Portal Mrooczlandia



[ Magia : ] [ Publikacje : ] [ Kult Diabła ]

Porzucenie prześladowań wiedźm

Molitor i Erazm

Okropności kultu Diabła, Inkwizycji i prześladowania wiedźm, były naturalnymi skutkami błędnego postrzegania natury zła. Były one nawiedzeniami które koniecznie podążały w ślady najbardziej porzuconej ignornacji. Gnębiły ludzkość niczym przerażający koszmar, niczym upiorne halucynacje rozgorączkowanego umysłu i choroba przechodziła jedynie powoli, bardzo powoli, kiedy światło nauki które jest boskim objawieniem które objawia się teraz, stopniowo zaczęło rozwiewać mgliste cienie nocy i ukazywać zabobonny charakter wierzeń tak iż zostały one zapomniane jako przestępstwa z mrocznych czasów.

Pierwsze protesty przeciwko prześladowaniom wiedźm powstały kiedy dwóch inkwizytorów - Sprenger i Institutoris, wzmocnionych jednoznaczną władzą jego Świątobliwości Papieża, prowadziło swe przestępcze zajęcia w najśmielszy sposób. Oburzenie Inkwizycją zostało ukazane w pewnej broszurce zatytułowanej "Dialogus de lamiis et pythonibus mulieribus", napisanej w 1489 roku przez Dr. Ulrich Molitorisa, pewnego adwokata z Constance. Dwóch innych ważnych ludzi zajmujących się zawodowo sądownictwem, Alciatus i Ponzinibius, wyraziło się w tym samym duchu; oświadczyli wyraźnie że cielesne wyprawy wiedźm i inne, podobne temu zjawiska, są owocami czystej wyobraźni. Lecz ich argumenty pozostały bez odzewu, ponieważ Bartholomaeus de Spina, mistrz świętego pałacu, oświadczył iż osoby zajmujące się sądownictwem nie są w stanie zrozumieć przypadków wiedźmiarstwa.


Pojawienie się krzyża. Z Grünbeck - /Eine neuve auszlegung
der seltzamen wunderzaichen / (1507 rok).
Pojawienie się krzyża.
Z Grünbeck - Eine neuve auszlegung der seltzamen wunderzaichen (1507 rok).

Czas żniw jeszcze nie nadszedł; ludzie nadal kurczowo trzymali się wierzenia w wizje i cudy, sny, zjawy i czary. Najbardziej szalone dzieła (takie jak np. "Nowe Interpretacje Dziwnych Cudów" Grünbecka, które pojawiły się w 1507 roku) przykuły uwagę świata i przeszły do boskich objawień. Im bardziej niesamowite były, z tym wyższą wiarygodnością je traktowano.

Jest tutaj pewien niezwykły przypadek w kronikach iż kat z Wiednia odmówił wykonywania swego zawodu 21 października 1498 roku. Egzekucja została odroczona aż do czasu gdy zdołano znaleść innego kata. Inny przypadek jest wspomniany przez Soldana. Katharine Hensel z Feckelberg została skazana na śmierć w czerwcu 1576 roku, lecz kiedy na miejscu stracenia zaczęła błagać iż jest niewinna, kat odmówił jej stracenia. Sprawa została przekazana palatynowi George John z Veldenz który po wnikliwym zbadaniu procesu nakazał uniewinnienie zaś kosztami procesu zalecił obarczyć mieszczan Feckelberg.

Sławny Erazm z Rotterdamu opublikował list w 1500 roku w którym mówi iż cyrografy z diabłem są wynalazkiem stworzonym przez łowców czarownic; lecz jego satyra nie odniosła żadnego skutku; ponieważ, w międzyczasie, w całej Europie ciągle płonęły stosy.

Weier, Meyfart i Loos

Pierwsza skuteczna próba - skuteczna jedynie tymczasowo i do ograniczonego stopnia - powstrzymania prześladowania wiedźm pochodzi od protestanckiego lekarza, Johannesa Weiera (po łacińsku "Wierus" lub "Piscinarius"). Urodził się w Grave, w 1515 roku, studiował medycynę w Paryżu i podróżował przez Afrykę, gdzie, jak nam mówi, miał dobrą okazję zbadania czarostwa. Następnie udał się na Kretę i po swym powrocie został wybrany na przybocznego lekarza Księcia Williama z Cleves. Jego dzieło składające się z sześciu tomów, "De praetigiis Daemonum et incantationibus ac Veneficiis", pojawiło się w 1563 roku. Nadal wierzył on w Diabła i jego magię, lecz odrzucał możliwość wiedźmiarstwa i zawierania układów z Diabłem. Śmiało oskarżał mnichów i kleryków o bycie, pod pretekstem służenia religii, najbardziej żarliwymi sługami Belzebuba. William, Książe z Cleves, Frederic, Hrabia Palatyn i hrabia z Niurwenar podążyli za radami Weiera i zawiesili wszelakie prześladowanie wiedźm.

Dwadzieścia lat po Weier'ze inny bohaterski człowiek, pewien protestant, zwany Meyfart, rektor łacińskiej szkoły w Coburg, podniósł swój ostrzegawczy głos. Jego książeczka była kazaniem "Wezwaniem ku najpotężniejszych książąt i sumiennych kaznodzieji" poprzez które to słowa określał on ojców dominikańskich którzy byli oficjalnymi łowcami czarownic. Przypominał im o dniu sądu, kiedy to będą rozliczeni z każdej tortury i łzy swych ofiar.

Weier i Meyfart wywarli silne wrażenie. Lecz nastąpiła reakcja. Jakże słabo, mimo wszystko, Weier zdołał pokonać wiarę w wiedźmiarstwo, którą to tymczasowo wstrząsnął, możemy się dowiedzieć z faktu iż w protestanckim elektoracie Saksoni zostało wydane rozporządzenie karne w 1572 roku, które grozi wszystkim ludziom zawierającym pakt z Diabłem "odebraniem życia poprzez śmierć na stosie."

Cornelius Loos, pewien kanonik i profesor na Uniwersytecie w Treves oraz żarliwy chrześcijanin katolicki, był pechowy na tyle iż był bardziej rozsądny niż jego biskup, Peter Binsfeld. Dostrzegając podłość sędziów w sprawach o wiedźmiarstwo, napisał książkę "De vera et falsa magia". Książka ta nigdy nie została opublikowana; została wstrzymana w trakcie druku a jej autor został uwięziony. W 1593 roku Loos został zmuszony do wyrzeczenia się tego na kolanach przed zgromadzeniem dostojników Kościoła. Zmarł w 1595 roku z powodu plagi, która prawdopodobnie uchroniła go przed straceniem na stosie. Przypuszczano iż rękopis Loos'a zaginął, lecz został niedawno odkryty przez prof. George Lincoln Burr z Uniwersytetu Cornell.

Trzech Szlachetnych Jezuitów

Adam Tanner (lata 1572-1632) i Paul Laymann (lata 1575-1635), dwóch Jezuitów z Południowych Niemczech, usilnie zalecało sędziom aby byli bardzo ostrożni w sprawach przeciwko wiedźmom. Kiedy śmierć spotkała Tannera w trakcie podróży, w małym miejscu zwanym Unken, parafianie odmówili zgody na pochowanie go na cmentarzu chrześcijańskim, ponieważ wśród jego rzeczy został znaleziony "mały owłosiony chochlik" na szklanej płycie. Był to owad przygotowany do zbadania pod mikroskopem. Wikariusz Unken, niemniej jednak, zdołał przekonać swych wiernych o łagodnej naturze owego "chochlika" i w końcu zgodzili się na jego pochówek na swym cmentarzu.

