
Skradając się po schodach, wszedł do pokoju dziecinnego i poderżnął gardła dwojgu dzieci które to królowa urodziła królowi, po czym podrzucił nóż pod jej poduszkę...

"O poranku, król, podejrzewając że jego żona jest morderczynią, opuścił wraz z nią pałac, z martwymi książętami leżącymi przy jej szyji.
Na ratunek przybył pustelnik, i zdołał przywrócił dzieciom życie.
Król spostrzegł swą pomyłkę, i spostrzegł co łączyło z damę znalezioną w sianie oraz wilkołaka który rzucił się z wysokiego klifu do morza, kończąc z sobą - i tak oto kończy się ta opowieść.
Król, królowa i książęta żyli długo i szczęśliwie, i być może żyją oni nadal, albowiem żadna z gazet nie doniosła o ich śmierci."

Historia ta jest nieco podobna do zawartej przez Von Hahn'a w jego "Griechische und Albanesische Märchen"; pamiętam także iż usłyszałem dosyć podobną opowieść będąc w Pirenejach; lecz w niej mężczyna będący wilkołakiem, po całkowitym podarciu swego ubrania, pędzi do chaty i wskakuje do łóżka.
Wilkołak może tutaj napadać i atakować, lub tylko po prostu gonić.
Przyczyny jego zachowania są także różne.
Mężczyzna ów jest wolnomularzem który zdradził pewien sekret, a wilkołak jest tutaj mistrzem jego loży który go ściga.
W opowieści Bearnais'a, nie ma nic zbieżnego z ostatnią częścią słowackiego opowiadania, podobnie też i u Greków pomijane są wątki przemiany i pościgu za ofiarą, pomimo tego że kanibale żywiący się kobietami nazywani są "psio-głowymi", często zaś o osobach wyjętych spod prawa, mówi się na północy Europy że posiadają wilcze głowy.

Rzeczą zasługującą na naszą uwagę w przypadku "Opowieści o Córce Ulkolak-a", jest to że wilkołaka bardzo szybko ogarnia silne zmęczenie, oraz a także motyw rzucenia wilkołakowi chusteczki do nosa, z czym spotykaliśmy się w już omówionych duńskich opowieściach.
Nie wydaje się jednak, aby ów stwór zmieniał swój kształ, w dodatku nie wspomina się tam nigdzie o przemianie, jego dłonie zaś są normalne, a on sam wyrzeka się swej córki i przeklina ją w obecności wielu Słowaków.
Na swój sposób jest to bardzo zbliżone do opowieści o Skallagrimie z Islandii.
Rolę decydującą odgrywa tutaj litość dzięki to której dziewczyna zwana Brak w Islandzkiej opowieści nie załamuje się, tak jak inne młode kobiety w trudnych chwilach.


Powrót do Księgi Wilkołaków







ميترا / मित्र / Ми́тра / Mitra
Mitra Taus Melek

Misja | Polityka Prywatności | | Kontakt | Zgłoś Błąd | Pióropusz.Net | Magical-Resources.Net
Wyszukiwarka zasobów Portalu Mrooczlandia
Internationale: Российская Федерация | English language | Deutsche Sprache | China | Lingvo Internacia

Portal Mrooczlandia www.Mrooczlandia.com
Wszelkie prawa zastrzeżone ©