Portal Mrooczlandia



[ Magia : ] [ Publikacje : ] [ Kult Diabła ]

Inkwizycja

Wyjęci spod prawa Heretycy

Najsmutniejsza strona histori Diabła ukazuje się w prześladowaniach tych którzy byli uważani za wyznawców Diabła - a mianowicie sekciarzy, heretyków i wiedźm. Najbardziej absurdalne oskarżenia były wysuwane i uznawane za prawdę wobec Manichejczyków, Montanistów, Purytan Nowacjan lub Katarów (‏καϑαροί), Albigenesów i innych odstępców. Mówiono o nich iż czczą Diabła poprzez najbardziej odrażając ceremonie, a ich zbliżenia z nim były opisywane niesłychanie dokładnie jako nieprzyzwoite i odrażające. W czasach ogólnych wierzeń w wiedźmiarstwo i moc Diabła, nikt nie był bezpieczny wobec oskarżeń o usługiwanie Szatanowi. Tak też ród Stedingers, skutecznie opierając się biskupowi z Bremen kiedy ów próbował siłą odebrać dziesięcinę, został zniszczony i okrutnie zamordowany po oskarżeniu ich jako wyznawców Diabła. Zakon Templariuszy, najbogatszy i najbardziej potężny a nawet najbardziej ortodoksyjny zakon chrześcijaństwa, został oskarżony o najbrzydszą i najbardziej bestialską idiolatrię, po prostu ponieważ król Francji pragnął pozbawić ich bogactwa i cennych posiadłości; niezliczeni zwykli ludzie, lekkomyślni z reguły biedacy i rozważni bogacze, stawali się w jakiś sposób ofiarami tego najbardziej wstydliwego wierzenia, czasami aby skorzystał kościół, czasami aby służyło to interesom możnym, czasami z słodkiej bezmyślności, a czasami nawet z najczystszych i najuczciwszych zamiarów uczynienia właściwej rzeczy dla ludzkości i z pobożnym pragnieniem posłuszności wobec słów Pana: "Wiedźmie żyć nie pozwolisz" (Ks. Wyjścia XXII 18).

Mania prześladowania wiedźm była powszechnie i ogólnie spotykaną chorobą owych czasów. Z jednej strony, nie może być (jak to często uważano) przypisywana wpływom samego Kościoła i powina być, z drugiej strony ponurą pomyłką jest uwalnianie organizacje kościelne z przerażających przestępstw tego przesądu; ponieważ najwyższe władze chrześcijaństwa katolickiego i protestanckiego nie tylko podtrzymywały ideę prześladowania wiedźm, lecz wspierały wykonywanie prawa z wszystkimi najbardziej przerażającymi skutkami.

Naturalne było że heretycy powinni być zawsze traktowani jako należący do tej samej kategorii co wiedźmy i czarownicy, ponieważ oni także, byli zgodnie z logiką rozumowania kleru "wyznawcami Szatana". Nakaz Powtórzonego Prawa zaleca aby prorocy i marzyciele senni, którzy poprzez znaki lub cudy które się pojawiając mogą przekonywać Izraelitów aby słuchali innych bogów, "byli skazywani na śmierć" (Ks. Wyjścia XIII 5-11, Biblia Tysiąclecia). Czytamy:

"Jeśli cię będzie pobudzał skrycie twój brat, syn twojej matki, twój syn lub córka albo żona, co na łonie twym spoczywa albo przyjaciel tak ci miły, jak ty sam, mówiąc: Chodźmy, służmy bogom obcym, bogom, których nie znałeś ani ty, ani przodkowie twoi - jakiemuś spośród bóstw okolicznych narodów, czy też dalekich od jednego krańca ziemi do drugiego - nie usłuchasz go, nie ulegniesz mu, nie spojrzysz na niego z litością, nie będziesz miał miłosierdzia, nie będziesz taił jego przestępstwa. Winieneś go zabić, pierwszy podniesiesz rękę, aby go zgładzić, a potem cały lud. Ukamienujesz go na śmierć, ponieważ usiłował cię odwieść od Pana, Boga twojego, który cię wywiódł z ziemi egipskiej, z domu niewoli. Cały Izrael, słysząc to, ulęknie się i przestanie czynić to zło pośród siebie."

Opierając się na tym cytacie, św. Hieronim (340 - 420 r.n.e.) nie waha się zalecać stosowania kary śmierci wobec heretyków; Leon Wielki (papież, 440 - 461 r.n.e.) przyjmuje ten sam pogląd.

Pryscylian, biskup Hiszpanii, człowiek uczony i o czystej moralności, był pierwszym heretykiem który został poddany torturom i wraz z pewnymi swymi zwolennikami, został ścięty w Treves w 385 roku. Zwolennicy Pryscyliana szanowali pamięć swego nauczyciela jako męczennika i stworzyli sektę która przetrwała długi okres czasu pomimo ekskomuniki z strony Kościoła. Papież Leon Wielki osądził i ogłosił potępienie Pryscylian.

Pod władzą papieża Aleksandra III, tytuł "Inkwizytor" w znaczeniu sędziego do spraw wiary, został użyty pierwszy raz na radzie Tours (w 1163 roku). Synod z Werony (w 1184 roku) przeklnął wszystkich heretyków i nakazał im, w przypadku ich recydywy, aby zostali przekazani władzom świeckim w celu skazania na karę śmierci. Papież Innocent III (1198-1216 r.n.e.) - ponieważ skruszenie Albigensów dało moc wysłannikom papieskim aby oskarżać heretyków - nakazał wszystkim biskupom pod karą usunięcia z urzędu, towarzyszenie w odkrywaniu i prześladowaniu niewiernych. Podążając w ślady Grzegorza VII, wymusił górowanie Kościoła ponad Państwem; poniżył Filipa Augusta z Francji, zdetronizował Cesarza Ottona IV, zmusił Jana z Anglii do przyznania feudalnej zwierzchności Papieża i płacenia trybutu. Wszczął czwartą krucjatę (1202 - 1204 r. n. e.) i wytępił Albigenesów. Za czasów jego panowania, wskutek propozycji kastyliańskiego dominikanina i biskupa z Tuluzy, został stworzony nowy zakon dominikański, który miał w swych założeniach stać się siłą sprawczą Inkwizycji. Papież Grzegorz IX prowadził tradycyjną politykę z wielkim zapałem, tworząc stałe urzędy inkwizycyjne w Włoszech pod nazwą "Świętego Urzędu" w 1224 roku.