Najbardziej poruszająca historia jest opowiadana odnośnie innego Jezuity, człowieka o szlachetnie nastawionym umyśle, który zajął istotne miejsce wśród walczących przeciwko przerażającemu zwyczajowi palenia wiedźm na stosach. Owym człowiekiem był Friedrich Spee von Langenfeld (lata 1591-1635), poeta i autor zbioru pieśni zwanych "Trutznachtigall", którego przestrogi pozostały niewysłuchane, "niczym głos brzmiący w dziczy." Jego "Cautio criminalis" (opublikowane anonimowo w 1631 roku) było apelem, bardzo potrzebnym w owym czasie, do władz niemieckich przeciwko ich prawnym procesom przeciwko wiedźmom.

Spee w Frankonii pracował jako pastor i przygotowany na ich śmierć na stosie nie mniej niż dwieście osób oskarżonych o wiedźmiarstwo. Mając zaledwie trzydzieści lat, został raz zapytany przez Filipa z Schoenborn, biskupa Würzburg, dlaczego osiwiał. "Z powodu gniewu" rzekł "iż z wielu z wiedźm które przygotowałem na śmierć, żadna nie była winna." Odpowiedź musiała rozpalić duszę pytającego, ponieważ później Filip z Schoenborn pozostał pod jej wrażeniem i wpływem. Spee wyznał biskupowi że jest on autorem "Cautio criminalis", a biskup nie zdradził zaufania młodego jezuity.


Friedrich von Spee. Za fotografią malowidła olejnego w 
Marzellen-Gymnasium w Kolonii.
Friedrich von Spee.
Za fotografią malowidła olejnego w Marzellen-Gymnasium w Kolonii.

Spee głosi w swym "Cautio criminalis":
"W owych procesach nikomu nie wolno mieć pomocy prawnej lub obrony, niemniej jednak mogą być one uczciwie prowadzone. Ponieważ twierdzi się że owe przestępstwo jest "crimen exceptum", sprawa nie podlega zasadom zwykłych procesów sądowych. Nawet gdyby ktoś adwokat został przydzielony więźniowi, ów pierwszy powinien być od samego początku samemu podejrzany jako patron i obrońca wiedźm, tak iż wszystkie usta są zamknięte i wszystkie pióra stępione, a nikt nie może zarówno mówić ani pisać... Przysięgam uroczyście że wśród wielu osób którym towarzyszyłem aż do stosu, nie było nikogo o którym można by rzec iż został należycie skazany; dwóch innych pastorów dokonało mi spowiedzi z ich doświadczeń. Traktując głowy Kościoła, sędziów, mnie samego w ten sam sposób jak owi nieszczęśnicy, sprawiło iż przechodziliśmy te same tortury i skażesz nas wszystkich jako czarowników."

Spee nie odrzucał możliwości wiedźmiarstwa; był szczerze przekonany do dogmatów głoszonych przez Kościół w owych czasach. Sprzeciwiał się jedynie wykroczeniom w ściganiu wiedźmiarstwa i zalecał łaskę.

Filip z Schoenborn stał się arcybiskupem Mayence i ku jego zadowoleniu zalecił aby pod jego rządami nie było palonych żadnych stosów.

Osłabienie prześladowań wiedźm

Horst (w swym "Zauberbibliothek", tom VI, str. 310) opublikował opis dziwnego przypadku fanatyzmu z siedemnastego wieku który pojawia się anonimowo pod tytułem "Druten-Zeitung", w 1627 roku, chwaląc w swych złowieszczych wersetach wielkie podłości Inkwizycji. Zgodnie z oceną Horst'a, zostało to napisane przez pewnego protestanta który wyrażał swą radość i wdzięczność ku Bogu radując się że w sąsiednich krajach katolickich tępiono wiedźmiarstwo z niesłabnącym wigorem. Tak więc jest widoczne iż pomimo Weier'a i Spee idea wiedźmiarstwa oraz konieczności prześladowania wiedźm była nadal głęboko zakorzeniona w umysłach wielu ludzi. Mimo to, władze zaczęły tracić wiarę w konieczność prześladowania wiedźm, a zwolennicy przegranej sprawy uznali za rozsądniejsze szukać schronienia w anonimowych publikacjach.

W Holandii prześladowanie wiedźm zostało porzucone w 1610 roku; w Genewie, w Szwajcarii, ustało w 1632 roku.


Ilustracje z /Druten-Zeitung/ z 1627 roku
Ilustracje z "Druten-Zeitung" z 1627 roku

Christina, Królowa Szwecji, jako pierwszy akt po jej wstąpieniu na tron, wystosowała odezwę 16 lutego 1649 roku, która odnosiła się także do wszystkich szwedzkich posiadłości na ziemiach niemieckich, aby zaprzestano wszelakiego rodzaju prześladowania wiedźm. Gabriel Naudé, pewien Francuz (zmarł w 1680 roku) pisał dzieła przeciwko prześladowaniom wiedźm i pomimo że Parlament Francji który został zwołany w Rouen upierał się istnieniu wiedźmiarstwa i konieczności stosowania najwyższej kary dla wiedźm, Ludwik XIV nakazał w 1672 roku aby wszystkie sprawy o wiedźmiarstwo zostały umorzone. Został zmuszony ponownie wprowadzić prawo najwyższej kary dla wiedźm w 1683 roku, lecz nie zawiódł ograniczając siłę sądów.

Matthias Hopkins, powszechnie zwany "największym łowcą czarownic" skorzystał z zamieszek podczas wojny domowej w Anglii w XVII wieku i zrobił szczególny interes z odkrywania wiedźm. Był zupełnie skuteczny, aż jego własne metody zostały użyte na jego własnej osobie, a gdy nie zatonął podczas próby wody, ludzie uznali go za czarownika i zabili go (1647 rok). Butler opisał karierę Hopkins'a w Hudibras w następujący sposób:

"Czyż ów obecny Parlament
do diabła nie wysłał swego ambasadora,
W pełni uprawnionego aby działał
Odkrywając zbuntowane wiedźmy ?
I nie minął rok
wieszając sześćdziesiąt z nich w jednym hrabstwie ?
Niektóre tylko ponieważ nie zatonęły,
A niektóre ponieważ siedziały ponad ziemią
Całe dnie i noce na swych spodniach,
I czując ból, były wieszane jako wiedźmy.
A niektórzy za dokonywanie łotrzykowskich sztuczek
Na zielonych gęsiach lub pisklakach indyczych
lub z powodu świń które nagle padły
z smutku nienaturalnego, gdy one zgadły,
Kto okazał się jako wiedźma w pełni
i wykonał kij na samego siebie."

Prześladowanie wiedźm zostało ostatecznie porzucone w Anglii w 1682 roku. Glanville, pewien fanatyczny Anglik z Somerset, poczuł się osobiście zmuszony do zanegowania pism Gabriela Naudé i znalazł wielu zwolenników, lecz dr. Webster, pewien lekarz, wystąpił przeciwko przesądnym stwierdzeniom Glanville'a. Glanville w wyniku tego wznowił polowania na wiedźmy, lecz rząd Anglii nakazał panu Hunt, sędziemu pokoju z Somerset, aby ów go powstrzymał.


Balthasar Bekker.
Balthasar Bekker.