Polityka Grzegorza została skodyfikowana w zbiorze 45 artykułów przez Radę Toulouse, w 1229 roku i tym samym Inkwizycja stała się ustanowioną organizacją Kościoła, przeznaczenie i nadzór której tworzyło ważne uprawnienie Papieża. Aż do tego okresu Papież nie był władcą absolutnym kościoła, ponieważ nawet biskupi mogli być stawiani przez papieskim trybunałem Inkwizycji. Grzegorz IX wyznaczył (w 1232 roku) dominikanów jako papieskich inkwizytorów, którzy sprawowali straszliwe obowiązki w swych urzędach tak straszliwie że w pełni zasłużyli oni na tytuł "Domini canes" - "psy śledcze Pana" które wywodzi się z gry słów ich nazwy.

Sławny fresk w Santa Maria Novella w Florencji zatytułowany "Domini canes", namalowany przez Simone Memmi, przedstawia inkwizycyjną ideę pod alegorię grupy psów odganiających wilki od owczarni.

Grzegorz IX (lata 1227 - 1241) wysłał Konrada z Marburga do Niemczech i dał mu nieograniczoną moc stawiania przed swym trybunałów wszystkich ludzi podejrzanych o wiedźmiarstwo, nakazując mu wysyłanie winnych na stos. Ów bestialski człowiek słuchał z radością swego mistrza, którego wysławiał jako Wikariusza Chrystusa na ziemi. Napotkał wielki opór, ponieważ ludzie stali się buntowniczy, a nawet arcybiskupi Koloni, Treves i Mayence próbowali się mu opierać. Lecz Konrad działał wytrwale i niezłomnie; jego praktyki miały jednoznaczne skutki dla jego Świątobliwości Papieża - nie zawahał się wszcząć postępowania nawet przeciwko trzem najwyższym urzędnikom Kościoła w Niemczech. Gdziekolwiek pojawiał się Konrad, zapalano stosy i wiele niewinnych osób stało się ofiarami jego fanatyzmu. Arcybiskup Mayence, próbując powstrzymać to bestialstwo, napisał list do papieża, w którym rzekł:

"Ktokolwiek wpadnie w jego ręce ma tylko jeden wybór pomiędzy natychmiastowym przyznaniem się do winy by zachować swe życie i zaprzeczaniem, po którym zostanie natychmiast spalony na stosie. Przyjmuje się wszelakie fałszywe świadectwa, lecz nie zapewnia się sprawiedliwej obrony - nie tylko dla ważnych osób. Oskarżona osoba musi się przyznać iż jest heretykiem, iż dotykała ona ropuchy, że całowała bladego człowieka lub jakąś inną bestię. Wielu Katolików wolało spłonąć niewinnie aniżeli przyznać się do takich podłych przestępstw o których one wiedziały iż są niewinne. Słabi zaś, w celu ratowania swego życia, kłamali o sobie i innych ludzi, szczególnie o tych ważnych osobach których nazwy były wskazywane im przez Konrada. Tak więc bracia oskarżali braci, żony mężczyzn, słudzy swych panów. Wielu przekazało pieniądze dla kleru za dobrą poradę odnośnie tego jak się bronić i powstało wielkie zamieszanie." (Alberici Monachi chron. ad. a. 1233.)

Papież Urban V ogłaszający bullę. In Caena Domini, 1362 rok,
Potępienie Heretyków.
Papież Urban V ogłaszający bullę. "In Caena Domini", 1362 rok, Potępienie Heretyków.

List Arcybiskupa nie zdołał wywrzeć wrażenia na jego Świątobliwości i nie zdołał w żadnym stopniu zmienić stanu spraw.

Sztandar Hiszpańskiej Inkwizycji.
Sztandar Hiszpańskiej Inkwizycji.

Sztandar Inkwizycji Goa.
Sztandar Inkwizycji Goa.

Wprost przeciwnie, Rzym prowadził bardziej żywą niż kiedykolwiek nawet niż swą starą politykę, która została ostatecznie określona przez papieża Urban V w jego bulli "In caena Domini," ogłoszonej w 1362 roku, która przebrzmiewała hasłem przeciwko wszystkim którzy odważyli się sprzeciwiać Rzymowi i szczerze potępiała herezję w silnych i jednoznacznych sformułowaniach.

W międzyczasie powodzenie Inkwizycji zostało wielce zagrożone z powodu sprzeciwu który Konrad z Marburga napotkał w Niemczech. Kiedy Główny Inkwizytor oskarżył dwór Henryka z Sayn o herezję, wywołał poruszenie przed Sejmem Niemiec który zgromadził się w Mayence. Sejm nie był skłonny do poszanowania władzy Konrada i przegłosował cenzurę. Aby dokonać zemsty za otrzymaną zniewagę, Inkwizytor udał się do Paderborn, lecz zanim mógł dokonać dalszych podłości został złapany przez kilku szlachciców 30 czerwca 1233 roku, niedaleko Marburga, w Lahn i zabity. Tak więc poczuł się męczennikiem w swym krwawym zajęciu. Niemcy odetchnęli nieco swobodniej, lecz obłąkany papież Grzegorz IX kanonizował go jako świętego i męczennika, nakazał też aby w miejscu jego śmierci została zbudowana kaplica.

Komnata Inkwizycji. Przesłuchanie informatora.
Komnata Inkwizycji. Przesłuchanie informatora.

Podczas gdy ustanowienie Świętego Oficjum w Niemczech napotkało wiele poważnych trudności, inkwizytorzy byli goszczeni w Francji przez Ludwika Pobożnego, Filipa Pięknego i Karola IV.


Różnorakie sposoby przesłuchiwania oskarżonych.
Różnorakie sposoby przesłuchiwania oskarżonych.

Inkwizytor Hugo de Beniols miał znaczną liczbę ważnych ludzi spalonych na stosie żywcem w Toulouse, w 1275 roku, wśród nich Angèle, Damę Labarthe, kobietę w wieku 65 lat oskarżoną o współżycie płciowe z Szatanem. Oświadczono że urodziła potwora z głową wilka i ogonem węża, którego jedynym pożywieniem były dzieci. Za panowania Karola IV została zbudowana otoczona złą sławą Bastylia, ponieważ więzienia nie były w stanie pomieścić więcej osób oskarżonych o bycie heretykami.


Pewien człowiek i pewna kobieta skazani za herezję którzy przyznali się do winy przed skazaniem na śmierć.
Pewien człowiek i pewna kobieta skazani za herezję którzy przyznali się do winy przed skazaniem na śmierć.

Czasy panowania Karola VI wyróżniają się tymczasowym porzuceniem prześladowania wiedźm w Francji, głównie z powodu słabości papiestwa wynikającego z wielkiej schizmy pomiędzy Rzymem a Awinionem. Przekleństwo z powodu którego dwóch papieży wzajemnie odwiedziło swych zwolenników wydaje się iż zamieniło się w błogosławieństwa. Synod z Langres (1404 rok) mówi o wróżbitach jako o oszustach i odbiera tym którzy są w mocy Szatana nadzieję na zbawienie poprzez skruchę i pokutę. Trybunał z Toulouse (1606 rok) nie uchwalił żadnych innych kar na trzynaście osób niż grzywny, posty, pielgrzymki i jałmużnę, podczas gdy Inkwizytor został osądzony i skazany za sprzeniewierzenie skonfiskowanej własności. Król Karol VI nakazał aby został pozbawiony swego wynagrodzenia.

Heretycy skazani na spalenie na stosie.
Heretycy skazani na spalenie na stosie.

W Hiszpani Inkwizycja rozkwitała najlepiej. "Directorium inqusitorum" N. Eymerich (Rzym, 1587 rok), główny Inkwizytor w Kastylii, daje nam kompletny wgląd w postępowanie Świętego Oficjum, jego system szpiegów, jego sposób przesłuchiwań i tortur oraz jego grabieże. Torquemada i Ximenes są najbardziej zdeterminowanymi i nieubłaganymi następcami Eymericha. Najbogatsi, najpotężniejsi, najbardziej uczeni, byli w równym stopniu zagrożeni, a nawet arcybiskup Carranza, przełożony Kościoła Hiszpanii, nie mógł uciec przed prześladowaniami z strony Inkwizycji.

W zaraniu piętnastego wieku, Johannes Nider, pewien Niemiec i dominikański mnich, wydał pewną książkę "Wiedźmy i Ich Złudzenia". W tym samym czasie papież Eugeniusz IV (lata 1431 - 1447) zachęcił inkwizytorów w pobieżnym liście aby służyli z całą surowością, "pobieżnie, bez ceregieli i bez żadnego rodzaju sądownictwa."

Pewien mężczyzna i kobieta skazani na spalenie na stosie lecz ułaskawieni z uwagi na ich zeznania.
Pewien mężczyzna i kobieta skazani na spalenie na stosie lecz ułaskawieni z uwagi na ich zeznania.

Przełożony św. Germain, William von Edelin, który wygłaszał kazania przeciw rzeczywistości wiedźmiarstwa, został pierw zmuszony do publicznego przeproszenia w Kaplicy Episkopalnej w Evreux w dniu 12 września 1453 roku i do przyznania iż on sam czcił Szatana, wyrzekł się swej wiary na krzyżu i głosił że wiedźmiarstwo jest złudzeniem na specjalną prośbę Diabła w celu powiększania władzy Szatana. Edelin pozostał uwięziony i został wkrótce uwolniony od dalszych prześladowań przez śmierć.


Inkwizycja na posiedzeniu na targu w Madrycie.
Inkwizycja na posiedzeniu na targu w Madrycie.
/A/. Król i Królowa.
/B/. Wielki Inkwizytor.
/C/. Prawnicy.
/D/. Szlachta.
/F/. Oskarżeni i ich rodziny.
/F/. Dwie klatki w których byli trzymani przestępcy kiedy odczytywano ich wyrok.
/G/. Ołtarz do zmówienia mszy.
/H. H/. Tarcza herbowa Inkwizycji.
/I/. Mównica do kazań.
/K. K/. Pulpit dla odczytujących wyroki.
/L/. Podobizny tych którzy zmarli w więzieniu.

W 1458 roku J. Nicolaus Jaquerius pojawił się na polu badań z inną publikacją zwaną plagą heretyków lub "Flagellum heriticorum fascinariorum" (Frankfurt, 1581 rok) w której sprawa Edelina jest ukazana jako jeden sposród wielu argumentów na rzeczywistość wiedźmiarstwa. I teraz w końcu wszelakie opory wobec prześladowania wiedźm zostały odrzucone.

Procesja Inkwizycji Goa.
Procesja Inkwizycji Goa.
/A/. Sztandar.
/B/. Dominikańscy mnisi.
/C/. Przestępcy skazani na spalenie na stosie żywcem.
/D/. Przestępcy którzy, przyznawszy się do winy, zostali ułaskawieni.
/E/. Krucyfiks ustawiony tyłem do tych którzy zostali skazani na spalenie żywcem.
/F/. Przestępcy skazani na spalenie na stosie po śmierci.
/G/. Podobizny tych którzy uciekli przed spaleniem na stosie poprzez śmierć w więzieniu.
/H/. Wielki Inkwizytor.