Pod koniec XVII wieku polemika przeciwko wierzeniom w Diabła zaczęła się coraz to bardziej nasilać. Pewien holenderski lekarz, Anton van Dale, nie przypisywał już dłużej pogańskich wyroczni wpływowi Diabła, lecz oszustwom dokonywanym przez kapłaństwo ("De oraculis Ethnicorum", Amsterdam, 1685 rok) i przekonał ludzi do wierzenia w ten sposób o prześladowaniu wiedźm (patrz jego dzieło "Dissertationes de origine ac progressu Idolalriae", itd., 1696 rok). Przygotował on w ten sposób ścieżkę dla dwóch wielkich reformatorów - Bekker i Thomasius, którzy otwarce i całkowicie wprost ogłosili wiedźmiarstwo jako zabobon aż w końcu zdołali zakończyć urzędowe prześladowania wiedźm przez władze Państwa i Kościoła.

Balthasar Bekker, pewien holenderski duchowny pochodzenia niemieckiego, wydał w latach 1691-1693 dzieło zatytułowane "Zaczarowany Świat" ("De betoverde Weereld"), które było dokładnym i ostrożnym badaniem wiary w diabły, wiedźmy i procesy prawne przeprowadzane przeciwko wiedźmom. Bekker jest pobożnym chrześcijaninem który zobowiązał się iż dowiedzie że istnienie ucieleśnionego Diabła jest z założenia błędne. Jego książka jest potężnym atakiem na Inkwizycję i jej zwyczaje usidlania jej niewinnych ofiar.


Autograf Bekkera. Reprodukcja z jego pierwotnego rękopisu w pierwszym holenderskim wydaniu /De betoverde Weereld/.
Autograf Bekkera.
Reprodukcja z jego pierwotnego rękopisu w pierwszym holenderskim wydaniu "De betoverde Weereld".


Christian Thomasius.<br> Pomniejszenie miedziorytu stworzonego przez M. Bernigroth.
Christian Thomasius.
Pomniejszenie miedziorytu stworzonego przez M. Bernigroth.

Owa książka odniosła wielki sukces na który zasługiwała. W przeciągu dwóch miesięcy sprzedano cztery tysiące kopi. Jednakże Bekker nie zdołał przekonać sobie współczesnych. Nastąpił zalew zaprzeczeń i synod któremu on przedstawił swe dzieło, organ protestancki, potępił jego poglądy oraz wykluczył go z duchowieństwa.

Ziarno zasiane przez Bekker'a zostało zebrane przez Christiana Thomasius (lata 1656-1718), profesora na Uniwersytecie Halle, który prowadził bezwzlędną wojnę przeciwko prześladowaniom wiedźm. W 1698 roku została mu przedstawiona pewna sprawa o wiedźmiarstwo i wbrew poradom jednego z swych przyjaciół, skazał biedną kobietę na śmierć. Niemniej jednak, kiedy wyrok został wykonany, argumenty jego przeciwnika przekonały go tak silnie iż uświadomił sobie swój własny błąd; uważał teraz za swój obowiązek poświęcić cały wpływ swego autorytetu w celu porzucenia prześladownia wiedźm. Wystąpił otwarcie i wprost potępiając praktykę oraz odrzucając cielesne istnienie Diabła, co posłużyło mu jako argument do obalenia możliwości zawarcia paktu z Diabłem. Jego głównymi dziełami są "Dissertatio de crimine magiae" i "De origine et progressu processus inquisitoriii contra sagas".


Podpis Christiana Thomasius.
Podpis Christiana Thomasius.

Thomasius był bardziej skuteczny niż jego poprzednicy. Wszystkie urzędowe prześladowania wiedźm zostały zawieszone a Diabeł nie był już dłużej przedmiotem powszechnego lęku.

Ostatnie Ślady

Inkwizycja istniała jeszcze podczas pierwszego kwartału XIX wieku w Hiszpani, kraju wyróżniającego się przez swą ultra-rzymską koncepcję chrześcijaństwa. Kiedy w 1808 roku, po bitwie pod Ramosiera, francuscy żołnierze pod wodzą generała La Salle zdobyli Toledo, otworzyli lochy Inkwizycji. Cele były ciemnymi i brudnymi dziurami, z trudnością wielkie na tyle aby jakiś człowiek mógł stać w nich wyprostowany, a większość więźniów którzy zostali wyprowadzeni na światło dzienne było zesztywniałych i okaleczonych przez złe traktowanie z strony swych oprawców. Niestety oni i ich wyzwoliciele, odłączony oddział ułanów, zostali odcięci przez wściekły tłum Hiszpanów od głównej lini armii francuskiej. Generał La Salle pospieszył im na ratunek lecz przybył za późno - odnalazł jedynie okaleczone ciała zabitych.

W podziemnym schronie generał La Salle znalazł drewniany posąg Matki Boskiej odzianej w jedwab, jej głowa była ozdobiona złotym nimbem, jej prawa ręka trzymała sztandar Inkwizycji. Był to piękny posąg, lecz jej pierś była pokryta kolczastą zbroją a jej ręce i ramiona były poruszane przez maszynerię ukrytą za posągiem. Słudzy Inkwizycji wyjaśnili generałowi La Salle że była ona używana do wymuszania zeznań z heretyków. Nieszczęśnik otrzymywał sakrament przy ołtarzu w obecności słabo oświetlonego posągu i był zarazem coraz to bardziej zachęcany do spowiedzi. Następnie dwóch kapłanów przybliżało go do posądu "Madre dolorosa" który cudownie wydawał się oczekiwać go swymi rozłożonymi rękami. "Ona kusi cię by przytulić cię do swej piersi," mówili; "w jej ramionach wyspowiada się nawet najbardziej zatwardziały grzesznik", po czym ramiona zatrzaskiwały się, szatkując swą ofiarę kolcami i nożami.

Napoleon I stłumił Inkwizycję (w Hiszpani 4 grudnia 1808 roku, a w Rzymie rok później), lecz została ona odbudowana przez Ferdynanda VII, Króla Hiszpani, 21 czerwca 1813 roku. Jej ostatnimi ofiarami byli pewien Żyd który został spalony na stosie i kwaker nauczyciel który został powieszony w 1826 roku.

Opisy Piekła


Koło piekła Schottela.
Koło piekła Schottela.

Jezuicki Ojciec, Caussin, ojciec spowiednik króla Ludwika XIII napisał o piekle w swej książce "La Cour Sainte" - w dziele które zyskało znaczną sławę w jego czasach, następująco:

"Czym jest piekło ? Ciszą ponieważ wszystko to co powiedziano o piekle jest mniejsze niż same piekło. Żaden człowiek nie może myśleć o nim bez wylewania tysiąca łez. Lecz pragniesz poznać czym jest piekło ? Zapytaj się Tertulliana. Powie ci iż piekło jest głęboką, ciemną dziurą smrodu w którym wnętrzności i podroby całego świata płyną razem. Zapytaj się Hugo o św. Wiktora. Odpowie on: 'Piekło jest otchłanią bez dnia, którą otwierają wrota rozpaczy i gdzie wszelaka nadzieja jest porzucona.' 'Jest to wieczne jezioro ognia,' pisze św. Jan w swych Objawieniach (XIV 20); 'jego powietrze pochodzi z tlących się węgli, jego światło od drżących płomieni. Noce w piekle są ciemnością; miejsca spoczynku przeklętych przepełnione są wężami i żmijami; ich nadzieją jest rozpacz. O, wieczna śmiercio ! O, życie bez życia ! O, nędzo bez końca !'"

Justus Georg Schottel, były członek Konsystorza z Brunswick-Lüneburg i radca księcia, doktor prawoznawstwa oraz uczony człowiek który wniósł swój wkład w poezję i literaturę Niemczech, interesował się szczególnie rejonami piekielnymi i opublikował swe poglądy w książce na 328 stronach, w której wyjaśniał tortury na żelaznym kole wiecznych męk piekielnych:

"Drogi czytelniku," pisze on, spójrz na całe te koło i przeczytaj uważnie co jest na nim napisane. Jakże wiele czasu i cierpienia, jakże wiele smutku i udręki rozpaczy, musi być znoszone w piekle, musi być doznawane, rodzone, doświadczane i czynione, przez setki, przez tysiące, przez setki tysięcy, przez miliony lat płonącej otchłani, w płonącej siarce, w rozgrzanym do czerwoności żelazie, w wybuchających ostrych płomieniach, z płaczem i zawodzeniem oraz niekończącym się zgrzytaniem zębami; z głodem i pragnieniem cudowności; w okropnym smrodzie oraz ciemności; zanim to koło tylko raz się obróci. Lecz teraz to koło wieczności jest wykonane z najczystszego wiecznego żeliwa i musi obracać się wiele setek, ba, milionów, ba - milionów milionów razy i nigdy nie starzeje się, nigdy nie ginie, nigdy nie spróchnieje lub nie stanie przez całą wieczność. Zważywszy to możesz stwierdzić oraz odkryć poprzez refleksję całą niedogodność, całe przerażenie i całą najokrutniejszą nieskończoność męk piekielnych. Ktoś może oszaleć i popaść w obłęd kiedy rozważa tą ognistą wieczność a także owe żelazne wieczne lata, itp., itd."

Koło Życia dr. Schottela jest szczególnie interesujące ponieważ przypomina nam ono buddyjskie Koło Życia które Zły Duch trzyma w swych szponach.

Podobne idee odnośnie potworności cierpień w piekle są przedstawione w kazaniu Abrahama z Sancta-Clara który był najbardziej wpływowym kaznodzieją w Wiedniu na początku XVIII wieku.

Osiemnasty wiek jest epoką intelektualnego świtu, lecz w czasie gdy promienie światła zaczęły rozprzestrzeniać się, cienie nocy utrzymywały się a ich ciemność wydawała się być raczej bardziej silna niż przedtem.

Szacowny Ojciec Gilbert Baur, napisał w 1785 roku następujące słowa:
"Wiesz co się dzieje kiedy mięso jest solone. Sól przenika wszystkie jego części, każdy nerw i każdą kość, przekazuje wszystkim częściom swe cierpkie cechy; jednakże mięso nie jest rozpuszczane ani niszczone przez sól, lecz wprost przeciwnie - uchronione przed rozkładem. W ten sam sposób ognie piekielne wchodzą w najgłębszy szpik i są rozprowadzane po wnętrznościach. Zajmą wszystkie arterie i nerwy oraz sprawią iż mózg zagotuje się wściekłym bólem, bez powodowania śmierci lub zagłady."

Niektórzy geografowie teologiczni umiejscawiają piekło na Słońcu, inni na Księżycu, a jeszcze inni wewnątrz ziemi. Lecz kwestia które z owych trzech miejsc jest właściwym, nie została jak dotąd rozstrzygnięta.

Sławońska pieśń ludowa o piekle głosi:
"Spójrzcie na straszliwe szczęki ! Jakże ogniste i głębokie jest miejsce tortur ! Żadne oko nie jest w stanie dostrzec jego dna."

"Sama iskra powoduje niezmierny ból, lecz przeciwko wściekłości tego ognia jest tylko kropla rosy."

"Rozum nie może pojąć i język nie może wyrazić tego czym mogą być płomienie Piekła."

"Diabły przemieniają się w psy, w dzikie zwierzęta, w węże i smoki; wyją, wrzeszczą i wydzierają się; jakąż rodzą trwogę."

"Każdy biedny grzesznik musi tutaj składać hołd ku sprawiedliwości Boga; za każdy podły czyn musi cierpieć specjalny ból."


Chrześcijańskie Piekło.
Chrześcijańskie Piekło.

Po wymienieniu cierpień za różne grzechy i podłości, poemat kontynuuje:
"Czy może być tutaj gorsza nędza ? W rzeczy samej nie; ponieważ z tego miejsca ciemności oczy potępionych nigdy nie ujrzą oblicza Boga."

"Biada, biada !' więc oni zawodzą; Dokąd trafiliśmy, my biedne istoty ? Och ! Jeśli ludzie uwierzyliby nam; nigdy nie popadliby w grzech.'

"Śmierć, gdzież jesteś? O piorunie, zgładź nas ! O, Boże, pragniemy śmierci, ponieważ nie możemy znieść owych męk !'

"Biada ! Na próżno pragniesz śmierci, dusze wasze zgubione na wieczność. Jesteście przeklęci aby żyć, wiecznie umierając."

"Nawet ból zęba nie może trwać wiecznie. Jakże bardziej przerażający musi być wieczny ogień !"

"Rozważ więc. Grzeszniku, jaka czeka cię bieda. Któż wie czy nie dosięgnie cię jutro twe przeznaczenie ?"

"Wieczorem udasz się do łóżka w swym grzechu, a nazajutrz obudzisz się płonąc w ogniu Piekła."

Owe opisy piekła są, z całymi ich istotnymi cechami, nadal panującymi przekonaniami w "ciemnej Europie" a także w "ciemnej Ameryce." Obraz piekła, tutaj przedstawiony, przewyższa swym drastycznym pięknem i skutkiem stopniowania etapów sławne malowidła Piekła spod pędzla Breughela. Posiada dodatkową ciekawostkę iż jest nadal na rynku, będąc nawet wśród reklamowanych i sprzedawany wraz z innymi obrazkami religijnymi.

Nic dziwnego więc że są tutaj dobrzy Chrześcijanie którzy z chęcią zajmą miejsce brutalnych zwierząt. Młody Jezuita który później został Protestantem donosi w swym pamiętniku że kiedyś zazdrościł psu wartowniczemu na dziedzińcu dla któego śmierć oznaczała zniknięcie bez grozy piekła.

Jest spora ilość moralnej odwagi w zadowoleniu które, jak głosi opowieść, stary niewierny rolnik dał swemu umierającemu synowi, mówiąc: "Nie chodzimy do kościoła i proboszcz nas nienawidzi; teraz, kiedy umierasz pójdziesz do piekła, lecz nie wstydź się naszej rodziny wyjąc i zgrzytając zębami. To co spotyka innych nam także może się wydarzyć." Czyż Pan nie jest bardziej zadowolony z zgrzytania zębami przez niewiernego niż uległości służalczych wyznawców ?