Ostatnie kazanie wygłoszone skazanym.
Ostatnie kazanie wygłoszone skazanym.

Śmierć heretyków na stosach.
Śmierć heretyków na stosach.

Inkwizytor Pierre le Broussart, członek zakonu Dominikanów, przytoczył podczas nieobecności biskupa Arras pewnej liczby osób przed jego trybunałem i które złożyły zeznania podczas łamania ich kołem że są z Waldensami; obiecał oszczędzić ich życie jeśli zgodzą się one do przyznania się wszelakim odrażającym przestępstwom o które są oskarżani Waldensi. Na publicznym posiedzeniu sądu, oskarżone osoby pojawiły się na szafocie; nosiły one czapki ukazujące obrazki odnośnie kultu Diabła. Można było na nich dostrzec rozmaite ceremonie odrażającej demonolatrii i były one wypytywane czy są one winne. Wszyscy oskarżeni przyznali się do swych win, po czym, pomimo wcześniejszych obietnic, zostali oni skazani skazani i przekazani władzom świeckim w celu spalenia ich na stosie żywcem. Na próżno oskarżeni krzyczeni że zostali oszukani, że nie wiedziały nic o przestępstwach o które zostałe oskażone i przyznały się tylko dlatego iż obiecano im wypuszczenie ich wolno z jedynie zwykłym ukaraniem. Broussart był zdecydowany aby dać przykład i dokonał ich egzekucji w 1560 roku pomimo sprzeciwu niewinnych.

Młot na Czarownice

Prześladowania wiedźm zyskały nowy impuls w 1484 roku z powodu bulli papieża Innocentego VIII, rozpoczynającej się słowami "Summis desiderantes affectibus". Inkwizytorzy Niemczech, Heinrich Institoris (którego niemieckim imieniem było Krämer) i Jacob Sprenger, narzekali na napotkanie oporu podczas wykonywania swych obowiązków, a papież zapewnił im pożądaną pomoc w celu wzmocnienia wiary katolickiej i zapobieżeniu przerażających przestępstw oraz występków wiedźmiarstwa.

Bulla papieża Innocentego VIII miała odniesienie tylko do Niemczech; lecz inni papieże, Aleksander VI, Juliusz II, Leon X i Hadrian IV, wystosowali bulle w tym samym duchu, pobudzające zapał inkwizytorów aby działali jak najlepiej w celu oczyszczenia wiary i stłumienia wiedźmiarstwa.

Haniebna bulla papieża Innocentego VIII była bezpośrednią przyczyną napisania "Malleus Maleficarum", lub "Młota na czarownice", który zyskał poparcie papieża i ochronę z strony Cesarza Maksymyliana. Z "Młotem na czarownice" w ręku, Sprenger i Institoris pojawili się w 1487 roku przed wydziałem teologicznym Kolonii i zażądali ich poparcia, które zostało wydane z niechęcią oraz po długim oczekiwaniu. Pierwotna postać dokumentów była bardzo chroniona i dopuszczała zasadę karania wiedźmiarstwa jedynie "tak wielce jak nie podważa to świętych zasad." Nie wydaje się to być wystarczające i inkwizytorzy nalegali na bardziej zdecydowane wyroki. Są tam cztery dalsze artykuły które zawierają jednoznaczną prośbę do władz świeckich aby wspierali inkwizycję w interesie wiary katolickiej.

W dodatku inkwizytorzy zabezpieczyli poświadczenie notarialne dotyczące ochrony z strony Cesarza i zgodę wydziału teologicznego; lecz warte wspomnienia jest to że ochrona z strony Cesarza nie jest dosłownie powielana; ani też (zgodnie z opinią Soldana) nigdy nie została opublikowana. Notariusz oświadcza jedynie że Cesarz obiecał chronić bullę papieską i wspierać obu inkwizytorów.

Takie jest pierwsze wprowadzenie "Młota na Czarownice" w Niemczech i książka została natychmiast uznana przez zwolenników jako główne źródło informacji o wiedźmiarstwie. Damhouder, wielki kryminolog z XVI wieku, cenił jej autorytet jako niemalże równy prawu; a jej zgubny wpływ rozciągał się przez okres trzech stuleci.