Schwenter i Kircher

Zakon Jezuitów doprowadził zasadę katolicyzmu i posłuszeństwa wobec władz kościelnych do skrajności. Został założony w celu stworzenia i podtrzymania Kontr-reformacji wobec Protestantyzmu, stąd też dla Protestantów był on najbardziej grzesznym zakonem Rzymsko-katolickim. Lecz cokolwiek by nie rzec przeciwko Jezuitom, ich metodom i surowej dyscyplinie, musimy przyznać że niektórzy z ich członków byli bardzo ważnymi i uczonymi ludźmi; Athanasius Kircher jest jednym z największych naukowców jakich oni stworzyli. Urodzony w Geisa, niedaleko Fulda, w Niemczech, w 1601 roku, był profesorem filozofii i matematyki na Uniwersytecie w Würzburg, który opuścił podczas Wojny Trzyletniej, udając się do Avignon, w Francji. Udał się z kardynałem Frederick z Saksoni na Maltę i zakończył swe życie jako profesor matematyki i hebraistyki w Rzymie. Jego badania nie mają bezpośrednie, a jedynie pośrednie, znaczenie w prześladowaniu wiedźmiarstwa. Przeprowadził on kilka ciekawych doświadczeń z kurami i gołębiami, które pozostają problemem dla psychologów, a które są nadal powtarzane z nimi do dnia dzisiejszego. Postawił kurę na ziemi i uderzył kredą wzdłuż jej dzioba, wskutek czego kura legła jakby sparaliżowana, pozostając w owej niewygodnej pozycji aż została uwolniona przez pewne poruszenie rękami przez eksperymentatora.

Powinniśmy dodać tutaj że mimo że Kircher jest ogólnie uznawany za wynalazcę tego eksperymentu to jest tak tylko dlatego ponieważ dowiadujemy się o nim głównie od niego. Profesor Preyer dowiódł iż on po prostu uprościł eksperyment przeprowadzony przez Daniela Schwenter, który upublicznił go dziesięć lat przed pojawieniem się napisanego przez Kirchera "Ars Magna Lucis et Umbrae".


Eksperyment Schwentera z kurą. Reprodukcja z dzieła Ojca Athanasiusa Kirchera.
Eksperyment Schwentera z kurą. Reprodukcja z dzieła Ojca Athanasiusa Kirchera.

Zachowanie kury, które Kircher przypisywał jej wyobraźni, zostało później, w XVIII wieku, nazwane zjawiskiem magnetyzmu lub mesmeryzmu, a w XIX wieku, hipnotyzmem. Jakąkolwiek naukową wartość ma ów poszczególny fakt, jego odkrycie wyznaczyło początek naukowego traktowania zjawisk fizycznych które naturalnie zmierzały do lepszego zrozumienia zaburzonych stanów ludzkiego umysłu, a zatem nie mogły wywierać wpływu na zdrowe osoby.

Diabolizm rozwija się w Patologię

W połowie XVIII wieku Ojciec John Joseph Gassner, wikariusz z Klösterle w Chur, pewien rzymsko-katolicki kleryk, opracował teorię mówiącą iż większość zaraz wynika z demonicznego opętania i wyleczył się oraz swych parafian dzięki egzorcyzmom. Sukces tej kuracji wywołał wielkie zamieszanie w świecie i zagrażał niebezpiecznymi działaniami. Niektórzy ogłosili go szarlatanem, podczas gdy inni uwierzyli w niego.


Akwaforta Daniela Chodowieckiego.
Akwaforta Daniela Chodowieckiego.

Mesmer, na żądanie elektora Bawarii, przeprowadził śledztwo i rzekł iż wyjaśnił jego cuda jako duchowy wpływ magnetyczny, podczas gdy Lavater twierdził iż czynnik leczniczy oparty jest wyłącznie o chwalebność imienia Jezus. Gassner żył pewien czas w Constance, później w Ratyzbonie, częściowo chroniony, a częściowo niepokojony przez swych kościelnych przełożonych. W 1775 roku udał się do Amberg, później do Sulzbach, gdzie otoczająca go sława odnośnie cudownych uzdrowień zaczęła gasnąć.Książe-Biskup Ratyzbony świadczył na jego korzyść, lecz Cesarz Józef II zakazał mu dokonywania swych egzorcyzmów w całym imperium rzymskim. Arcybiskupi Pragi i Salzburga odrzucili go, odrzucił go też nawet sam papież Pius VI.

Egzorcyzmy Gassnera odnowiły zaciekawienie problemem istnienia Diabła. Sprawa ta została omówiona w wielu publikacjach, wśród których możemy wspomnieć "pokorną prośbę o poinformowanie wielkich ludzi którzy nie wierzą już dłużej w Diabła", napisaną przez anonimowo z ortodoksyjnego punktu widzenia przez profesora Köster z Giessen, wydawcę czasopisma religijnego. Odpowiedzią na nią była inna broszurka: "Pokorna odpowiedź dla krajowych kleryków", której autor oświadczał że biblijny Szatan jest alegorią, bożki są zwane "nicością" w języku hebrajskim, a Diabeł jest jedną z owych nicości. Proponuje on racjonalne wyjaśnienie Biblii, przedstawiając dla przykładu, kusiciela Chrystusa jako "pewnego chytrego posłańca i szpiega synagogi" oraz oświadcza że teoria o Diable jest idolatrią ukrytą w ortodoksji i wysublimowanym manicheizmem. Autor stwierdza: "Miałem dość tego iż ludzie lękali się Boga bardziej niż Diabła. Lęk przed Bogiem owocuje mądrością, lecz lęk przed Diabłem, bez względu na to jakie ma skutki, nie jest żadną ozdobą chrześcijaństwa. "

Liczba anty-diabolistów gwałtownie wzrosła, nawet wśród kleru; lecz wiara w osobistego Diabła pozostała ortodoksyjnym poglądem i jeśli nie mylimy się to jest nadal traktowana jako istotny dogmat wiary chrześcijańskiej przez wielu teologów, szczególnie wśród tych którzy wykazują pogardę dla kultury światowej i nauki świeckiej.

Najgorsze zabobony rozpowszechniały się nieszkodliwie, lecz tęsknota za cudami jeszcze nie ustała. Diabolizm został utracony dla ludzkości, lecz mistycyzm pojawił się ponownie w nowej postaci; kontrast jaki przetrwał w osiemnastym wieku nie może być lepiej oddany niż przez wizje Swedenborga jako przeciwieństwo obalania marzeń przez wizjonerów Kanta.

Wiara w mistycyzm rodzi oszustwo; a najodważniejszym, najbieglejszym i najbardziej skutecznym oszustem osiemnastego wieku był Giuseppe Balsamo z Sycylii, który podróżował pod przybranym nazwiskiem Hrabia Cagliostro, znajdując łatwo ofiary wśród łatwowiernych wszelakiego rodzaju, szczególnie wśród Wolnej Masonerii. Jego sztuczki, niemniej jednak, zostały zdemaskowane przez Hrabinę Elizabeth von der Recke i Balsamo był później wyrzucany z każdego kraju do którego przybył, aż wpadł w końcu w szpony Inkwizycji, gdzie zmarł jako więzień w 1795 roku.

Demonologia XIX wieku

Ruch wolnomyślicielski z XVIII wieku i lepsze naukowe koncepcje natury uwolniły ludzkość od zbędnego lęku przed Diabłem, a XIX wiek mógł zacząć zgłębiać zagadnienie bezstronnie w jego historycznych i filozoficznych podstawach.

Kant odkrył zasadę zła w odwracaniu moralnego ładu świata. "Pismo Święte głosi," mówi: "związek moralności ludzkiej w postaci historii, ukazującej przeciwne zasady w człowieku jako wieczne fakty, jak niebo i piekło. Znaczenie tej powszechnej koncepcji, odrzucając cały mistycyzm, jest takie iż jest tylko jedno zbawienie dla człowieka, które leży w jego objęciu w swym sercu zasad moralnych."

Podążając wzorem Kanta, teologowie zaczęli nadawać racjonalne wyjaśnienie Diabłowi. Daub, pewien uczeń Schellinga, spróbował stworzyć filozoficznego diabła, w swej książce "Judasz Iskariota, lub Zły w jego Związku wobec Dobroci", określając Szatana, Antychrysta i wroga Boga, jako nienawidzącego wszystkiego co jest dobre.