"Malleus Maleficarum", lub "Młot na czarownice", jest jednym z najbardziej sławnych i niesławnych dzieł kiedykolwiek napisanych. Jej nazwa wskazuje na to iż miała ona zmiażdżyć wiedźmiarstwo. Nie jest wspomniany żaden autor, lecz duch Sprengera jest dostrzegalny zarówno w jej przedmowie ("Apologia") i rozmaitych rozdziałach książki. Jej styl jest słaby, jej idee są głupiutkie, jej intencje są nikczemne a porady dawane inkwizytorom odnośnie ich postępowania zdradzają diaboliczną perfidność. Książka zawiera najbardziej zadziwiające bzdury, często same sobie zaprzeczającego i jest w całości nieracjonalna i zabobonna. "Młot na Czarownice" zaleca rozpocząć proces od wypytania "czy osoba sądzona wierzy czy też nie wierzy w wiedźmiarstwo." Dodane jest oświadczenie: "Zważ iż wiedźmy zazwyczaj zaprzeczają owemu pytaniu." Jeśli sprawca zaprzecza, inkwizytor kontynuuje: "No cóż, więc jeśli wiedźmy są palone na stosie, to są one niewinne skazane." Wyparcie się wiedźmiarstwa przypieczętowywuje zagładę skazanego natychmiast, ponieważ "Młot na czarownice" oświadcza: "Największą z herezji jest brak wiary w wiedźmiarstwo" ("haeresis est maxima opera maleficarum non credere"). Niemniej jednak, jeśli oskarżony odpowie potwierdzająco na pytanie, tortury sprawią że wyzna wszystko co wie o tym oraz o tym czy uczył się i praktykował mroczną sztukę czy też nie. Odwołanie się do ignorancji nie przynosi skutku, ponieważ każda odmowa przyznania się była traktowana jako przestępstwo zwane "maleficium taciturnitatus". Nie ma przed tym ucieczki i najlepszą strategią dla ofiar poddawanych torturom było natychmiastowe przyznanie się do wszystkiego nie próbując niczemu zaprzeczać, aby przyspieszyć postępowanie i zakończyć tragedię bez jej przypadkowych lęków. Z reguły wieźniowie inkwizycji prosili o śmierć jako łaskę i gdy było to możliwe popełniali samobójstwo; ponieważ tortury czyniły każdego beznadziejnym kaleką niezdolnym do zarówno pracy jak i cieszenia się życiem, nawet mimo iż mógł on być uwolniony. Uniewinnienia, jednakże, były rzadkie i "Młot na czarownice" zaleca inkwizytorom aby nigdy nie uniewinniali, lecz jedynie tymczasowo zawieszali proces. Jako bezpieczniejszy sposób zalecano "nolle pros". Sprawca powinien być przekazany władzom świeckim w celu wykonania kary śmierci, szczególnie jeśli wyrok spalenia na stosie żywcem został złagodzony na ścięcie, karę której zadawania unika Kościół; ponieważ "Kościół nie łaknie krwii" ("ecclesia non sitit sanguinem"). Spowiednik a nawet sam sędzia jest pouczany aby rozmawiał w odosobnieniu z wieźniem i poprzez obietnicę wybaczenia i łaski wydobywał zeznania. "Młot na czarownice" wskazuje że sędzia może rzec: "'Jeśli się przyznasz, nie skażę cię na śmierć,' ponieważ może on w dowolnej chwili wezwać innego sędziego aby ów zajął jego miejsce, który to zastępca posiada prawo ogłaszania wyroków."

Ofiary Inkwizycji były praktycznie pozbawione wszelakiej pomocy, ponieważ wiedźmiarstwo było traktowane jako wyjątkowe przestępstwo ("crimen atrocissimum" i "crimen exceptum") z powodu czego nie obowiązywały zwykłe zasady postępowania. Było tak przed trybunałem świeckim a także kościelnym ("crimen fori mixti"). Oskarżony musiał być traktowany zgodnie z maksymą papieża Bonifacego (lata 1294-1303), "prosto i szybko, bez szumu tudzież żadnego rodzaju ławników i sędziów."

Dla nas którzy żyjemy w epoce spokojniejszych myśli i bardziej dokładnych śledztw, trudno jest zrozumieć jak kiedykolwiek można było wierzyć w "Młot na Czarownice".

Tortury

Ściganie wiedźm wydaje się dla nas czystym i prostym, lecz nim nie było. Był to skutek silnego i głęboko osadzonego przekonania religijnego, o którym możemy się dowiedzieć z "Malleus Maleficarum", dzieła Jana Trithemius, opata z klasztoru z Spongheim (lata 1442-1516), który na żądanie Joachima Markgrave z Brandenburgi zbadał sprawę i po latach uważnych badań przedstawił światu swe poglądy w dziele złożonym z czterech tomów które zostało ukończone 16 października 1508 roku, kiedy pobożny opat osiągnął dojrzały wiek 66 lat.

    Trithemius rozróżniał cztery klasy czarowników i wiedźm:
  1. Ci którzy rani i zabijają innych poprzez trucizny i inne naturalne sposoby.
  2. Ci którzy ranią innych poprzez sztukę magicznych formuł.
  3. Ci którzy osobiście rozmawiają z Diabłem.
  4. Ci którzy naprawdę zawarli pakt z Diabłem i tym samym zabezpieczyli sobie jego pomoc w złych zamiarach.

Trithemius wierzy że nie ma innego sposobu chronienia wspólnego dobra przed zgubnym wpływem owych złoczyńców niż poprzez wytępienie ich, lecz najlepiej poprzez spalenie ich żywcem. Pisze on:

"Godne opłakania jest to że liczba wiedźm w wszystkich krajach jest bardzo wielka, w rzeczy samej nie ma tu żadnej wioski, nawet najmniejszej, która nie stanowi przystani dla przynajmniej jednej wiedźmy z trzeciej i czwartej klasy wiedźm. Lecz jakąż rzadkością są sędziowie którzy karzą owe przestępstwa przeciwko Bogu i naturze."

W innym zaś miejscu opat wyraźnie narzeka:

"Ludzie i zwierzęta giną z powodu hańby owych kobiet i nikt nie uważa że jest tak z powodu podłości wiedźmiarstwa. Jest wielu którzy cierpią z powodu poważnych chorób i nawet nie wiedzą o tym iż są oczarowani."

Wielkie niebezpieczeństwo wiedźmiarstwa wydaje się wymagać nadzwyczajnych środków w celu zwalczania jego zła; tak więc tortury, które były uprzednio stosowane jedynie w wyjątkowych i specjalnych sprawach, zaczynają się rozwijać w najbardziej odrażający i barbarzyński sposób.

Podejrzane osoby są poddawane próbom ognia i wody, lecz najczęściej stosuje się ów ostatni sprawdzian; jest to powódem, jak czytamy w dziele Königa na ten temat:

Próba Wody.
Próba Wody.

"Znana jest sprawa w której oskarżona osoba skutecznie przeszła sprawdzian ognia. Nastąpiło to bezpośrednio przed pojawieniem się "Młota na Czarownice". W archiwach Donau-Eschingen jest pewien dokument, zgodnie z którym niejaka Anna Henne z Röthenbach, w Czarnym Lesie, w 1485 roku, oczyściła się z oskarżenia o wiedźmiarstwo unosząc gorące żelazo."