Schenkel traktuje Złego jako przedstawienie które pojawia się w całości rzeczy i charakteryzuje go jako to co jest ogólnie złe. "Szatan, zgodnie z tym jest 'osobowością prawną" i tłumaczy to jego nadzwyczajną i nadosobowi moc, lecz on nie potrafi jednakże stać się jedną, określoną osobowością i pozwala nam mieć nadzieję że nigdy tego nie zdoła uczynić. Hase nie zaprzecza możliwości pewnego wpływu sił duchowych, dobrych jak też i złych, na człowieka, "lecz," mówi on, "Diabeł pojawia się tylko kiedy wierzymy iż on istnieje, a działania jego wpływu są wytłumaczalne tylko w świetle ludzkiej natury, rzeczywistość takiej istoty pozostaje problematyczna."

Reinhard, chociaż skłaniający się ku nadprzyrodzoności, wątpi w to czy biblijny Diabeł może być traktowany poważnie; De Wette mówi o Diable jako powszechnej koncepcji ("Volksvorstellung"). Schleiermacher w swym słynnym dziele "Wiara Chrześcijańska zgodnie z Doktrynami Kościoła Ewangelickiego" (1821 rok; IV wydanie, 1842 rok) określa ideę Diabła, jako historycznie rozwiniętą, jako będącą "niemożliwą do przyjęcia" i "nieistotną dla chrześcijańskiej wiary w Boga."

Martensen wierzy w Diabła nie jako ideę, lecz jako pewną "historyczną osobę." Jest on na początku jedynie przyczyną kuszenie; tak jak jest on kosmiczną zasadą. Nie jest on jednak zły, lecz posiada możliwość niegodziwości. Nie staje się on rzeczywiście Diabłem do chwili aż człowiek pozwoli mu wkroczyć do swej świadomości. Człowiek, zgodnie z tym, daje istnienie Diabłowi. Lücke zaprzecza Martensenowi: "Diabeł jako symbol jest całkowicie zły, lecz jako upadła istota nie może on być całkowicie zły. Nie mamy innej koncepcji Diabła niż jako przedstawiciel grzechu." Stąd też wywodzą się próby pogodzenia koncepcji teologicznej z filozoficzną w owym okresie czasu.

David Friedrich Strauss nie dostrzega jako konieczne by odrzucać doktrynę osobowości Diabła, którą on traktuje jako zupełnie obaloną. Współczesny mistycyzm, z drugiej strony, wykazuje skłonność do uwydatniania ważności tradycyjnej Szatanologii.

Teologiczne dogmaty w szeregach protestantów angielskich i amerykańskich starają sie zachować tradycyjne poglądy odnośnie piekła i Diabła, bez, niemniej jednak, zbytniego wykorzystywania owych doktryn. Nie omawiają one już dłużej problemu w całości lecz jedynie podtrzymują wierzenia w osobowość Złego. Dla przykładu, profesor Schaff słabo wchodzi w szczegółowe omówienie tematu, a dr. William G. T. Shedd, który poświęca w swym wielkim dziele "Dogmaty Teologiczne" jeden lub kilka rozdziału każdemu dogmatowi chrześcijaństwa, unika osobnego omówienia Szatana. Fragmenty w rozdziale o piekle niemniej jednak dowodzą że wierzył on w zarówno w osobowego Szatana jak i duchową osobistą karę na podłożu dowodów biblijnych.

Swobodna teologia współczesna głosi iż Jezus spowodował głód sprawiedliwości, miłości Boga i człowieka, warunki dla wejścia do Królestwa Niebios. Wiara w Diabła, jak teologia głosi, nigdzie nie jest wymagana i może conajmniej, nie być uznawana za istotną; jest to nie tyle chrześcijańskie i żydowskie, co pogańskie; jest to przetrwanie politeistycznego kultu natury i pogańskiego dualizmu, zupełnie naturalne w czasie kiedy nauka była jeszcze w swych powijakach, określonych przez astrologię i alchemię oraz kiedy niepodważalne prawa natury nie były jeszcze zrozumiane. Wiara w osobowość Diabła, zgodnie z tym, oraz wszystkie praktyki z niej wynikające, są raczej wynikiem niewiedzy niż religii.

Nadal istnieje wielu wierzących w osobowego Diabła wśród tych którzy sami siebie nazywają ortodoksyjnymi, lecz ich wpływ utracił możliwość wywoływania jakiegokolwiek skutku. Vilmar traktuje wiarę w inwidualną diabelską osobowość jako niezbędną cechę prawdziwego teologa, mówiąc: "W celu prawidłowego nauczania i zawładania duszami, ktoś musi widzieć Diabła zgrzytającego swymi zębami i to cieleśnie, nie w przenośni; musi odczuwać jego moc ponad biednymi duszami, jego bluźnierstwa, szczególnie zaś jego szyderstwo." Podobnie też, inny niemiecki teolog, nadinspektor Sanders, wykazuje wielki zapał w obronie biblijnego Diabła w swej broszurze "Doktryna Ewangelii dotycząca Diabła" (1858 rok) i dr. Sartorius, podążając za ortodoksją Hengstenberga, mówi iż, "ten kto zaprzecza istnieniu Diabła nie może prawdziwie wyznawać Chrystusa." Twesten, niemniej jednak, mimo przyjęcia wiary w osobowego Diabła, przyznaje iż konieczność jego istnienia nie może być wywnioskowana z głębi naszej świadomości religijnej.

Fr. Reiff (w "Zeitfragen des christlichen Volkslebens", tom VI, I, 1880 rok) oświadcza że jest Królestwo Zła tak samo jak istnieje Królestwo Dobra. Wiara w osobowego Księcia Ciemności jest odpowiednikiem osobowego Boga. Erhard napisał zaś przeprosiny Diabła, nie tyle z litości dla Diabła co wobec tradycyjnej idei że zło i grzech są rzeczywistością.

Stan Współczesny

Kościół Rzymsko-Katolicki współcześnie posiada w teorii te same poglądy co w Średniowieczu, lecz władze świeckie nigdy więcej nie pozwolą sobie na wpływanie na ich postępowania sądowe przez opinie inkwizytorów.

Görres, jeden z najzdolniejszych i najbardziej współczesnych obrońców Kościoła Rzymsko-Katolickiego, narzeka na "czysto medyczno pogląd" historyków którzy traktują prześladowanie wiedźm jako zwykłą zarazę. Odkrywa on ostateczną przyczynę wiedźmiarstwa i czarostwa w odejściu (apostazji) z Kościoła, która stała się modna w owych czasach. Dr. Haas, inny katolik, przyjmuje ten sam pogląd w swym badaniu prześladownia wiedźm. Przyznaje on że wiedźmiarstwo jest ożywieniem pogańskich wzmianek z fałszywą koncepcją chrześcijaństwa, lecz nadal podziela się z dawnymi inkwizytorami i z papieżem Innocentym III wiarę w rzeczywistość wiedźmiarstwa. Podobnie jak Görres, Haas traktuje "wiedźmiarstwo jako dzieło herezji" i nazywa owo pierwsze "kuzynem" a drugie "córką". Obydwoje dla niego wynikają z "braku wiaru, nieczystości, dumy, ekscentryczności." Obydwoje są maniami lub złudzeniami ("Wahngeschöpfe"); "one gnębią i są gnębione, a tym samym narastają aż są one przeciwieństwem rozumu i sił." Jedynym problem było to iż lekarstwo inkwizycyjnego "rozumu i sił" było gorsze niż choroba. Haas kontynuuje: "Ponieważ umysł wielu nie jest jednakże wolny od błędów (tj., herezji) i kiedy dom jest pozmiatany oraz oczyszczony wchodzą jeszcze gorsze duchy i sprawy są gorsze niż uprzednio."