Odnośnie próby wody ten sam autor pisze:

"Próba wody jest bardzo starym sprawdzianem. Ludwik Pobożny, zniósł ją, lecz Hinkmar z Rheims zachował jej praktykowanie. W czasach Bernarda z Clairvaux, była używana przeciwko Manichejczykom. Papież Innocent III ponownie zabronił jej na Soborze Laterańskim w 1215 roku. Sławna księga prawa, "Lustro Saksonii", napisana przez Eike von Repkow, w 1230 roku, dowodzi że jeśli dwoje ludzi twierdzi to samo i sąsiedzi nie mogą być w tym świadkami, o prawdzie zadecyduje próba wody."

"Lustro Szwabii", także z XIII wieku, zawiera te same uwagi. W XVI wieku praktyka była niemalże powszechnie stosowana. Odnośnie idei leżącej u jej podstaw König pisze:

"Istniały poglądy przeciwne stosowaniu próby wody. Zgodnie z tym, pytaniem jest jak długo oskarżony może pozostawać pod wodą; zgodnie z czym o niewinności świadczyć będzie tonięcie, a o winie unoszenie się na powierzchni wody. W obu przypadkach, przetrwał pogląd że wiedźmy są szczególnie lekkie i została przyjęta zasada iż "woda odmawia przyjęcia w swe głębiny tych którzy strząsnęli z siebie wodę chrztu poprzez wyrzeczenie się swej wiary.'" ("Ausgeb. d. Menschenwahns", strona 100).

Któż może przyglądać się bez obrzydzenia i świętego oburzenia narzędzia tortur używane przez inkwizytorów w ich niesławnym zamiłowaniu ? Są tutaj śruby do łamania palców, są szczypce kowalskie i obcęgi do wyrywania paznokci lub używane po rozgrzaniu do czerwoności do szczypania; są tutaj przyrządy do łamania kołem, hiszpańskie buty, kołnierze, łańcuchy itp., itd., są stoły i rolki pokryte ostrymi kolcami; jest tutaj "Córka Padlinożercy", znana także jako "Żelazna Dziewica", puste wewnątrz urządzenie o wielkości i kształcie kobiety, z nożami wewnątrz, które są urządzone tak, aby podczas zamykania, ofiara była podziurawiona z jej śmiertelnym uścisku.

Niesamowita pomysłowość odzwierciedla się w pomysłowości owych narzędzi tortur; a pewien miecz katowski, który nadal wisi w Komnacie Tortur w Norymbergi po lewej stronie od wejścia, ukazuje złowieszczy i bluźnierczy napis łaciński "Solo Deo Gloria !"

Komnata Tortur w Norymbergii. (Za C. Rau. Reprodukcja z  B. E. König.)
Komnata Tortur w Norymbergii. (Za C. Rau. Reprodukcja z B. E. König.)

Kaci byli dumni z swego zajęcia i traktowali się jako zhańbionych jeśli nie zdołaliby wymusić z swych ofiar zeznań których oczekiwali inkwizytorzy. Ich normalne groźby, kiedy w ich rękach był jakiś heretyk, czarownik lub wiedźma, brzmiały: "Będziesz torturowany tak wytrwale aż będziesz tak cienki że słońce będzie przez ciebie prześwitywać." Narzędzia wyglądały wystarczająco przerażająco, lecz praktyka była o wiele bardziej potworniejsza niż może to sobie wyobrazić najbardziej dzika wyobraźnia.

Przed rozpoczęciem tortur, oskarżeni byli zmuszani do wypicia bulionu z wiedźmy, obrzydliwej mieszaniny z prochów spalonych wiedźm i uznawanej za chroniącą torturowanych przed złym wpływem wiedźmiarstwa. Brud lochów był bardzo skutecznym środkiem przygnębiającym więźniów i przygotowywującym ich do wszelakiego rodzaju przesłuchania po których powinni zostać skazani. Więźniowie byli często przykuwani do żelaznych łańcuchów przymocowanych do ścian pod ciężkimi belkami które uniemożliwiały swobodne używanie swych kończyn, czyniąc więźniów bezradnymi ofiarami szczurów, myszy i wszelakiego rodzaju robactwa.

    Rozważmy tylko bestialskie szczegóły tortur którym poddano kobietę w 1631 roku w pierwszym dniu jej śledztwa:
  1. "Kat związał kobietę, która była ciężarna i umieścił ją na kole. Następnie łamał ją kołem aż jej serce prawie pękło, lecz nie miał żadnej litości.
  2. Kiedy ona się nie przyznała, tortury zostały ponowione, kat związał jej ręce, ogolił jej włosy, oblał jej głowę brandy i podpalił.
  3. Umieścił siarkę w jej pachach i podpalił ją.
  4. Jej ręce zostały związane na jej plecach i została podciągnięta do góry do sufitu a następnie nagle zrzucona w dół.
  5. To podciąganie i zrzucanie w dół było powtarzane przez kilka godzin, aż kat i jego pomocnicy poszli na kolację.
  6. Kiedy powrócili, mistrz katowski związał jej ręce i stopy na jej plecach; na jej plecy została rozlana brandy i podpalona.
  7. Następnie na jej plecach zostały umieszczone znaczne ciężary i była ona podciągana.
  8. Po tym była ona rozciągana na kole.
  9. Pewna najeżona kolcami deska została umieszczona na jej plecach i skazana była ponownie podciągnięta pod sufit.
  10. Mistrz katowski ponownie związał jej stopy i powiesił na nich obciążnik o wadze 25 kilogramów, co sprawiło iż myślała ona iż pęknie jej serce.
  11. Okazało się to nieskuteczne; tak więc mistrz katowski rozwiązał jej stopy i umocował jej nogi w imadle, ściskając szczęki imadła aż krew zaczęła wytryskiwać z jej palców.
  12. Nie było to wystarczające; stąd też była ona rozciągana i ściskana ponownie w rozmaity sposób.
  13. Teraz kat z Dreissigacker zaczął trzeci stopień tortur. Kiedy ona została umieszczona na ławie i założono na nią odzienie, kat rzekł: "Nie będę pastwił się nad tobą przez jeden, dwa, trzy ani osiem dni, ani też przez kilka tygodni, lecz przez pół roku lub rok, przez całe twe życie, aż się przyznasz: a jeśli się nie przyznasz, będę cię torturował do śmierci, a po wszystkim zostaniesz spalona.
  14. Zięć kata podciągnął ją do sufitu po przywiązaniu liny do jej rąk.
  15. Kat z Dreissigacker wychłostał ją końskim biczem.
  16. Została umieszczona w imadle gdzie została pozostawiona przez sześć godzin.
  17. Po tym została ponownie bezlitośnie wychłostana. Wszystko to było dokonane w pierwszym dniu tortur."