Inkwizycja, naturalny skutek wiary w Diabła, jest teraz bezsilna; "nadal" pisze szacowny G. W. Kitchin, w "Encyclopaedia Britannica":
"Jej głos jest czasami wysłuchiwany; w 1856 roku papież Pius IX wydał pewną encyklikę przeciwko somnambulizmowi i jasnowidzeniu, nawołując do wszystkich biskupów aby zbadali to i stłumili skandal i w 1865 roku ogłosił anatemę przeciwko wolnomularzom, świeckim wrogom Inkwizycjom."

Szacowny Mr. Kitchin podsumowuje obecny stan rzeczy w następujący sposób:
"Zajęcie Rzymu w 1870 roku zepchnęło papiestwo i Inkwizycję do Watykanu i tutaj w końcu znajdują wypełnienie objawienia Johna Bunyana. Lecz, mimo że bezsilne, organizacje owe nie są pozbawione nadziei; pisarze katoliccy w tym temacie, po długiej ciszy lub niełatwych przeprosinach, teraz przyznają fakty i szukają dla nich usprawiedliwienia. W dawnych czasach "Świętego Oficjum" jego przyjaciele cieszyli się wielkim zaszczytem; Paramo, inkwizytor, oświadcza iż zaczęło się ono gdy Adam i Ewa opuścili Raj; Paweł IV ogłosił iż hiszpańska Inkwizycja została założona z natchnienia Ducha Świętego; Muzarelli nazywa ją 'nieodłącznym substytutem dla Kościoła jako orginalny dar cudów dokonywanych przez apostołów.' A teraz znowu, od 1875 roku do dzisiaj, rodzi się tłum obrońców: Ojciec Wieser i Jezuici z Insbruck w swym dzienniku (1877 rok) tęsknią za jej powrotem; Orti y Lara w Hiszpani, Benedyktyn Gams w Niemczech i C. Poullet w Belgii przemawiają w tym samym tonie; jest to ważne zjawisko, częściowo z powodu rozpaczy nad rozwojem społeczeństwa, częściowo z powodu fanatyzmu późniejszego papieża, Piusa IX. Trudno uwierzyć że ktoś może naprawdę żywić nadzieję i oczekiwać ujrzeć w przyszłości nieodpowiedzialne osądy nietolerancji kleryków pokornie wysuwane, aż do śmierci, przez ich świeckie ramię."

Autorzy rzymsko-katoliccy są, z reguły, zbyt mądrzy i obyci z światem aby przewidywać lub prowokować dyskusję o historii czy to Inkwizycji czy też doktryny Diabła, lecz gdy tylko nie mogą uniknąć żadnej dyskusji na ten temat to twierdzą oni że Inkwizycja była organizacją świecką (jak Gains z Ratyzbony i biskup Hefele), lub bronią sposobów używanych przez Inkwizycję. Nie posiadają oni jak dotąd wystarczającego zrozumienia, nie posiadają odwagi moralnej aby potępić całą organizację, a wraz z tym polityki papieży - Innocenta III, Grzegorza IX, Urbana IV, Jana XXII i innych których imiona wymienione są w sprawach o prześladowanie wiedźm.

Egzorcyzmowanie Diabła nie wymarło jeszcze w krajach rzymsko-katolickich. Egzorcyzm dokonany w Niemczech przez Ojca Aureliana na Michaelu Zilk, synie Ojca katolickiego i protestanckiej matki, za szczególną zgodą biskupa Leopolda von Eichstadt, jest wystarczającym dowodem ciemności egipskich które nadal przenikają umysły wielkich tłumów naszych chrześcijańskich braci, wśród nich członków wyższego duchowieństwa.

Mr. E. P. Evans, który przytacza ciekawy przypadek, dostarcza kolejnego ciekawego faktu. Pisze on:
"Papież Leon XIII jest właściwie traktowany jako człowiek o większej niż przeciętna inteligencji i bardziej przepojony duchem epoki niż jakikolwiek jego poprzednik, lecz stworzył i wydał, 19 listopada 1890 roku, formułę "Exorcismus in Satanam et Angelos Apostatas". Jego Świątobliwość nigdy nie zawódł w powtarzaniu tego egzorcyzmu w swych codziennych modlitwach i poleca go biskupom i innym klerykom jako potencjalny środek odpędzania ataków Szatana oraz wypędzania diabłów."

Święty herb z Treves nadal oddziaływuje swą mocą na umysły wielu łatwowiernych ludzi i działa cuda tak że oni naprawdę w niego wierzą, podczas gdy taneczny pochód Echternach jest tylko nie porzucony lecz wzmocniony przez Kościół. Papież Leon XIII udzielił sześcioletniego odpustu wszystkim którzy wezmą część w nim udział. Jest przeciętnie około dziesięciu tysięcy osób które corocznie uczestniczą w tym głupim relikcie z Średniowiecza.

Osobowy Diabeł jest martwy w nauce, lecz jest on nadal żywy nawet w krajach protestanckich wśród niewykształconych osób, a liczbą tych którzy należą do tej kategorii jest legion. W naszym umyśle pojawia się wciąż śpiewająca Armia Zbawienia:
"Dołącz do naszej armii, wróg musi zostać wypędzony;
Do Jezusa, naszego kapitana, świat będzie należał.
Jeśli piekło może nas otaczać będziemy napierać tłumem.
Armia Zbawienia maszeruje."

Następne żwawe wersy przypominają nam dzieła religii perskiej:
"Chrześcijanie, powstań, wojna szaleje.
Bóg i bestie prowadzą z sobą wojnę,
Każda moc wybawienia użyta,
Łamie czar Kusiciela.
Ośmieliesz się nadal leżeć śniąc,
Zawinięty w łatwe i ziemskie spiski,
Kiedy tłumy spływają
W dół do piekła ?"

Dobra ilustracja ich osobistej postawy wobec Złego pojawia się w owych liniach:
"Diabeł i ja, nie możemy się zgodzić,
Nienawidze go i on nienawidzi mnie.
Miał mnie raz, lecz pozwolił mi odejść,
Pragnie mnie znowu, lecz nie pójdę do niego."

Diabeł Armii Zbawienia dowodzi że nadal jest tutaj potrzeba przedstawiania idei duchowych w drastycznych alegoriach; lecz chociaż Szatan jest nadal namalowany w jaskrawych kolorach, to stał się on nieszkodliwy i nie będzie już więcej powodować prześladowania wiedźm. Jest skrępowany i wtrącony do klatki, tak iż nie może już więcej czynić podłości. Uśmiechamy się na jego widok tak samo jak uśmiechamy się na widok tygrysa za kratami w ogrodzie zoologicznym.

Religijne wchłonięcie Nauki

Inkwizytorzy i łowcy czarownic byli bez wątpienia czystymi i prostymi łajdakami. Z pewnością były wśród nich kanalie; lecz tutaj nie ma wątpliwości że ruch Inkwizycji i prześladowanie wiedźm biorą swe początki z szlachetniejszych pobudek. Było to dla papieży i wielkich inkwizytorów a także wielu książąt oraz innych ludzi którzy wspierali ową politykę, sprawą sumienia; oni po prostu uczestniczyli w tym jako religijnym obowiązku, czasami nawet z ciężkim sercem i nie bez wielkiego bólu.

Torquemada, wielki inkwizytor Hiszpani, był w swym prywatnym życiu jednym z najczystszych i najbardziej sumiennym z ludzi i posiadał tak czułe serce że był zmuszony pozostawiać trybunał inkwizycyjny i wychodzić z komnaty gdy tylko rozpoczynało się torturowanie heretyka. Mógłby odwołać się do uporu tych którzy sami oddali się Szatanowi; lecz chociaż jego serce krwawiło, skazał tysiące i tysiące poddał najokrutniejszym torturom oraz najstraszliwszą śmierć z troski o zbawienie oraz chwałę Boga - owego potwornego boga w którego on wierzył, owego odrażającego bożka który jest gorszy niż Moloch z starożytnej Fenicji.

Kiedy do papieża Innocenta III dotarły skargi na okrucieństwo Konrada z Marburga, pierwszego Inkwizytora Generalnego Niemiec, ów rzekł: "Niemcy zawsze są wściekli i stąd też potrzebują wściekłych sędziów." Papież Leon X, odnosząc się do przypadków wiedźmiarstwa które miałe miejsca w Brixen i Bergamo, smuci się pobieżnie w 1521 roku nad "uporem sprawców którzy woleli raczej umrzeć niż przyznać się do swych zbrodni." W tym samym dokumencie Ojciec Święty narzeka na bezbożność Senatu Wenecji którzy uniemożliwił inkwizytorom wykonywanie swych obowiązków. Podobne wyrażenia są częste w późniejszych bullach papieskich i ubolewaniach, wszystko to dowodzi że groza Inkwizycji wynika ostatecznie, nie z złej woli lub żądzy władzy, lecz z powodu błędów które przyjęły kształt głęboko zakorzenionych przekonań religijnych.

Wśród protestantów, kalwiniści stali się najbliżsi w swym zapale do inkwizytorów rzymsko-katolickich. W Genewie, w Szwajcarii, ojczyźnie Kalwina, w przeciągu trzech miesięcy, zostało zamordowanych pięćset osób za herezję i wiedźmiarstwo.

Kroniki miasta z 1545 roku oświadczają iż praca nad torturowaniem i mordowaniem przekroczyła siły kata; narzeka iż "niezależnie od tego jakie stosowano tortury, złoczyńcy nadal odmawiali składania zeznań."

Fakty z prześladowania wiedźm z podobnymi im wierzeniami są ważną lekcją. Jakże mylni byli ci którzy wierzyli że religia nie ma nic wspólnego z etyką i że przekonania religijne nie mają wpływu na zachowanie się człowieka ! Są tutaj etycy, profesorowie etyki i nauczyciele etyki, którzy wyobrażają sobie że cała etyka może być nauczana bez nauczania religii i że moralność ludzi może zostać polepszona bez wkraczania z swymi przekonaniami odnośnie natury świata i ważności życia. Lecz błędna koncepcja świata będzie skutkować błędną moralnością; fałszywa religia będzie nieuchronnie tworzyć złą i szkodliwą etykę; a największe błędy będą, jeśli mają swą drogę, znajdywać wyrażenie w największych odrazach złego postępowania. Z drugiej strony musi nastąpić skuteczne ozdrowienie siegające korzeni zła. Nie wystarczy usunąć objawów choroby, należy prawdziwą religią zastąpić fałszywą religię.

Nie oznacza to iż należy rzec wraz z naszymi przyjaciółmi agnostykami że religia skupia się wokoło niepoznawalnych spraw; stąd też musimy pozostawić ją samej sobie ! Religia jest najważniejszym z problemów życia i możemy ignorować ją w skromnym stopniu na równi z składem dynamitu w zatłoczonych dzielnicach największych miast. Musimy zbadać problem religijny i zastąpić dawne błędy, z ich dualistycznymi wierzeniami poprzez dźwięczne oraz naukowo poprawne poglądy. U podstaw wszelakich okropieństw Inkwizycji i prześladowania wiedźm leży poważne pragnienie aby zrobić to co jest słuszne; owa moc może być użyta w celu rozwoju oraz uwznioślenia ludzkości jak też i w celu zwalczania rozumu i zdrowego osądu.

Religia jest najpotężniejszą siłą napędową w świecie, stąd też nic nie jest bardziej szkodliwego niż fałszywe przekonania religijne i nic nie jest bardziej pożądane niż prawda.

Pozwólmy sobie uczynić zamiłowanie do prawdy naszą religią. Strzeżmy się mistycyzmu i starajmy się by była ona przejrzysta oraz dokładna. W mistycyzmie jest równie mało prawdy jak światła w mgle. Nie możemy polegać na tradycji, ponieważ tradycja jest niepewna, lecz prawda (tj., uogólnione stwierdzenia faktów lub praw natury) może być dokonana niejednoznaczna pewnie i pozostanie sprawdzalna dla każdego mądrego badacza. Ludzkim obowiązkiem, w wszelakich dziedzinach życia, jest poszukiwać prawdy z najlepszymi i najbardziej naukowymi metodami jakie ma do swej dyspozycji i przestrzenią dla tej zasady jest "Religią Nauki."

Faktem jest że wiara w naukę stała się już religijnym przekonaniem dla większości z nas. Wiara w naukowo dowiedzioną prawdę powoli, powolutku i poprzez niemalże niedostrzegalne lecz zarazem systematyczne i pewne kroczki, zakorzeniła się w sercach ludzi. Współcześnie jest najpotężniejszym czynnikiem naszej cywilizacji, pomimo rozmaitych kościelnych doktryn które są uznawane za będące poza argumentem i krytyką naukową; ponieważ owe dogmaty stają się martwymi zapiskami. Jest wielu konserwatywnych i wpływowych duchownych którzy publicznie przyznają że dogmaty Kościoła powinny być traktowane jako dokumenty historyczne a nie wieczne prawdy.

Ci którzy wątpią w religijną ważność nauki zważyć powinni jedynie na to nauka zrobiła dla ludzkości poprzez stanowcze odrzucenie prześladowania wiedźm i przekonają się nie tylko o tym iż nauka nie jest religijnie obojętna, lecz też i o tym iż jest ona najpotężniejszym czynnikiem w oczyszczaniu religii ludzkości.

Światowe postrzeganie naszego przemysłowego i społecznego życia, zbliżeń międzynarodowych i wszelakich poważnych ruchów w lini rozwoju ludzkości, nawet teraz w wielkim stopniu stało się Religią Nauki, mimo że faktem jest iż nie jest to Dotychczas ostatecznie i otwarcie przyznane; każda sekciarska wiara która próbuje wysunąć swe rządania uznania czyni to jedynie i może to może to uczynić tylko na podłożu które jest tożsame z prawdą naukową. Ponieważ nic nie jest powszechnie prawdziwe, nic katolickie, nic ortodoksyjne, z wyjątkiem tych prawd które są korzystnie poświadczone przez naukę.



Powrót do kult Diabła - dział Publikacje w Portalu Mrooczlandia




ميترا / मित्र / Ми́тра / Mitra
Mitra Taus Melek

Misja | Polityka Prywatności | | Pióropusz.Net | Magical-Resources.Net


Portal Mrooczlandia www.Mrooczlandia.com
Wszelkie prawa zastrzeżone ©