To nie było barbarzyńskie, nie było bestialskie, to było szatańskie. Takie czyny mogły być dokonywane w imię Boga, w imię religii Jezusa i na polecenie najwyższych władz Kościoła Chrześcijańskiego !

Z olbrzymiej liczby prześladowania wiedźmiarstwa wybraliśmy tylko jeden przypadek, który, niemniej jednak, nie jest zarówno typowy ani nadzwyczajny w swych okropnościach.

Możemy przeczytać w popularnym przeglądzie ludzkich zabobonów Königa, na str. 240:

"Był tam pewien rolnik zwany Veit, żyjący w wiosce na południu Czech. Był on sławny z powodu swego dowcipu i niezwykłego humoru. W tym samym czasie był fizycznie silny i gdy tylko była jakaś bójka w karczmie, zawsze wychodził z niej jako zwycięzca. Rozeszła się plotka że jest nietykalny, tak jak czasami łowcy wierzyli że są kuloodporni, a Veit nigdy temu nie zaprzeczał. Przez wszystkich wokoło był traktowany jako czarownik, a jego bydło rosło najlepiej zaś jego pola obradzały najbogatszami zbiorami, tak więc wkrótce był uznany za osobę która zawarła pakt z Złym. Zdarzyło się iż w wiosce pojawiły się problemy z myszami i Veit był podejrzany jako sprawca plagi. Kiedy został o to zapytany, przyznał się w przypływie humoru do tego iż odesłał myszy lecz wkrótce ponownie je naśle na wioskę i obiecał że dowiedzie przy najbliższym większym kościele że naprawdę potrafi tworzyć myszy. Kiedy nadszedł wyznaczony dzień, karczma była przepełniona, a rolnik Veit pojawił się z wielkim workiem w swym ręku, do którego zażądał od swych towarzyszy aby wrzucili dwadzieścia kamyków. Uczynili tak nie dostrzegając iż worek posiada podwójne dno. Kiedy jedna część worka była pusta, drugie dno zawierało dwadzieścia myszy. Kiedy kamyki zostały wrzucone do worka, Veit wymamrotał pewną magiczną formułę i pozwolił myszom uciec z drugiej części worka w obecności jego przerażonej publiczności.

"Ten pokaz, niemniej jednak, miał nieoczekiwany i tragiczny skutek. Ludzie byli przekonani iż jest to sprawka piekła, a Veit z trudem uciekł z karczmy. Następnej nocy Veit został aresztowany nocą i doprowadzony do sądu karnego. Pewien pieprzyk na jego ciele został uznany za znamię Diabła, a wszyscy świadkowie zgodzili się z tym iż jest on genialnym czarownikiem. Jego sprawa została dokładnie zbadana i doradzono się nawet Uniwersytetu w Pradze; wyrok podpisany przez Wielkiego Rektora swą własną ręką był niekorzystny dla niego, a Veit, który upierał się odnośnie swej niewinności, musiał wycierpieć wszystkie tortury Inkwizycji. W końcu został spalony na stosie żywcem a prochy jego ciała zostały rozrzucone na wietrze. Możemy przeczytać w kronikach prawniczych iż Veit został umieszczony na stosie "bez wykazywania skruchy lub czynienia pokuty.' A kiedy na jego szyję zostały założone łańcuchy, wokoło jego szyji i wokoło jego stóp, krzyknął on donośnym głosem: 'Mój Boże, umrę niewinny.' Sędziowie, profesorzy, medycy i teologowie zgodzili się jednomyślnie na skazanie owego niewinnego człowieka."

Można wypełnić całe tomy książek doniesieniami o wielu tysiącach różnych przypadków prześladowania wiedźm i każdy przypadek jest tak przeraźliwy że wolimy go omawiać w ciszy. Oskarżenia są niemalże zawsze bardzo przypadkowe i wyraźne, w większości brutalnie nieprzyzwoite i niemożliwie śmieszne.

Anioł z Augsburga

Prześladowanie wiedźm było zwyczajną bronią w paśmie pozbawionych skrupułów ludzi do doprowadzania do oszustw lub zadowalania się prywatną zemstą. Jednym z najbardziej tragicznych i żałosnych przypadków jest smutna śmierć Agnes Bernauer, przepięknej kobiety, córki fryzjera i ukochanej Albrechta, Księcia Bawarii.

Agnes urodziła się około 1410 roku w Biberach i wygląda na to iż była zwykłą służącą w Augsburg w czasie panowania Księcia Albrechta z Würtemberg, syna Księcia Ernesta, z którym się zaznajomiła. Historia mówiąca o tym iż Agnes urodziła się w arystokratycznej rodzinie i że kochankowie spotkali się na wielkim turnieju są jedynie plotkami, lecz o wiele pewniejsze jest iż Agnes była niezwykle piękna, miała złote włosy i delikatne, szlachetne rysy twarzy. Nawet jej wrogowie nie mogli pomóc wychwalając szlachetność jej wyglądu. Wiemy mało lub nic o związku pomiędzy Księciem Albrechtem a Agnes, prócz tego iż zabiegał o nią i zabrał ją z sobą do swej rezydencji w Hrabstwie Vohnburg.

Książe Ernest, ojciec Albrechta, wiedział o obecności Agnes w Vohnburg lecz niezbyt się tym przejmował, aż stał się niespokojny o prawowitego dziedzica swych włości. Następnie zażądał on od swego syna aby poślubił córkę Księcia Erika z Brunswick, lecz Albrecht odmówił z uwagi na miłość jaką żywił wobec Agnes.

Kiedy prośby wydawały się nie przynosić skutku, Książe Ernest sięgnął po inne sposoby aby rozdzielić swego syna od nisko urodzonego dziewczęcia. Na publicznym turnieju, nakazał sędziom odmówić przyjęcia Albrecht na turniej ponieważ z powodu konkubiny zaniedbywał on swe synowskie obowiązki. Albrecht był wielce zdenerwowany i gdy tylko powrócił do Vohnburg, uznał Agnes za swą żonę. Za zgodą swego wuja, Księcia Williama, przeniósł się do zamku Straubing, który jej podarował i otoczył ją dworem książęcym, stąd też zwą ją Księżną Agnes.

Biedna kobieta nie cieszyła się chwałą dworu. Obawiała się gniewu starego Księcia i zbudowała, w melancholijnym przeczuciu swego losu, swą własną kaplicę cmentarną, w klasztorze karmelitów w Straubing. Jej szczęście trwało krótko.

Podczas nieobecności Albrechta, Książe Ernest porwał Agnes, uwięził ją i ogłosił wiedźmą. O jej skazaniu zadecydowano jeszcze przed rozpoczęciem procesu, a wynikiem procesu było ogłoszenie jej winną oczarowania Księcia Albrechta i tym samym dopuszczenie się przestępstwa przeciwko Księciu Ernestowi. Sąd nakazał utopienie jej w rzece, a Książe Ernest podpisał wyrok.

Kat zaprowadził młodą kobietę do mostu w Straubing i wrzucił ją, w obecności wielu widzów, do wody. Lecz prąd zniósł ją na brzeg i wyciągała swe białe ręce ku ludziom wołając o pomoc. Ludzie byli poruszeni i mogła zostać uratowana, gdyby nie jeden z katów, obawiając się gniewu starego księcia, pochwycił drąg i łapiąc ją za jej długie złote włosy przytrzymał ją pod wodą aż utonęła. Zdarzyło się to w 1435 roku.

Agnes Bernauer utopiona jako wiedźma na żądanie Ernesta, Księcia Bawarii.  Ukazuje jak bez skrupułów oczekiwano nadzwyczajnych mocy procesów wiedźm. (Drzeworyt G. Dietrich. Reprodukcja z B. E. König.)
Agnes Bernauer utopiona jako wiedźma na żądanie Ernesta, Księcia Bawarii.
Ukazuje jak bez skrupułów oczekiwano nadzwyczajnych mocy procesów wiedźm. (Drzeworyt G. Dietrich. Reprodukcja z B. E. König.)

Została pogrzebana na cmentarzu Św. Piotra w Straubing.

Kiedy młody Książe po swym powrocie został powiadomiony o straszliwej śmierci swej ukochanej Agnes przysiągł zemstę i w sojuszu z swym kuzynem Księciem Ludwig z Bawaria - Ingolstadt, rozpoczął prowadzić silną wojnę przeciwko swemu własnemu ojcu. Dzięki mediacji Cesarza, niemniej jednak, pogodził się z swym ojcem na soborze w Bazylei.

Książe Ernest wybudował kaplicę nad grobem swej niewinnej ofiary i opłacił coroczną mszę dla dobra jej duszy. Książe Albrecht tym samym też zgodził się poślubić Annę, Księżniczkę Brunszwiku, z którą miał dziesięć dzieci, mimo iż nie można rzec że jego małżeńskie życie było szczęśliwe.

W 1447 roku Książe Albrecht przeniósł ciało Agnes do kaplicy którą ona wybudowała dla siebie w klasztorze karmelitanów; miała ona swe miejsce spoczynku ozdobione przepięknymi marmurowymi wyobrażeniami jej całej postaci z prostym napisem:

"Obiit Agnes Bernauerin. Requiescat in pace."

Poeci który unieśmiertelnili jej imię, zaś ludzie Bawarii wśród których pamięć o niej nadal kwitnie, nazwali ją "aniołem z Augsburg."

Jednym z najśmieszniejszych procesów o wiedźmiarstwo był ten który miał miejsce w 1474 roku przeciwko diabolicznemu kogutowi odnośnie którego wierzono iż składał jajka. Biedne zwierzę zostało z całą powagą poddane procesowi, po którym zostało skazane na stos i publicznie spalone na stosie z polecenia władz dobrego miasta Bazylei.

Powstrzymamy się od dalszego wnikania w szczegóły prześladowania wiedźm, które stopniowo rozwinęły się w złożony interes z pokaźnym wynagrodzeniem dla sędziów, katów, osób dokonujących tortur, inkwizytorów, donosicieli, świadków i wszelakich powiązanych osób z procesem. Żałosną pracą jest przejście do zwykłych statystyk "autos-da-fé" i każda poszczególna historia procesu wiedźmiarstwa nie może przerosnąć naszego najgłębszego oburzenia; nawet teraz wierzenia w wiedźmiarstwo nie wygasły zupełnie wśród tak zwanych cywilizowanych ras ludzkich.



Powrót do kult Diabła - dział Publikacje w Portalu Mrooczlandia




ميترا / मित्र / Ми́тра / Mitra
Mitra Taus Melek

Misja | Polityka Prywatności | | Pióropusz.Net | Magical-Resources.Net


Portal Mrooczlandia www.Mrooczlandia.com
Wszelkie prawa zastrzeżone ©